Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Rozgrywający PlusLigi w sezonie 2009/2010

Rozgrywający PlusLigi w sezonie 2009/2010

fot. archiwum

Sezon 2009/2010 przeszedł do historii, karuzela transferowa nabiera tempa, a kluby szukają nowych zawodników, bądź starają się zatrzymać obecnych. Bez wątpienia ubiegły już sezon był sezonem ciekawym, obfitującym w niespodzianki, ale i zawody.

Jak spisali się rozgrywający PlusLigi, która przez wielu określana jest mianem jednej z najsilniejszych lig Europy? Jaki poziom siatkarski prezentowali i czy byli swoistymi „mózgami" drużyn, w których występowali?

Rozgrywający są bardzo ważnymi postaciami każdego zespołu – to oni prowadzą grę drużyny, przez ich ręce przechodzi większość piłek. Dobry „rozgrywacz" to taki, który ma oczy dookoła głowy, instynkt przywódcy oraz trzyma nerwy na wodzy w najtrudniejszych momentach na boisku. Specjaliści powiadają, że poziom PlusLigi cały czas wzrasta, a co za tym idzie rozgrywający grają co raz szybciej i bardziej widowiskowo. Właściwie to dzisiejsza siatkówka opiera się tylko na szybkiej i kombinacyjnej grze – kto nie gra w ten sposób nie ma szans zaistnieć na salonach siatkarskich.

Dziesięć klubów PlusLigi, czyli w teorii dwudziestu rozgrywających, mierzyło się ze sobą w ubiegłym sezonie. Cele były różne – jedni walczyli o mistrzostwo, inni o utrzymanie, jeszcze inni o europejskie puchary. Z reguły każda drużyna miała jasno określone cele dla swoich rozgrywających, którzy dzielili się na podstawowych i zadaniowych. Inaczej było w przypadku Delecty Bydgoszcz, bowiem o ile na początku sezonu Paweł Woicki pełnił rolę podstawowego, tak potem zastąpił go Piotr Lipiński. Bez wątpienia obydwaj gracze prezentują wysoki poziom sportowy, jednak Woicki tego sezonu do udanych na pewno nie zaliczy – końcówkę rozgrywek częściej spędził na ławce rezerwowych, a do tego trener Castellani nie powołał go do reprezentacji na nadchodzącą Ligę Światową. W całkowicie innym nastroju ligę zakończył Grzegorz Łomacz. Rozgrywający Jastrzębskiego Węgla zanotował kolejny znakomity sezon, okraszony Pucharem Polski i wicemistrzostwem kraju, a w kadrze Polski chętnie widzi go Daniel Castellani.



Jeżeli mówimy o rozgrywających PlusLigi w sezonie 2009/2010 nie sposób nie wymienić Rafaela Redwitza. Kiedy Brazylijczyk zasilił ekipę Asseco Resovii, pojawiły się głosy, że to dobry transfer. Popularny Rafa już sezon wcześniej mógł grać w Polsce, jednak wtedy nie doszedł do porozumienia z ówczesnym beniaminkiem ligi – Treflem Gdańsk. Po kilku kolejkach swoją grą potwierdził, że jest zawodnikiem wysokiej klasy, a co najważniejsze dla kibiców -prawdziwym typem walczaka. Rafa niejednokrotnie zaskakiwał swoich fanów, a w pamięci wszystkich pozostaną słynne „skoki na bandę" po udanej akcji, skandowanie wraz z klubem kibica „Sovia Rzeszów" czy wreszcie łzy, po ostatnim meczu na rzeszowskim Podpromiu z ZAKSĄ Kędzierzyn. Łzy, które oznaczały nic innego jak rozstanie sympatycznego zawodnika z klubem. Trudno w to uwierzyć, ale Redwitz był tak zżyty z kibicami, że postanowił nakręcić krótki film pożegnalny z podziękowaniami dla nich za doping i wsparcie podczas każdego meczu.

Kto bacznie obserwował większość meczów, temu nie sztuką powiedzieć, że ten sezon był inny niż pozostałe, mecze były bardziej zacięte, a kilka z nich zakończyło się nieprzewidzianymi wynikami. Z pewnością niespodzianką nie był fakt, że PGE Skra Bełchatów po raz szósty z rzędu wywalczyła Mistrzostwo Polski. W ekipie trenera Jacka Nawrockiego, drugi sezon grę prowadził Mistrz Europy z 2007 roku – Miguel Angel Falasca. Miguel to zawodnik nietuzinkowy. Potrafił zaskoczyć niekonwencjonalnością zagrań, lecz zdarzały mu się niekiedy słabsze występy. Warto również zwrócić uwagę na sposób wykonywania zagrywki Hiszpana – mocno z wyskoku, co rzadko jest domeną zawodników grających na tej pozycji. Falasca napsuł tym elementem wiele krwi swoim rywalom. Znakiem firmowym zawodnika z Półwyspu Iberyjskiego były zagrania na lewe skrzydło do Stephana Antigi czy Michała Bąkiewicza, kiedy to piłka wzbijała się niewiele ponad siatkę, a przeciwnicy mieli duże problemy z zablokowaniem takich ataków.

W podsumowaniu nie może też zabraknąć paru słów o młodym Fabianie Drzyzdze. Dwudziestolatek rozegrał swój drugi sezon w PlusLidze, ale tak naprawdę pierwszy, kiedy był podstawowym graczem praktycznie przez cały sezon i trzeba przyznać, że nie zawiódł oczekiwań. Przez wielu okrzykiwany jest następcą Pawła Zagumnego. Choć do „mistrza" jeszcze wiele mu brakuje, to postępy jakie robi z sezonu na sezon są co raz bardziej widoczne i „rozgrywacz" AZSu Częstochowy ma szanse zrobić zawrotną karierę.

Jeżeli mowa o Pawle Zagumnym to dużą stratą dla PlusLigi było jego odejście do Panathinaikosu Ateny. W Olsztynie zastąpił go Jakub Oczko, który dostał szansę zaprezentowania się na dystansie całego sezonu. O Jakubie mówiono, że to zawodnik niespełniony, który nigdy do końca nie pokazał swoich prawdziwych umiejętności, jednakże on sam potwierdził, iż stać go na to, by być pierwszym „sypaczem" i chociaż AZS UWM Olsztyn utrzymał status drużyny PlusLigi, klub nie przedłużył z nim kontraktu. Za to umowę na nowy sezon parafował najbardziej doświadczony rozgrywający PlusLigi, trzydziestosiedmioletni Andrzej Stelmach. Kapitan Pamapolu Siatkarza Wieluń, udowodnił, że doświadczenie oraz wiek mogą być tylko atutem. Wspólnie z kolegami zdołał utrzymać siatkówkę w Wieluniu na „PlusLigowym" poziomie i chwała mu za to.

W tym sezonie nie błyszczeli za to tacy gracze jak Maikel Salas czy nawet Michał Masny, dla którego drugi sezon w ZAKSIE był odrobinę gorszy, bo chociaż sportowo kędzierzynianie uzyskali taki sam wynik, to Michał swą grą nie powalał na kolana. Był solidny, lecz do końca nie pokazał swoich umiejętności, dlatego też działacze z Kędzierzyna poszukują wzmocnień na tę pozycję. Warto również wspomnieć o pewnym fakcie, który w swoim felietonie przybliżył strefowym czytelnikom kolega Marcin Sawoniuk. Otóż okazuję się, że Bartłomiej Neroj zdobył najwięcej punktów wśród „rozgrywaczy". 95 „oczek" w całym sezonie to wynik znakomity biorąc pod uwagę pozycję, na której występuje Bartek.

Dużo by rozwodzić się o podstawowych „sypaczach", lecz co z tymi zadaniowymi? Zadaniowymi, bo określenie zawodnik rezerwowy mógłby urazić ambicję niejednego z nich. Wbrew pozorom to bardzo odpowiedzialne i trudne zadanie. Dlaczego? Pojawiają się na boisku w momentach, w których nie idzie drużynie, bo niby po co zmieniać coś co dobrze funkcjonuje. Nie jest łatwo stać w kwadracie, wejść i diametralnie zmienić oblicze gry drużyny. Takie właśnie zadania w tym sezonie mieli m.in. Maciej Dobrowolski, Grzegorz Pilarz czy Ivan Ilić i trzeba przyznać, że w większości przypadków wywiązywali się ze swojej roli dobrze. Wspomnianemu Iliciowi w szczególności wyszedł jeden mecz – z ZAKSĄ Kędzierzyn, lecz był to jeden z ważniejszych meczów w sezonie. Pojawił się w trudnej sytuacji kiedy Resovia przegrywała 0:2 w meczu i w takim samym stosunku w całej rywalizacji o brązowy medal, a mimo to udało się zwyciężyć przeciwnika, a później sięgnąć po brąz. Jaka w tym zasługa Ilicia i jak potoczyłyby się losy gdyby zawodnik nie pojawił się na boisku? Tego nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, ale sport jest sportem i rządzi się swoimi prawami.

Nadchodzący sezon, może przynieść jeszcze więcej emocji, walki i niespodziewanych zwrotów sytuacji. Być może kilku wartościowych rozgrywających dołączy do naszej rodzimej PlusLigi, podniesie jej poziom sportowy i uczyni rywalizację jeszcze ciekawszą. Teraz nadszedł czas podsumowań, a jak liga zmieni się przez kolejny rok? Czas pokaże.

Zobacz również:
Statystyki PlusLigi w krzywym, strfowym zwierciadle
Sezon 2009/2010 widziany strefowym okiem

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2010-05-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved