Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C: Rosjanie z kolejnym zwycięstwem, Egipt pokonał Finlandię

LŚ, gr. C: Rosjanie z kolejnym zwycięstwem, Egipt pokonał Finlandię

fot. archiwum

Tym razem Rosjanie potrzebowali czterech setów, aby pokonać zawodników Stanów Zjednoczonych. W drugim dzisiejszym meczu grupy C Finowie na własnym terenie przegrali 2:3 z Egiptem. Kolejny mecz i okazja do rewanżu w Tampere już jutro.

Premierowa odsłona miała niemalże identyczny przebieg jak dzień wcześniej. Dominacja podopiecznych Daniele Bagnolego nie podlegała jakiejkolwiek dyskusji. Zaczęło się od prowadzenia 4:1 dla gospodarzy (blok na Rooneyu). Gracze zza oceanu popełniali zbyt dużo prostych błędów, co miało swoje bezpośrednie przełożenie na dalszy rezultat (6:2 – błąd przejścia Andersona, 8:3 – błąd Hansena na rozegraniu). Amerykanie nie mogli się przedrzeć przede wszystkim przez szczelny rosyjski blok. Po autowym ataku wcześniej wspomnianego Rooneya, szkoleniowiec przyjezdnych poprosił o czas (11:4). Na niewiele jednak to się zdało bowiem Rosjanie nadal kontynuowali swoją dobrą grę. Świetnie na środku spisywał się młodziutki Muserskij. Po jednej z jego skutecznych kontr gospodarze prowadzili już 14:5. W szeregach gości dwoił się i troił Salmon, jednak sam nie był on nic w stanie zdziałać. Zarówno Rooney, jak i Anderson grali nierówno. Elementem, który w głównej mierze zdecydował o losach tego seta był blok (22:11 – blok Muserskiego na Millarze). Ostatecznie gracze Sbornej triumfowali 25:14, po tym jak asem serwisowym popisał się Chtiej.

Na początku drugiej partii, trener USA Alan Knipe zdecydował się na zmianę, wprowadzając na parkiet Lotmana, który zmienił słabo spisującego się tego dnia Rooneya. Gra w drugim secie zrobiła się nieco bardziej wyrównana. Rosjanie już nie mieli tak zdecydowanej przewagi. Wprowadzenie Lotmana dało najwidoczniej pozytywny impuls do gry Amerykanom, ponieważ ich postawa na parkiecie uległa zmianie. Gospodarze wychodzili na trzy bądź czteropunktowe prowadzenie (15:12, 17:13), ale było ono natychmiast niwelowane przez gości. Inicjatywę Rosjanom udało się przejąć dopiero w końcówce partii, głównie za sprawą świetnej postawy Maksima Mihajłowa. Jego kończący atak dał zwycięstwo gospodarzom 25:22.

Trzecia odsłona miała nieco zaskakujący przebieg. Po pierwszej przerwie technicznej to podopieczni Alana Knipe’a mieli swoje pięć minut. Indywidualne błędy Rosjan (Muserskij, Biereżko, Mihajłow) oraz dobra gra w ataku Salmona spowodowały, że to Amerykanie znaleźli się na prowadzeniu 12:7. Jednak siatkarze Sbornej nie zamierzali rezygnować i stopniowo zaczęli odrabiać straty (14:16 – Anderson zablokowany – czas USA). Po asie serwisowym Jurija Bierieżki na tablicy świetlnej widniał rezultat po 20. W końcówce partii Rosjanom dał się we znaki amerykański blok. O jego sile mogli się przekonać Chtiej oraz Połtawski (20:22, 20:23). Zawodnicy zza oceanu nie dali już sobie wydrzeć zwycięstwa w tej odsłonie, zwyciężając ją do 21.



Podrażnieni porażką w poprzednim secie Rosjanie szybko przystąpili do ataku w następnym secie (4:1 – Wołkow z kontry). Mierzący 215 cm środkowy reprezentacji Rosji po chwili dał się we znaki ponownie swoim rywalom, a dokładnie Ryanowi Millarowi, którego powstrzymał na środku siatki (6:2). Mimo wyraźnej przewagi gospodarzy, przyjezdni nie zniechęcili i konsekwentnie grali swoją grę. Przyniosło to oczekiwany efekt bowiem już po kilku minutach był remis 11:11 (m.in. kontratak Lotmana oraz blok USA). Losy czwartej partii, a tym samy całego spotkania rozstrzygnęły się po drugiej przerwie technicznej. Kolejny blok Wołkowa na Millarze oraz jego atak z przechodzącej piłki wyprowadziły Rosjan na prowadzenie 21:17. Podopiecznym Daniele Bagnolego już nic złego w tej odsłonie się nie przytrafiło i mogli oni się cieszyć z końcowego triumfu 3:1.

Rosja – USA 3:1
(25:14, 25:22, 21:25, 25:21)

Składy zespołów:
Rosja: Chtiej (10), Grankin (2), Bierieżko (12), Muserskij (12), Wołkow (9), Michajłow (23), Komarow (libero) oraz Połtawski (6), Birjukow i Makarow

USA: Anderson (16), Rooney (3), Lee (12), Millar (4), Salmon (18), Hansen (1), Lambourne (libero) oraz Patak, Lotman (9) i Holt

Konferencja prasowa po meczu:
Daniele Bagnoli (trener reprezentacji Rosji): – Cieszę się, że dzisiaj był cięższy mecz niż wczoraj. To jest bardziej przydatne dla naszego zespołu. Również ważne jest, że zdobyliśmy sześć punktów na najsilniejszym zespole w grupie. Te punkty mogą być decydujące w zakwalifikowaniu się do rundy finałowej.

Aleksiej Kazakow (kapitan reprezentacji Rosji): – Jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się odnieść dwa zwycięstwa w ten weekend. Ale to dopiero początek sezonu i czeka nas jeszcze dużo pracy.

Alan Knipe (trener reprezentacji USA): – Cieszę się, że dzisiaj zagraliśmy lepiej niż wczoraj. Również jestem zadowolony z tego, że drużyna potrafiła się odbudować i wrócić do gry po pierwszym, wysoko przegranym secie. Mam nadzieję, że z tygodnia na tydzień będziemy grać coraz lepiej i osiągniemy nasz cel, którym jest zakwalifikowanie się do finału.

Ryan Millar (kapitan reprezentacji USA): – Graliśmy lepiej niż wczoraj i jest nadzieja, że za tydzień z Finlandią zagramy jeszcze lepiej, chociaż uważam, że to również będą dwa ciężkie spotkania.


Niespodzianką zakończyło się spotkanie pomiędzy Finlandią a Egiptem. Faworyzowani Suomi przegrali przed własną publicznością 2:3. Jutro drugi mecz obu zespołów.

Obie drużyny uchodzą za outsiderów grupy C. Ich rywalami są także reprezentacje Rosji i USA i z całą pewnością to one będą rozdawać karty. Faworytami dwumeczu byli siatkarze ze Skandynawii. Porażka, w którymś ze spotkań na pewno byłaby wielką niespodzianką. Już pierwszy set dzisiejszej konfrontacji pokazał, że ekipa z Afryki nie przyjechała na wycieczkę. Rywalizacja o zwycięstwo trwała do samego końca i przez większość premierowej odsłony była on bardzo wyrównana. W zespole gości znakomicie spisywał się w ataku Abdelhay Ahmed, który był praktycznie nie do zatrzymania. W szeregach Suomi atak rozkładał się na kilku graczy, w tym przede wszystkim na Antti Sitalę oraz Urpo Siwulę. To w głównej mierze bardzo dobra postawa tych siatkarzy oraz umiejętność zachowania zimnej krwi w końcówce przez Skandynawów dała im zwycięstwo w pierwszym secie 25:23.

Kolejna partia przyniosła nie mniej emocji. Wydawało się, że gospodarze pewnie kontrolują wynik drugiego seta (9:7, 14:9) i że to oni ponownie będą mogli święcić triumfy. Nic jednak bardziej mylnego. Zawodnicy z Czarnego Lądu nie zamierzali spoczywać na laurach i przejść obok meczu. Nadal świetnie spisywał się w ataku Abdelhay Ahmed, który ciągnął grę swojego zespołu. Między innymi udane bloki Atia Rashada oraz skuteczne kontry Egipcjan zbliżyły ich do rywali zaledwie na jedno oczko (15:14). Finałowa rozgrywka zapowiadała się równie emocjonująco, co pierwsza. Przyjezdni prowadzili nawet 20:18, jednak dość szybko stracili tę zaliczkę. Ostatnie słowo jednak należało do graczy z Afryki, którzy nie zaprzepaścili szansy i wygrali ku zaskoczeniu wielu obserwatorów 26:24.

Wygrana w partii numer dwa, dała jeszcze większy impuls do gry gościom. Dotychczasowy lider zespołu Abdelhay Ahmed znalazł wsparcie ze strony innych kolegów m.in. Badawy Mohameda, Youssef Saleha oraz Ahmed Abdel Latifa. Już na pierwszą przerwę techniczną zawodnicy z Afryki schodzili z czteropunktowym prowadzeniem (8:4). Finowie starali się odrabiać straty, ale nie byli w stanie znaleźć recepty na dobrze grających Egipcjan. Do walki swój zespół próbowali poderwać bracia Oivanen, lecz na niewiele to się zdało. Przyjezdni grali jak w transie powiększając z minuty na minutę swój dorobek punktowy (13:7, 16:11). Siłą gości był nadal blok, który nie zawodził ich w kluczowych momentach. Gospodarze w ciągu trzech setów zdobyli tym elementem dwa punkty, podczas gdy ich rywale aż siedem. Trener Finów, Mauro Beruto próbował ratować się zmianami, wprowadzając na parkiet Olli-Pekkę Ojansivu oraz Matii’ego Hietanena. Nie przyniosło to spodziewanego efektu bowiem goście nie dali sobie wyrwać zwycięstwa, triumfując pewnie 25:16.

To niewymuszone błędy okazały się zmorą podopiecznych trenera Mauro Beruto w dwóch przegranych partiach. Z kolei w czwartej odsłonie więcej zaczęli ich popełniać Egipcjanie. W grze gospodarzy nastąpiła poprawa jakości, co miało swoje odzwierciedlenie w wyniku (8:6, 15:11) Przebudził się Urpo Sivula, który nadawał ton fińskiej grze w ataku. To w głównej mierze za sprawą jego oraz braci Oivanen, udało się Suomi utrzymywać ten kilkupunktowy handicap (19:15). Z całą pewnością w grze Egipcjan nastąpił mały przestój, którego efektem była wcześniej wspomniana większa liczba niewymuszonych błędów. Finowie osiągnęli ostatecznie swój cel, wygrywając tę partię do 20. Zakończył ją skutecznym zbiciem ze skrzydła Antti Sitala.

Losy spotkania miał rozstrzygnąć tie-break, którego początek był bardzo wyrównany i żadnej drużynie nie udało się zdobyć większej przewagi (5:5, 7:7). Na zmianę stron boiska, to przyjezdni schodzili z prowadzeniem 8:7. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, raz jedni a raz drudzy wychodzili uzyskiwali najczęściej jednopunktową zaliczkę. Mecz zakończył się dużą niespodzianką, bowiem to goście w ostatecznym rozrachunku triumfowali 3:2, zwyciężając piątą odsłonę 15:13.

Finlandia – Egipt 2:3
(25:23, 24:26, 16:25, 25:20, 13:15)

Składy zespołów:
Finlandia: Esko (5), Siltala (15), Oivanen Mikko (12), Oivanen Matti (7), Sivula (13), Lehtonen (5), Hyvärinen (libero) oraz Mäntylä, Tervaportti, Ojansivu (3) i Hietanen (1)
Egipt: Ahmed Abdalla (5), Abdelhay Ahmed (21), Ahmed Abdel Latif (14), Youssef Saleh (11), Atia Rashad (8), Badawy Mohamed (13), Alaydy Wael (libero) oraz Abdalla Hosaam i El Daabousi Mohamed.

Konferencja prasowa po meczu:
Mauro Beruto (trener Finlandii): – Jesteśmy zawiedzeni naszym dzisiejszym występem. Graliśmy źle we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła.

Jukka Lehtonen (kapitan Finlandii): – To był szybki i dziwny mecz, mecz wzlotów i upadków zarówno jednej, jak i drugiej drużyny. Zagrywka była także bardzo słabym elementem zarówno u nas jak i u naszych przeciwników.

Antonio Giacobe (trener Egiptu): – Pierwszy mecz jest zawsze bardzo trudny, ale jestem zadowolony ze zwycięstwa. Dziś możemy się z niego cieszyć, ale pamiętajmy, ze jutro będzie nowy mecz.

Youssef Saleh (kapitan Egiptu): – Był to bardzo ciężki i wyrównany mecz. Finlandia grała bardzo dobrze. Chcieliśmy grać mocną zagrywką dlatego też popełniliśmy tak dużo niewymuszonych błędów.

 

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela grupy C Ligi Światowej

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-06-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved