Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jacek Nawrocki: Tutaj nie ma miejsca na głaskanie się

Jacek Nawrocki: Tutaj nie ma miejsca na głaskanie się

fot. archiwum

Jacek Nawrocki pięciokrotnie przyglądał się z boku temu, jak mistrzostwo Polski zdobywają jego koledzy: Ireneusz Mazur oraz Daniel Castellani. Za każdym razem był on ich asystentem. W tym sezonie już jako pierwszy szkoleniowiec PGE Skry Bełchatów, sam sięgnął po ten tytuł.

Ponadto do mistrzostwa Nawrocki dołożył Klubowe Wicemistrzostwo Świata i brązowy medal Ligi Mistrzów. – Droga do mistrzostwa Polski jest coraz trudniejsza. Rywale z roku na rok coraz bardziej się zbroją, na szczęście udało nam się po raz piąty obronić tytuł Mistrza Polski. Jesteśmy bardzo szczęśliwi – mówił w rozmowie z serwisem BELsport.pl, uradowany szkoleniowiec żółto-czarnych. – Z objęciem funkcji pierwszego trenera było związane dużo presji, odpowiedzialności, wiele różnych sytuacji. Na szczęście udało mi się przez to przebrnąć. Myślę, że zawdzięczam to wspaniałej atmosferze jaka panuje w drużynie i klubie. Dzięki temu było łatwiej przejść przez ten trudny sezon.

Nie żal tegorocznego Final Four LM? – W tym wypadku mówimy tylko o jednym meczu, z Dynamem Moskwa. Z takich spotkań trzeba wyciągać wnioski, uczyć się na nich. Myślę, że to spotkanie sporo nas nauczyło. Żal tym większy, że chcieliśmy to wygrać dla tych wszystkich kibiców, którzy przybyli tego dnia do łódzkiej hali. Nie udźwignęliśmy presji, którą tak naprawdę sami sobie stworzyliśmy – odpowiedział na zadane pytanie Nawrocki.

W środowisku pojawiały się głosy, że dla klubu jest to sezon stracony. Bełchatowianie przegrali Puchar Polski i nie triumfowali w LM. – Ci co to mówią, to nie są kibice. To są ludzie, którzy mówią bzdury – oburzył się trener zespołu. – Opowiedziałbym im taki dowcip, gdzie grabarz mówi do kolegi: "Ten sezon taki spokojny, nie będzie ani cukrzyków, ani zawałowców". A kolega na to: "Szkoda, bo martwy sezon". Mniej więcej tak to się odnosi do tych osób. Dla mnie ten sezon jest wygrany. My cieszymy się ze złotego medalu MP, srebrnego medalu Klubowych Mistrzostw Świata, który był deprawowany na ile tylko można było, jak i z trzeciego miejsca w Lidze Mistrzów. Wydaje mi się, że ten brąz LM wraz z upływem czasu będzie oceniony dużo wyżej, niż ma to miejsce w chwili obecnej – prognozuje.



Nawrocki był obecny przy każdy finale MP, w którym grała Skra. Czy można je jakoś porównać? – Każdy finał był inny, miał swoją specyfikę. Oczywiście można mówić, że ten był trudniejszy, niż te poprzednie. Tak naprawdę każdy z nich był ciężki, o ich rezultacie decydowały detale – powiedział. – Tak też było we wtorek, kiedy to między zwycięstwem a porażką była cienka linia. Końcowe zwycięstwo ważyło się do ostatniej piłki. Wszyscy byliśmy cały czas w walce i nie było mowy o jakiejkolwiek pewności siebie.

W trakcie tegorocznych spotkań finału PlusLigi można było zaobserwować pewne zgrzyty na linii Nawrocki – Miguel Angel Falasca. Wydawać by się mogło, że trener bełchatowskiego klubu nie ma posłuchu u hiszpańskiego rozgrywającego mistrzów Polski. – Od razu widzę, że to jest pokłosie artykułów, które ukazały się w mediach. To są słowa ludzi, którzy walczą z nami. Oni opowiadają pierdoły. Coś takiego nie miało miejsca. Ja myślę, że mam znakomity kontakt z Miguelem, on ze mną również. Między nami jest pełne porozumienie. A uwagi i dyskusje zawsze się w meczach zdarzają. To jest walka, tutaj nie ma miejsca na głaskanie się. Absolutnie nie ma mowy o jakiś nieporozumieniach – przekonywał Nawrocki.

Autor: Kamil Haładaj, belsport.pl

źródło: belsport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-05-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved