Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Mariusz Wiktorowicz podsumowuje sezon

Mariusz Wiktorowicz podsumowuje sezon

fot. archiwum

Mariusz Wiktorowicz przejął BKS w połowie sezonu. Z bielskim zespołem wywalczył tytuł Mistrza Polski. Szkoleniowiec podkreśla, że chciałby zostać w klubie, nawet jakby przypadła mu rola asystenta włoskiego trenera. Jednak na rozmowy przyjdzie jeszcze czas.

Jeżeli działacze BKS Aluprof zatrudnią kogoś na stanowisku pierwszego trenera, to czy będzie chciał pan zostać w Bielsku?

Mariusz Wiktorowicz: Mam ważną umowę do końca czerwca. Nikt mnie z klubu nie zwalnia, nikt mnie nie wyrzuca. Przejąłem zespół w połowie sezonu, żeby wywiązać się z zadania jakie miał cały zespół. Wykonałem to zadanie i jestem zadowolony ze swojej pracy i z zespołu, że udało nam się to zrobić wspólnie. Teraz muszę czekać. Tak jak zawodniczkom kończą się kontrakty, tak mi też. Oczywiste jest, że po takim sukcesie chciałbym pracować dalej w BKS-ie. Nawet jak przyjdzie trener z Włoch, to nie widzę przeszkód na pozostanie w klubie. Mógłbym nawet się czegoś od niego nauczyć, poznać inną filozofię i styl prowadzenia zespołu. Dla mnie to żaden strach przed tym, że miałbym być z powrotem asystentem. Jeżeli taka będzie decyzja władz klubu, to się nad tym zastanowię i będziemy rozmawiać na ten temat. Na razie nikt oficjalnie jeszcze niczego nie powiedział. Nie czuję się gorszym trenerem, a nawet jestem usatysfakcjonowany, że mogłem przyczynić się do zdobycia Mistrza Polski po sześciu latach. Jestem młody, chłonny na wiedzę i cały czas się uczę.

Jak podsumuje pan udział w Lidze Mistrzyń?



Na pewno nikt się nie spodziewał, że zakończy się w taki sposób. Celem było wyjście z grupy, ale z drugiej strony wiedzieliśmy w jakiej grupie znaleźliśmy się. Rywalizowaliśmy z dwoma bardzo dobrymi zespołami. W pierwszym spotkaniu z Dynamo Moskwa po bardzo dobrym meczu przegraliśmy 3:2. Drużyny z Rosji i Turcji pokazały nam gdzie mamy jeszcze rezerwy i jaki jest poziom, do którego musimy się dostosować, by coś osiągnąć w tych prestiżowych rozgrywkach. W dwumeczu z Prostejovem szczególne znaczenie miała pierwsza konfrontacja na wyjeździe. Doskonale wiedzieliśmy, że jest to inny zespół niż ten, z którym rozegraliśmy wcześniej wiele sparingów. Gdzieś w podświadomości zwycięstwa w treningowych meczach może zostały. Spotkanie na naszej hali decydowało o „być albo nie być" w dalszych rozgrywkach. Mogliśmy wygrać 3:0 lub 3:1, lecz niestety nie wykorzystaliśmy tej szansy. Sezon w Lidze Mistrzyń nie wykorzystaliśmy w pełni, ale otrzymaliśmy nauczkę na przyszłość. Tym złotym medalem Mistrzostw Polski otworzyliśmy sobie drogę do kolejnej edycji Ligi Mistrzyń. Wnioski już zostały wyciągnięte. Teraz w składzie na pewno będą jakieś kosmetyczne zmiany spowodowane tym, żeby nie tylko w krajowych rozgrywkach być na pierwszym miejscu, ale po to żeby pewniej zaprezentować się w Champions League.

Kolejna rzecz, to przegrany Puchar Polski…

Nie wyszedł nam Puchar Polski. My sobie później we własnym gronie odpowiedzieliśmy, dlaczego tak było. Być może była podobna sytuacja w podświadomości, jak z Prostejovem. Trochę nam plany pokrzyżowały również kontuzje. Nie wszystkie zawodniczki były gotowe do grania na 100%. My z tego Pucharu wyciągnęliśmy wnioski. Pracowaliśmy dalej z tą myślą, żeby zrewanżować się Organice Łódź w półfinale Mistrzostw Polski. Udało to nam się w czterech meczach, z czego trzy wygraliśmy. W Pucharze Polski o wszystkim zadecydowało tylko jedno spotkanie. Łódź jest beniaminkiem, ale z bardzo dobrymi zawodniczkami. Stworzyła tam się grupa, która wzajemnie się rozumiała i na tym bazowali. Postawili trudne warunki naszej drużynie oraz Dąbrowie Górniczej w walce o trzecią ligową lokatę.

Przed półfinałową rywalizacją z Budowlanymi Łódź rozegraliście jeszcze trzy spotkania z Gwardią Wrocław. Ta drużyna nie postawiła wam trudnych warunków i z łatwością odnieśliście trzy zwycięstwa.

Zawodniczki Gwardii Wrocław musiałyby zagrać na 150-200%, żeby pokrzyżować nam plany, a co dopiero wygrać cały play-off. Kontrolowaliśmy cały czas dwa spotkania u siebie, a rywalizację dokończyliśmy na wyjeździe.

Kolejny raz w finale trafiliście na zespół z Muszyny. W zeszłym sezonie górą były podopieczne Bogdana Serwińskiego .

Drugi rok z rzędu finał rozpoczynaliśmy u siebie. W poprzednim sezonie przegraliśmy oba mecze 3:2. W tym roku w pierwszym meczu, po pierwszym bardzo zaciętym secie, odnieśliśmy porażkę. Nazwałem to spotkanie „meczem jednego seta". Porównywałem to trochę z walką bokserską. Wytrzymywaliśmy walkę w pierwszym secie, a później zostaliśmy trafieni i znokautowani. Wielu ludzi, kibiców nas skreśliło po tym jednym spotkaniu. Przełożyło to się na frekwencję na trybunach w niedzielę. Wiedzieliśmy do samego końca, że jesteśmy dobrym zespołem, a pierwsza finałowa konfrontacja była wypadkiem przy pracy. Odbyliśmy rozmowę i wystarczyła noc, żeby na następny dzień pokazać całkiem inny obraz gry, dzięki czemu wygraliśmy 3:0. W trzecim spotkaniu nie powinniśmy przegrać 1:3. Powinno być pięć setów. Sami sobie powiedzieliśmy, że podaliśmy rękę zawodniczkom z Muszyny, które poczuły możliwość odwrócenia losów spotkania. Cały czas nakręcaliśmy się pozytywnie. Była kolejna rozmowa, wyciągnięcie wniosków i krótka analiza pozwoliła zdecydowanie wygrać czwarty mecz. Wiedzieliśmy, że jak odniesiemy kolejną porażkę, to będzie koniec i nie wrócimy już do Bielska. Ze względu na warunki atmosferyczne nie wszyscy chętni kibice mogli przyjechać do Muszyny. Właśnie dla nich chcieliśmy odnieść zwycięstwo w czwartym spotkaniu i zmienić historię, by nie odbierać drugi rok z rzędu srebra. W piątym meczu było bardzo dużo emocji. Zagraliśmy dobrą grę, która utwierdziła wszystkich niewierzących w nas ludzi, że utworzył się zespół i pracą, zaufaniem można osiągnąć sukces, jakim niewątpliwie jest przywrócenie do Bielska Mistrzostwa Polski.

W jednej z regionalnych beskidzkich gazet pojawił się artykuł o otrzymaniu przez siatkarki lizaków w kształcie serc od prezesa BKS Aluprof.

Był to miły epizod. Prezes przyszedł do nas na rozruch w niedzielę, po przegranym spotkaniu, z uśmiechem na twarzy. Mówił, że nic się nie stało, że przegraliśmy tylko jeden mecz, a do zdobycia Mistrza trzeba wygrać trzy spotkania. Nie było jakiegoś wielkiego ciśnienia. Prezes mógł zachować się inaczej, ale zachował się super. Dziewczynom wręczył symboliczne lizaki. O to w tym wszystkim chodzi, że trzeba umieć się zachować w każdej sytuacji, nie tylko jak się wygrywa, ale też jak jest kryzysowa sytuacja. Mówi się nawet, że: „zwycięstwo ma ojców wielu, a porażka tylko jednego". Tak rzeczywiście jest. Dopiero po kilku dniach do zawodniczek i do mnie wszystko dociera, że zdobyliśmy Mistrzostwo Polski. Prześledziłem trochę historię i chyba jeszcze nie było tak, że w połowie sezonu zespół przejął młody trener, w którego wielu nie wierzyło, a osiągnął on taki sukces.

Macie wierny Klub Kibica, który jeździ za wami po całej Polsce, jak również za granicę.

Klub Kibica mamy naprawdę bardzo oddany naszemu zespołowi. Pokazali to niejednokrotnie meczami u nas i na wyjazdach. Była nawet taka sytuacja, że czterech panów zebrało się jak graliśmy w Serbii mecz w Pucharze CEV. Wyszliśmy na parkiet i zobaczyliśmy ich na trybunach, śpiewających „Jesteśmy z Wami" i „ Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz BKS gra". Dziewczyny oczy szeroko otwarły. Wygraliśmy tam mecz 3:0 w godzinę, a oni od razu się spakowali i pojechali do Polski. To jest wspaniała rzecz, że pokazują to oddanie dla zawodniczek. Dziewczyny też się cieszą, że jest wspaniała publiczność. Myślę że mamy tutaj jedną z nielicznych w Polsce grup, która się tak wspiera i dopinguje. Są bardzo fajnie zorganizowani. Jest ich co raz więcej. Jest bardzo ważne czuć ich głos na halach i nas wspierają. Są z nami na dobre i na złe. Żaden członek Klubu Kibica nie krzyczał na nas, nie gwizdał po przegranych spotkaniach. Po tym się poznaje prawdziwych kibiców.

* Z Mariuszem Wiktorowiczem rozmawiał Tomasz Rakoczy (bksbielsko.pl)

źródło: bksbielsko.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-05-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved