Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wojciech Winnik: Nie wykluczam sytuacji, że zostanę

Wojciech Winnik: Nie wykluczam sytuacji, że zostanę

fot. archiwum

- Cały czas graliśmy o utrzymanie. Wejście do play-off już było naszym sukcesem - mówi o minionym sezonie AZS UWM Olsztyn Wojciech Winnik. - Nie wykluczam sytuacji, że zostanę dalej z Tomkiem Józefackim w Olsztynie. Priorytetem jest dla mnie gra.

Sezon 2009/2010 to już przeszłość. Była szansa na coś lepszego w minionych rozgrywkach?

Wojciech Winnik:Myślę, że tak. Była szansa. Cały czas graliśmy o utrzymanie. Wejście do play-off już było naszym sukcesem. Uważam, że była szansa na coś więcej. Mecze z Bydgoszczą przegrane dwa razy po 3:2 pokazały, że w każdym z tych spotkań losy mogły potoczyć się w innym kierunku. Myślę, że zabrakło jakiegoś małego drobiazgu. Ciężko mi ocenić, czy było to „coś" od strony taktycznej, czy technicznej, a może zabrakło trochę siły lub potencjału zespołu. Czy może wdarło się jakieś rozluźnienie, bo wiedzieliśmy, że zrobiliśmy swoje i gdzieś w głowach to już nam siedziało. Ja wierzyłem do końca w to, że uda nam się zagrać o miejsca 5-6. Cieszę się, bo może dla AZSu i miejscowej publiczności nie jest to sukces nasze siódme miejsce, ale dla mnie osobiście jest to sukces. Indywidualnie patrząc jest to najlepszy wynik w historii moich występów w PlusLidze.

Przed swoim przyjściem do AZS UWM grałeś w Treflu Gdańsk i spadłeś z PlusLigi. W tym roku – utrzymanie.



Grałem dwa sezony temu w pierwszej lidze. Potem w PlusLidze w barwach Trefla. Tam zanotowaliśmy spadek, mimo że mieliśmy zespół, który był stawiany w gronie faworytów do medalu, gry o czwórkę, a stało się tak, że spadliśmy z ligi. Z jakich powodów to już nie warto mówić. Każdy kto interesuje się siatkówką jest w temacie. Ja indywidualnie awansowałem. To może cieszyć, bo jest postęp nie tylko jeśli mówimy o mnie, ale także o zespole. To podbudowuje i nastraja optymistycznie kiedy patrzę w przyszłość.

Początek minionego sezonu mieliście słaby. Po serii porażek odbiliście się od dna. Jednak później graliście falami. Z czego to twoim zdaniem wynikało?

Początek sezonu wynikał z tego, że Olsztyn mocno przebudował skład. Patrząc na pierwszą wyjściową szóstkę plus libero z sezonu 2008/2009, to w kolejnym sezonie został tylko Paweł Siezieniewski i Krzysiek Andrzejewski. Reszta z wyjściowego składu została zmieniona. Myślę, że to był pierwszy powód. Nie można przecież kupić zawodnika i liczyć, że przyjdzie na trening, mecz i od razu będzie wkomponowany w zespół i będzie grał. Tu potrzeba czasu i treningów. Ten słaby początek był związany właśnie z tym. Później te mecze grane falami były efektem właśnie zgrywania zespołu. Pierwsza runda była sinusoidą. Najpierw dołek, później odbicie, wygrane dwa spotkania, później walka jak równy z równym z Rzeszowem, z Jastrzębskim Węglem. Później znowu końcówka rundy była gorsza. Najwięcej pozytywów odnajduję jednak w drugiej rundzie. Poza meczem z Politechniką Warszawa, z każdym z rywali podjęliśmy walkę. Z każdym z rywali walczyliśmy, nie oddaliśmy żadnego meczu gładko jak to się nam zdarzało w pierwszej rundzie. Brakowało nam tylko jednego – zwycięstw. Brakowało takiej wisienki na torcie, która pozwoliłaby nam wygrać z zespołem z górnej półki. Czy z Jastrzębiem, czy z Rzeszowem, czy Bełchatowem. Mimo wszystko te mecze rozgrywały się w końcówkach. Były jakieś wygrane sety. To potwierdza teorię, że potrzeba czasu, żeby zespół się zgrał, bo to nie jest kwestia dnia tak jak już mówiłem. Ten proces wymaga czasu. Można się wzorować na takich zespołach jak Rzeszów, czy Bełchatów. Co roku dochodzi dwóch, trzech zawodników i ten zespół wymaga tylko małego zgrania. I to te zespołu nabierają co roku największej siły. I dystansują resztę stawki.

Tomasz Józefacki powiedział ostatnio, że liczy się z tym, że będzie musiał odejść. Liczysz się z tym, że może przyjść inny zawodnik, być może młodszy od ciebie. I to ty będziesz teoretycznie tym drugim. Co wtedy?

Od momentu kiedy w Jokerze Piła skończył mi się kontrakt, cały czas kieruję swoją karierą w ten sposób, żeby priorytetem była dla mnie gra. Gra jest jednym z dwóch priorytetów, które zawsze stały na szczycie wszystkich moich decyzji. Mobilizowały, sprawiały, że podejmowałem takie a nie inne decyzje. Jak będzie w następnym sezonie? Ciężko powiedzieć, ponieważ chyba na chwilę obecną nawet działacze nie wiedzą kto będzie tym atakującym, czy to będzie jeden nowy, czy dwóch nowych? Ja nie wykluczam sytuacji, że zostanę dalej z Tomkiem Józefackim w Olsztynie. Przecież w rozmowach z działaczami nikt nie wyklucza takiej sytuacji. Ciężko na tę chwilę powiedzieć. Ja będę się pewnie dalej kierował tym, żeby w zespole grać. Nie mówię, żeby ktoś na mnie w ciemno postawił. Chciałbym mieć czystą kartę. Spotykamy się pierwszego sierpnia, zaczynamy trenować i niech to się odbywa w zdrowej rywalizacji. Na treningach, w szatni. Kto w danej chwili będzie lepszy – niech gra. Tak jak to było w tym sezonie. Nie tylko na mojej pozycji. Przecież tak samo było na przyjęciu. Słabiej zagrał Paulo, to w jego miejsce wchodził Tomek Tomczyk, czy Artur Jacyszyn. Ok, czekali długo na swoją szansę, ale jak już weszli to grali dobre albo bardzo dobre spotkania. Jeżeli ja zostanę w Olsztynie, to bardzo chciałbym, żeby ta rywalizacja na tej zasadzie się opierała.

Rozmawiała Marta Panasiuk – azsuwmolsztyn.com.pl

źródło: azsuwmolsztyn.com.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-05-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved