Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Stanisław Pieczonka: Mogło się skończyć na ósmym…

Stanisław Pieczonka: Mogło się skończyć na ósmym…

fot. archiwum

Delecta w fazie play-off zmieniła swoje oblicze. Waldemar Wspaniały postawił na duet Piotr Gruszka - Stanisław Pieczonka na przyjęciu - Możemy się cieszyć, że znaleźliśmy odpowiednie ustawienie na ten decydujący fragment sezonu - przekonywał   ten drugi.

Początkowe mecze sezonu pokazały, ze zespół znad Brdy może namieszać w stawce i zostać „czarnym koniem" rozgrywek. Boisko jednak zweryfikowało plany nie tylko drużyny, ale i kibiców. Seria porażek w rundzie rewanżowej fazy zasadniczej coraz bardziej deptała marzenia o medalu fanów Delecty. Wszyscy zaczęli się zastanawiać, jak to się dzieje, że zespół z tak klasowymi zawodnikami przegrywa mecz za meczem…

Prezentujemy Wam dziś drugą część wywiadu ze Stanisławem Pieczonką, który m.in. opowiada o atmosferze w drużynie, meczach z Jastrzębiem i Częstochową, a także stara się odszukać odpowiedzi na pytanie, czy szóste miejsce, to sukces czy porażka.

Jak po tych wszystkich niepowodzeniach wyglądała atmosfera w zespole? Klub przed decydującą fazą sezonu zorganizował Wam integracyjne szkolenie w Pieczyskach, było spotkanie z psychologiem. Wydawało się, że to też mogło pomóc – takie oderwanie się od rzeczywistości, bo akurat wtedy o drużynie różnie się mówiło i pisało.

Stanisław Pieczonka: Na pewno to spotkanie pomogło, bo mieliśmy okazję porozmawiać między sobą w troszeczkę inny sposób. Na co dzień, to się wydaje, że my właściwie współpracujemy razem, ale tak naprawdę, jak ktoś jest tutaj z rodziną, to przychodzi na trening i po treningu już się nie widzimy. To jest taka kwestia, że jesteśmy w tym zespole, znamy się, ale nie aż tak do końca. Dlatego takie spotkania na pewno są dobre tylko, że powinny być organizowane przed sezonem, kiedy przychodzi – tak jak w tym sezonie – kilku nowych zawodników do składu. Wiadomo, że to nie będzie tak, że od razu wszyscy będą przyjaciółmi. To powoli, po kolei w jakimś stopniu jeden drugiego musi poznać, wiedzieć co może od niego wymagać, a co może ten drugi zawodnik mu pomóc. Tak jak było w tamtym roku, w sezonie wcześniejszym. Przez długi okres czasu nie mogliśmy się zgrać tylko, że to był nowy sezon z nowymi zawodnikami. Mieliśmy praktycznie trzech nowych graczy w składzie i tez to wszystko powoli się zgrywało, co miało później oddźwięk w play-offach i w końcowy wynik. Tak samo teraz możemy się tylko cieszyć z tego, że znaleźliśmy odpowiednie ustawienie na ten decydujący fragment sezonu, w jakim mamy grać i graliśmy dobrze. Moim zdaniem mądrością prezesów byłoby utrzymanie tego składu, ale z tego, co wiem, to może być ciężko.



Play-offy rozpoczęliście zdecydowanie lepszą grą i ta ćwierćfinałowa rywalizacja z Jastrzębiem mogła zakończyć się zupełnie inaczej. Pozostał jakiś niedosyt, że nie udało się choćby doprowadzić do piątego spotkania?

– Niedosyt jest i to nawet nie chodzi o te mecze u nas, które zagraliśmy dobrze – na pewno ten pierwszy, bo ten drugi już troszkę słabiej – ale o ten dwumecz w Jastrzębiu, gdzie naprawdę mieliśmy piłki setowe i gdybyśmy to doprowadzili do końca, wygrali te sety to, kto wie jak byłoby, gdybyśmy wracali do Bydgoszczy z wynikiem 1:1. Na pewno byłoby całkiem inaczej, bo to oni musieliby się denerwować. Także jest niedosyt, bo były to dobre mecze w naszym wykonaniu i zabrakło dosłownie niewiele.

Gdy pozostała Wam walka o piąte miejsce wydawało się, że jest to cel minimum, który musicie osiągnąć. Ale na drodze stanęła Wam drużyna z Częstochowy i nie udało się wypełnić zadania…

– Na pewno niedosyt jest duży, że jest to tylko szóste miejsce. Aczkolwiek ja powiem, że trzeba się cieszyć, że aż to szóste! Środek sezonu pokazał, że gdybyśmy się nie obudzili na te play-offy to mogłoby się skończyć na ósmym – jeszcze gorzej niż w poprzednim sezonie. Dobrze, że potrafiliśmy się obudować po tak ciężkich meczach, które przegraliśmy w naprawdę złym stylu i jak jako zespół pójść do przodu. To na pewno byłby progres na następne sezony, tylko co z tej drużyny zostanie, to jest już kwestia czasu…

Jak to się stało, że w Częstochowie nie udało się Wam się wygrać? Wydawało się, że jedzie tam, żeby postawić kropkę nad i, tymczasem polegliście. Ta porażka 3:2 podcięła Wam skrzydła?

– Może nie tyle, co podcięła. Może za mało skoncentrowani, zmotywowani wyszliśmy na ten trzeci mecz? – tak mi się wydaje. Już każdy miał tak jakby dosyć tego sezonu, trochę już każdy myślał o tym, że to już jest końcówka, że jedziemy do domów…a to nigdy nie sprzyja koncentracji. Ale to jest nasz zawód i powinniśmy być do samego końca skoncentrowani na meczach.

Czyli na to szóste miejsce możemy zapatrywać się w kontekście porażki czy sukcesu?

– Z perspektywy następnych sezonów mogę powiedzieć, że na pewno nie jest to zły wynik. Mamy szóste miejsce, ale wiadomo mogło być lepiej, ale to szóste zawsze można poprawić, ugrać coś więcej i na pewno prezesi oraz wszyscy zawodnicy, którzy tu będą grali będą chcieli to osiągnąć. Zobaczymy, co przyniesie następny sezon. Sądzę, że będzie tutaj na pewno dobry zespół, czy na walkę o wyższe miejsca? – to się okaże.

*Rozmawiała Anna Falk (Strefa Siatkówki)

Już jutro zapraszamy na kolejną, ostatnią część wywiadu, w której Stanisław Pieczonka m.in. ocenia swoją grę w minionym sezonie, wskazuje na najlepszy mecz w wykonaniu całej drużyny, a także rozmawia z nami o transferach…

Zobacz również:
Stanisław Pieczonka: Do dziś zastanawiam się, co się z nami stało

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-05-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved