Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Mirosław Zawieracz wrócił do siatkówki, bo za nią tęstknił

Mirosław Zawieracz wrócił do siatkówki, bo za nią tęstknił

fot. archiwum

Po rozstaniu się z radomskim Jadarem wszelki słuch o Mirosławie Zawieraczu zaginął. Trener do siatkówki powrócił w grudniu ubiegłego roku trafiając do PTPS-u Piła jako drugi szkoleniowiec. Teraz jego klub walczy o 5. miejsce w PlusLidze Kobiet.

Po rozstaniu się z Jadarem Radom długo odpoczywał pan od siatkówki. Co w tym czasie działo się z Mirosławem Zawieraczem?

Mirosław Zawieracz:W tym czasie miałem jeszcze nieuregulowane sprawy z Jadarem Radom, a musiałem „uporządkować" jeszcze prywatne tematy na co, gdy prowadziło się zespoły w różnych częściach kraju, nigdy nie było czasu. Poza tym chciałem odpocząć, nabrać dystansu i poważnie zastanowić się nad tym, czy praca trenera piłki siatkowej to jest to, co chcę w życiu robić.

Nie miał pan żadnych propozycji w tym czasie?



Miałem, nawet kilka, ale z racji wyżej przytoczonych powodów, konsekwentnie je odrzucałem.

I zimą ubiegłego roku coś się zmieniło?

Po roku totalnego rozbratu z siatkówką zacząłem za nią tęsknić. Wówczas prezes Radosław Ciemięga zaproponował mi współpracę z PTPS-em Piła. Zgodziłem się dołączając do Wojtka Lalka w charakterze drugiego szkoleniowca.

Pańskie nazwisko było dotąd kojarzone z męską siatkówką trafił pan do żeńskiego klubu. Dlaczego?

Życie czasami sprawia, że spotyka nas coś czego wcześniej nie planowaliśmy. Na ofertę z Piły zgodziłem się dlatego, że chciałem spróbować czegoś innego. Co prawda w czerwcu ubiegłego roku otrzymałem propozycję z klubu PlusLigi Kobiet, ale wówczas zajęty byłem swoimi sprawami i ofertę odrzuciłem. W grudniu byłem gotowy do podjęcia pracy i nad propozycją z Piły długo się nie zastanawiałem. Była to propozycja z miasta, w którym mieszkam, więc tym bardziej moje wahanie było nieco symboliczne.

Łatwiej pracuje się z kobietami czy mężczyznami?

To są dwa różne światy. Inna jest specyfika pracy z kobietami, inna z mężczyznami. Inne są problemy, podejście, psychika, sposób "docierania" do zawodnika, drużyny. Niezależnie od tego czy pracuje się z kobietami, czy mężczyznami, trzeba dać z siebie wszystko w przeciwnym wypadku żadna praca nie miałaby sensu. Ale za to satysfakcja z pracy jest porównywalna więc…

Obowiązuje pana kontrakt do końca sezonu. Myślał pan nad tym co dalej?

Jak to bywa w tym okresie propozycje jakieś są, ale obecny sezon jeszcze się nie skończył więc najpierw trzeba się skupić na tym, żeby zająć jak najlepsze miejsce w lidze, a później przyjdzie czas na rozmowy i rozmyślanie nad przyszłością. W chwili obecnej obowiązuje mnie umowa z PTPS-em i nie na miejscu byłoby pracując tu, w Pile, abym w tym czasie rozmawiał z innymi klubami.

Sporo zawirowań na ławce trenerskiej PTPS-u było w styczniu. Dlaczego nie chciał pan zostać pierwszym trenerem pilanek po tym jak z klubu odszedł Wojciech Lalek?

– Podpisując umowę jako drugi trener nie wyobrażałem sobie sytuacji żeby zastąpić Wojtka na stanowisku pierwszego szkoleniowca. Zresztą mieliśmy (w Wojciechem Lalkiem – przyp. red) taką cichą umowę, która mówiła, że jak Wojtek będzie odchodził z klubu i cokolwiek by się wydarzyło, to nie przejmę jego obowiązków. Teraz z perspektywy czasu mogę się przyznać, że żałuje tej decyzji…

Pierwszy mecz play-off z Budowlanymi pokazał, że rywalizacja w beniaminkiem z Łodzi będzie bardziej zacięta, tymczasem wasza rywalizacja zakończyła się już w trzech meczach. Nie można było pokusić się o awans? Łodzianki były w Waszym zasięgu?

Tak. Łodzianki były w naszym zasięgu jednak przy wyrównanych zespołach o zwycięstwie zwykle decydują szczególiki, sportowe szczęście, nastawienie. Niestety Budowlane potrafiły zawsze zdobyć o te dwa oczka w secie więcej niż my. Widać, że choćby pod względem taktycznym Wiesław z Oskarem poukładali swój zespól niemal perfekcyjnie. U nas zbyt często był chaos i pożar na statku żeby przeciwstawić się dobrze poustawianej Łodzi. Podsumowując Budowlane… Wygrała z nami taktyką, zespołowością, charyzmą i jako zespół były lepiej poukładane.

Teraz wasz cel to 5 miejsce?

– Zgadza się. Jeżeli nie możemy już grać o wyższe miejsca to pozostaje walka o to 5. miejsce, które daje przepustkę do europejskich pucharów. Na polu walki są cztery zespoły i każdy z nich będzie chciał zdobyć tą lokatę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2010-04-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved