Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Problemy wielunian z wypłatami

Problemy wielunian z wypłatami

fot. archiwum

- Nie dostaliśmy wypłat za luty i marzec. Nie zostały wypłacone premie za wygrane mecze - twierdzą zawodnicy z Wielunia. - W miarę jak otrzymujemy środki od naszych sponsorów zaległości te będą regulowane - zapewnia prezes, Adam Dąbrowny.

Problemy finansowe siatkarskich klubów to w chwili obecnej tajemnica poliszynela. Stało się to tak powszechne, że paradoksalnie zdziwienie budzi teraz sytuacja, gdy w dniu wypłaty zawodnicy i sztab znajdują na swoich kontach pełną kwotę wynagrodzenia. Problem jest wciąż ten sam, a w kolejnych artykułach zmienią się tylko nazwiska i nazwy klubów. Nie ominął on także plusligowego beniaminka Pamapolu Siatakrza Wieluń.

Zaległości finansowe były od początku i jakoś się dogadywaliśmy – mówią zawodnicy Pamapolu – Ale teraz jest koniec sezonu, a my nie wiemy na czym stoimy. Nie dostaliśmy wypłat za luty i marzec. Nie zostały wypłacone gwarantowane kontraktami premie za wygrane mecze.

Prawdą jest, że na chwile obecną zalegamy z wypłatami od połowy lutego – mówi Adam Dabrowny, prezes Pamapolu Wieluń. – Ale premie zostały wypłacone w dziewięćdziesięciu procentach. W miarę jak otrzymujemy środki od naszych sponsorów zaległości te będą regulowane. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że w nowy sezon wchodzimy z jakimiś długami wobec zawodników czy trenerów. Wszystkie nasze zobowiązania zostaną spłacone do końca lipca – zapewnia prezes Dąbrowny.



Proszę nas jednak zrozumieć. My nie jesteśmy jeszcze spółką akcyjną, tylko Stowarzyszeniem. Nie mamy podmiotowości prawnej, żeby wziąć np. szybką pożyczkę na wypłatę bieżących wynagrodzeń. Jesteśmy uzależnieni od naszych sponsorów. Pamapol Wieluń, jako chyba jedyny klub w Polsce, opiera się w dużej mierze na hojności drobnych lokalnych przedsiębiorców. Obok naszego sponsor tytularnego, z którym współpraca układ się nam jak do tej pory wzorowo, to właśnie małe firmy z naszego regionu zapewniają nam byt. Niestety wszyscy wiemy jaka jest sytuacja gospodarcza. W styczniu i lutym problemy związane z ogólnym kryzysem nasiliły się. Nasi sponsorzy musieli odłożyć promocję swoich firm poprzez sponsorowanie naszego klubu na trochę później. Stąd nasza chwilowa utrata płynności finansowej. Jednak nasze dotychczasowe dobre kontakty z tymi przedsiębiorcami pozwalają wierzyć, że z czasem otrzymamy obiecane nam fundusze, a wtedy będziemy je przekazywać sukcesywnie na konta naszych zawodników. Jak już mówiłem mamy nadzieje ze uda się nam zamknąć budżet za ten rok przed otwarciem nowego sezonu. Proszę jednak pamiętać , że rok finansowy dla firm i gminy trwa od stycznia do grudnia, dla nas – od sierpnia do lipca. To nie ułatwia nam sprawy.

Brak pieniędzy na koncie nie wpływa na nas motywująco – mówią zawodnicy – Wielu z nas chciałoby tu zostać, ma swoje plany związane z tym klubem i miastem. Włożyliśmy w grę wiele serca i zaangażowania, wiele zdrowia w to, żeby zrealizować postawiony nam cel. Satysfakcja jest ogromna, bo mało kto wierzył, że uda się nam pozostać na siatkarskich salonach, ale satysfakcja to nie wszystko. Siatkówka to nasza praca i jak każdy chcemy za naszą pracę otrzymywać wynagrodzenie, jakie gwarantuje nam kontrakt z pracodawcą. Niestety w tej chwili tak nie jest. Ale nie to jest najgorsze – żalą się wielunianie. – Najgorsze jest to, że od ostatniego meczu z Częstochową prezes Dąbrowny nie odbiera telefonów od nikogo z nas. Ma wyłączoną komórkę i nie rozmawia z zawodnikami. Nie tylko o wypłatach, ale i o kontaktach na przyszły sezon.

To nie jest prawda – odpowiada Adam Dąbrowny. – Nie odbieram telefonu kiedy jestem na spotkaniach, a tych mam ostatnio bardzo wiele. Proszę zrozumieć, rozmawiamy o pieniądzach i to nie o tysiącu złotych. Ja nie mogę co 3 minuty odbierać telefonu, bo w ten sposób nie da się rozmawiać. Zawsze jednak oddzwaniam, kiedy znajduję informację, że dzwonił do mnie ktoś z zespołu. Poza tym zawodnicy wiedzą gdzie mieszkam, zawsze mogą do mnie przyjść, co zresztą niejednokrotnie miało miejsce. Naprawdę nie unikam rozmów na żaden temat.

Nasza sytuacją nie jest ciekawa – swoje pretensje zgłaszają także żony sportowców. – Bez pieniędzy rodzina nie może normalnie funkcjonować. Głupio tak powiedzieć dziecku, że nie pojedzie na wakacje, bo tatuś nie dostał pieniędzy. Nasi znajomi też pytają nas o wakacyjne plany. Ale dla nas czasem problemem jest co ugotować na obiad, a nie gdzie pojechać na urlop.

Mając doświadczenie z poprzednich lat ja osobiście od samego początku, od zgrupowania w Kępnie, uprzedzałem zawodników, ze koniec sezonu to trudny okres dla klubu, że może się tak zdarzyć, że te wypłaty nie będą przychodzić terminowo. Apelowałem o rozwagę w gospodarowaniu finansami, żeby nie było potem sytuacji, że zawodnicy nie mają pieniędzy na podstawowe potrzeby. Jak widać nie wszyscy wzięli moje słowa na poważnie i nie wszyscy posłuchali mojej rady – mówi Mariusz Grabczak, wiceprezes Siatkarza.

Jak każdy kij także ten ma dwa końce. Także i w tej historii na jednym końcu znajdują się zawodnicy, na drugim – zarząd klubu. Każdy ma swoje racje, swój pogląd na sytuację, swoje prawa i powinności. Do głosu zaczynają dochodzić emocje. Brak porozumienia i narastające żale powodują, że coraz trudniej usiąść wspólnie i porozmawiać. A przecież za kilka miesięcy trzeba będzie znów się zjednoczyć w walce o wspólny cel.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved