Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Jacek Nawrocki: Rosjanie będą zdeterminowani

Jacek Nawrocki: Rosjanie będą zdeterminowani

fot. archiwum

- Przed pierwszym terminem mieliśmy wszystko przygotowane w najdrobniejszym szczególe. Teraz nie będziemy tego powtarzać - mówi trener  Skry, Jacek Nawrocki. - W finale LM o powodzeniu decyduje jeden mecz, a każdy zespół przeżywa wzloty i upadki.

Przed siatkarzami Skry Bełchatów chyba najważniejszy turniej w sezonie. Już w sobotę zmierza się w półfinale Ligi Mistrzów z moskiewskim Dynamo. – Co ja mogę powiedzieć o formie… Zrobimy wszystko, by w sobotę i niedzielę była jak najwyższa. W ciągu sześciu dni rozegraliśmy cztery ciężkie mecze i teraz przede wszystkim musimy po nich dojść do siebie. Temu właśnie poświęciliśmy wcześniejsze zajęcia. W finale Ligi Mistrzów o powodzeniu decyduje jeden mecz, a każdy zespół przeżywa wzloty i upadki – uważa trener bełchatowian, Jacek Nawrocki.

Nie jest tajemnicą, że szczyt formy, podobnie jak i inne zespoły, Skra przygotowywała na termin 10 i 11 kwietnia. – Nie wiem i nigdy się nie dowiemy, jak poszłoby nam 10 kwietnia. Jest duża różnica między podejściem w pierwszym terminie, a obecnym. Wtedy drużyna była bardziej zmotywowana i skoncentrowana. Teraz jesteśmy spokojniejsi, stonowano. Czy to lepiej, czy gorzej? Nie wiem – odpowiada sam sobie Nawrocki. – Przed pierwszym terminem mieliśmy wszystko przygotowane w najdrobniejszym szczególe. Teraz nie będziemy tego powtarzać. To mogłoby nie przynieść oczekiwanych efektów. Nasze przygotowania będą na pewno spokojniejsze, choć niestety, średnio jest ze zdrowiem zawodników. Mam wrażenie, że w pierwotnym terminie byliśmy trochę zdrowsi. Teraz kilku chłopaków narzeka na drobne mikrourazy, co ogranicza możliwości treningowe. Mam jednak nadzieję, że na sobotę wszyscy będą do mojej dyspozycji. Może w tej chwili nie wygląda to różowo, ale wystarczą dwa, trzy dni i zawodnicy dojdą do siebie.

Pierwszy mecz bełchatowianie zagrają z dynamem Moskwa, które ma za sobą bardzo kiepski występ w meczach półfinałowych o mistrzostwo Rosji. Wielu ekspertów sugeruje, że podopieczni Jurija Czerednika przeżywają teraz spadek formy. – To się może przełożyć na dwie strony: po pierwsze, Rosjanie mogą być zdołowani, bo nie weszli do finału; z drugiej zaś strony, mogą przyjechać do Łodzi zdeterminowani, by w tym sezonie coś wygrać. Po to zresztą była budowana drużyna – uważa trener Skry. – Trenerzy Dynamo twierdzą, że byli w znakomitej formie dwa, trzy tygodnie temu. Teraz gdzieś to trochę zgasło. Z drugiej strony porażka z Zenitem nikomu ujmy nie przynosi, bo to bardzo mocny zespół. Ta sytuacja może zadziałać na dwie strony: może wprowadzić Rosjan w jakiś psychiczny dołek, ale może ich jeszcze bardziej zmobilizuje. Liga Mistrzów pozostaje ich ostatnią szansą, by coś w tym sezonie wygrać. Z tego co wiem, w ostatnich dniach za wszelką cenę próbowali dotrzeć do materiałów z naszą grą. Myślę, że do Łodzi przyjadą bardzo zdeterminowani.



Kibiców martwi fakt, że na ławce rezerwowych siedzi Bartosz Kurek, wyróżniający się zawodnik mistrzostw Europy i Klubowych Mistrzostw Świata. W tym czasie, gdy Kurek siedział na ławce, w półfinałowych meczach na boisku brylował w barwach Resovii 19-letni Mateusz Mika.Bartka nie można porównywać z Mateuszem. Przecież to mistrz Europy, który od kilku lat wydeptuje ścieżkę swojej kariery. On idzie dobrą drogą, cały czas robi postępy. Przypomnę, że w zeszłym sezonie on tylko nas wspomagał, a teraz po udanych mistrzostwach w Turcji, kapitalnie zagrał także w Katarze. To dzięki jego ofensywnym możliwościom udało nam się zdobyć wicemistrzostwo świata. On zrobił ogromną rzecz, ciągnął zespół przez cały sezon – opowiada Jacek Nawrocki. – Teraz nic się nie zmieniło, po prostu zdecydowaliśmy się na system gry z Michałem Winiarskim i Stephanem Antigą. Myślę, że Bratka jeszcze zobaczymy w tym sezonie świetnie grającego. To bardzo ambitny młody siatkarz. Każda lekcja mu coś daje, bo wyciąga wnioski. Nadal widzę w nim filar reprezentacji i Skry.

Skra uważana jest za jednego z faworytów do wygrania Ligi Mistrzów. – To może być złudne. Tak naprawdę, trzeba sięgnąć do historii Ligi Mistrzów. Podobało mi się to, co powiedział Daniel Castellani. Przypomniał, że z reguły wygrywają te zespoły, które wiele razy były grały w turniejach finałowych. Powoli pukają do raju i w końcu go zdobywają – uważa trener bełchatowian. – Najmocniejsze drużyny klubowe to nieprawdopodobnie mocne mieszanki. Myślę, że nawet reprezentacje mają świadomość tego, że bardzo trudno byłoby im rywalizować z Trentino, czy Kazaniem. W środowisku siatkarskim mówi się o tym, że Trentino zebrało najmocniejszą drużynę na świecie! Oni wygraliby chyba z reprezentacją Brazylii.

źródło: Gazeta Wyborcza, inf. własna, Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved