Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Mariusz Wlazły: Miło nie było

Mariusz Wlazły: Miło nie było

fot. archiwum

Czwarte spotkanie o mistrzostwo Polski okazało się ostatnim. Skra po raz szósty zdobyła złoty medal i zakończyła sukcesem ten bardzo trudny dla siebie sezon. - Zdobyliśmy kolejne bardzo ważne dla nas doświadczenia - powiedział Mariusz Wlazły.

Był to bardzo trudny sezon dla nas. Walczyliśmy na wielu frontach. To, że mamy wielu świetnych zawodników pozwoliło nam grać różnymi formacjami i prezentować podczas całego sezonu w miarę równy poziom – powiedział tuż po dekoracji kapitan bełchatowskiej Skry Mariusz Wlazły.

Podopieczni Jacka Nawrockiego po raz szósty z rzędu zdobyli tytuł najlepszej drużyny w naszym kraju. Oprócz złota PlusLigi bełchatowianie wywalczyli jeszcze w tym sezonie klubowe wicemistrzostwo Świata oraz brązowy medal Ligi Mistrzów. Czy można zatem uznać ten sezon za udany? – Oczywiście, że jest to dla nas udany sezon. Przecież to co zdobyliśmy, to są duże sukcesy. Nie można wszystkiego wygrywać. To jest sport, a w sporcie jest rywalizacja. Każdy gra po to, żeby wygrać i jesteśmy zadowoleni z tego co zdobyliśmy. Wystarczy mieć jeden słabszy dzień, w którym przegrywa się bardzo ważny mecz i nie zdobywa się trofeum. Tak się stało w Łodzi podczas Final Four. Z tym się nie da nic zrobić. Trzeba wstać na drugi dzień i walczyć dalej – wyjaśnia atakujący starych i nowych Mistrzów Polski.

Zanim jednak siatkarze Skry Bełchatów po raz kolejny zawiesili na swoich szyjach złote medale, przeżywali na parkiecie w Jastrzębiu różne chwile. Oprócz tie-breaka, we wszystkich pozostałych partiach prowadzili bardzo wyraźnie, a jednak dwukrotnie jastrzębianie zdołali odrobić straty i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W trzeciej odsłonie ekipa Nawrockiego prowadziła już 14:6, by ostatecznie przegrać 28:30. – Takie przestoje nie powinny nam się zdarzać. To dla nas nowe, ale bardzo ważne doświadczenie. Jeszcze nigdy nie przegraliśmy seta prowadząc tyloma punktami. Bardzo się cieszę, że zdobyliśmy takie właśnie doświadczenie, chociaż na parkiecie w tym momencie miło nie było. Akurat w tym momencie zespół Jastrzębskiego Węgla grał bardzo dobrze, a nam przydarzyła się seria błędów. Mieliśmy świetnie ustawione celowniki, bo tak należy skomentować fakt, iż kilka razy pod rząd trafiliśmy tak idealnie w ręce Pedro Azenhi, że piłka lądowała na parkiecie po naszej stronie. Należy się tylko cieszyć, że ta sytuacja nie miała miejsca w tie-braku – kończy kapitan najlepszej drużyny PlusLigi



* Rozmawiał Marek Knopik (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-05-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved