Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Jakub Malke: Polskie kluby uczyniły ogromny postęp – cz. 2

Jakub Malke: Polskie kluby uczyniły ogromny postęp – cz. 2

fot. archiwum

- Epokowym wydarzeniem dla polskiej ligi było przyjście Konstantinowa do Jastrzębskiego Węgla. To był taki transfer, który pozwolił zawodnikom na świecie postrzegać trochę inaczej polską ligę - mówi menadżer Jakub Malke w drugiej części naszego wywiadu.

Zobacz również:
Jakub Malke: Jesteśmy dobrymi duchami zawodników – cz. 1

Co jest najważniejsze w relacjach menadżera z zawodnikami?

Jakub Malke:Zdecydowanie zaufanie. Menadżer jest od podpowiadania, bo to zawodnik podpisuje kontrakt, to zawodnik decyduje, gdzie będzie grał. Naszym zadaniem jest podpowiadanie. Gdy on nam nie ufa, lub gdy my nie ufamy jemu, to na dłuższa metę taka współpraca staje się problematyczna. Może to być oczywiście typowo biznesowy kontakt i tak też się zdarza, ale zaufanie jest w tej profesji podstawą. Zawodnik musi wierzyć, że to, co ja mu mówię, to jest to, co dla niego jest naprawdę najlepsze.



Zdarza się, że zawodnicy po podpisaniu kontraktu mają pretensje do menadżera, że źle im podpowiedzieli?

Mnie się nie zdarzyło. Ja dosyć otwarcie mówię zawodnikom o plusach i minusach każdego wyboru. Często zdarza się jednak tak, że zawodnik mimo wszystko jest niezadowolony i chce odejść z klubu. Zazwyczaj w takiej sytuacji niezadowolony jest również klub. Staramy się wówczas coś robić, by to rozstanie odbyło się bezboleśnie. Dobry jest tu przykład Richarda Lambournea w Bydgoszczy – doszliśmy do porozumienia z klubem i załatwiliśmy to polubownie.

O waszej pracy nie pisze się na pierwszych stronach gazet, w temacie transferów dominują spekulacje, plotki. Czemu kibice dowiadują się o rozmowach w ostatniej chwili?

Tutaj wracamy do zaufania. Dopóki kontrakt nie jest podpisany na papierze, nie jest do końca pewny. Zdarza się, że jest tylko gentlemen’s agreement, ale najczęściej to, co nie jest podpisane, jest po prostu nieważne. Spekulacje transferowe to domena kibiców, oni się tym zajmują, ja z kolei zajmuje się swoją praca, nie spekulacjami. Czasami niektóre wyczytane historie mnie bawią, o niektórych transferach dyskutowanych przez kibiców to ja bym marzył, jeśli jednak chodzi o polską ligę, to na większość z nich nie ma po prostu szans z ekonomicznego punktu widzenia. Kibice widzą tylko efekty naszej pracy w postaci podpisanej na końcu umowy i przy prezentacji zawodnika.

Widzisz kluby od strony finansowej i organizacyjnej. Czy w Polsce sytuacja się poprawia?

Uważam, że jest bardzo duży postęp, szczególnie w sferze organizacyjnej, jeśli chodzi o zaplecze. Wiele klubów wykonało ogromną pracę na przestrzeni kilku ostatnich lat nad zapleczem medycznym czy fizykoterapeutycznym. Wiele klubów decyduje się już na takie stanowiska jak dyrektor sportowy, coraz mniej jest ludzi przypadkowych, z doskoku. Jest coraz więcej osób, które zajmują się tym zawodowo. Był taki moment, że kontrakty w Polsce podpisywano wyższe, ale nie prowadziło to do niczego dobrego. Nie jesteśmy przygotowani ekonomicznie jako kraj na zbyt wysokie kontrakty. W każdych badaniach wychodzi, że siatkówka w Polsce jest sportem numer 2, to jednak aż tak dużego napływu sponsorów do siatkówki nie ma. Gdyby popatrzeć na sponsorów, którzy doszli do klubów w ostatnich latach, to bardziej jest to ciężka praca ludzi, którzy ich przyciągnęli, niż ich samodzielne przyjście i zapukanie do drzwi. Kiedyś jeden z dyrektorów sportowych dużego klubu włoskiego powiedział mi, ze gdyby we Włoszech siatkówka byłaby tak popularna jak w Polsce, to musieliby odganiać sponsorów błagających o możliwość pojawienia się na koszulce lub banerach reklamowych w hali. W Polsce jeszcze świadomość sponsorka jest bardzo niska i to dotycz nie tylko siatkówki, ale w ogóle sportu, kultury i innych dziedzin życia. Firmy nie mają pieniędzy, prawo i podatki nie zachęcają ich do sponsorowania. W większości przypadków są to fanatycy tego sportu, którzy wykładają własne środki, które i tak są niemałe. Finansowo polska liga jest na pewno z tyłu za włoską i rosyjską, trochę z tyłu za liga grecką i turecką, która w tym roku wystrzeliła, ale jesteśmy silniejsi niż Francja czy Niemcy. Polskie kluby są w stanie zakupić jednego czy dwóch zawodników i zaproponować im przyzwoite kontrakty. Czasem bawią mnie artykuły ukazujące się nawet w poważnych gazetach, w których ktoś twierdzi, że w Polsce zarabia się tyle, co we Włoszech. To są bzdury, bo tam zarabia się znacząco więcej. Oczywiście, gdyby porównać najgorszego zawodnika ligi włoskiej do dobrego z PlusLigi, to oczywiście w Polsce zarabia się więcej, ale porównując zawodników najlepszych, to różnica jest bardzo duża. Oczywiście mówimy o klubach wypłacalnych, bo nawet we Włoszech zdarzają się kluby, które nie płacą.

Czy jest jakiś transfer, którym możesz się pochwalić, z którego jesteś dumny?

Wiele jest takich transferów. Mam część zawodników, którzy są moimi klientami, a część takich, z którymi mam kontakt przez menadżerów zagranicznych. Na pewno ciesze się z tego, że Sebastian Świderski wrócił do Polski. Jakimś epokowym wydarzeniem dla polskiej ligi było przyjście Plamena Konstantinowa do Jastrzębskiego Węgla. To był taki transfer, który pozwolił zawodnikom na świecie postrzegać trochę inaczej polską ligę. Od tego zaczęła się era napływu dobrych zawodników. Dobre jest tez to, ze do ligi przychodzą młodzi zawodnicy zagraniczni, czego przykładem jest Igor Yudin, który akurat nie jest moim klientem. Cieszy mnie to, że Olsztyn podpisuje kontrakty z Piotrkiem Hainem czy Wojtkiem Ferensem, tym bardziej, że więcej klubów było nimi zainteresowanych.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne, PlusLiga, Tauron Liga, Wywiady

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2010-06-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved