Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Igor Yudin i Paweł Rusek: Pamiętamy tamten finał

Igor Yudin i Paweł Rusek: Pamiętamy tamten finał

fot. archiwum

Dwudziestu czterech setów w pięciu spotkaniach potrzebowały zespoły z Jastrzębia i Kędzierzyna-Koźla, aby wyłonić spośród siebie finalistę mistrzostw Polski. Ostatecznie lepsi okazali się jastrzębianie, którzy po dwuletniej przerwie ponownie staną do walki o złoto.

– To jest ogromna radość, właściwie czułem się dzisiaj tak, jakbyśmy znowu zdobyli Puchar Polski. Tym bardziej, że ten awans został zdobyty w bardzo ciężkiej walce – mówił po meczu rozentuzjazmowany Paweł Rusek. A walka była rzeczywiście mordercza. W końcówce tie-breaka zawodnicy niemal słaniali się na parkiecie, pięć spotkań rozegranych na przestrzeni ośmiu dni zrobiło swoje. – Myślę, że był to horror dla kibiców, dla nas zresztą też. Ale z drugiej strony takie mecze powodują, że chce się żyć i chce się uprawiać ten sport. Na pewno te pięć spotkań kosztowało obydwie drużyny bardzo dużo sił, co dzisiaj było zresztą widać.

Było widać brak sił, ale nie sposób też było nie zauważyć ogromnej determinacji i woli walki, jaką zaprezentowali zawodnicy obu drużyn. ZAKSA udanie rozpoczęła pojedynek, a goście musieli gonić przeciwnika, który dwukrotnie wychodził na prowadzenie w setach. – Walczyliśmy do końca i ogromnie się cieszymy, że jesteśmy w finale. Myślę, że wygrał dzisiaj zespół, który miał trochę więcej szczęścia. To był bardzo wyrównany pojedynek – tłumaczył zmęczony, ale szczęśliwy, atakujący przyjezdnych, Igor Yudin. Reprezentant Australii mówił o sportowym szczęściu, a jego kolega z zespołu wskazywał na drobne różnice dzielące kędzierzynian i ich przeciwników. – Prezentujemy bardzo podobny poziom, więc o zwycięstwie czy porażce decydują niuanse. Kędzierzyn w tie-breaku popełnił dwa, trzy błędy, które pozwoliły nam odskoczyć, a później już kontrolowaliśmy sytuację do końca. Dzięki temu udało nam się wygrać. Na razie mamy czas na radość, ale już za dwa, trzy dni zaczniemy myśleć o finale i finałowym przeciwniku.

A ów finałowy przeciwnik – Skra Bełchatów – już czeka. Paweł Rusek i Igor Yudin, jako jedyni z obecnych zawodników Jastrzębskiego Węgla, brali udział w poprzednim finale rozgrywanym między śląskim zespołem a obrońcami tytułu. W sezonie 2006/2007 jastrzębianie stoczyli pięć pojedynków, by ostatecznie przegrać walkę o złoto. – Pamiętam nasze poprzednie starcia finałowe z Bełchatowem. Dwa razy z nimi grałem i dwa razy przegrałem, najwyższy czas to zmienić – Paweł Rusek, jastrzębski „weteran", z uśmiechem wspominał rywalizację z bełchatowianami o mistrzostwo Polski. – Żeby wygrać ze Skrą trzeba cały czas grać na wysokim poziomie. Musimy się wznieść na sto procent swoich możliwości, żeby im dorównać – libero zdobywców Pucharu Polski nie ma wątpliwości, co będzie kluczowe w tej potyczce. Również Igor Yudin pamięta bolesną porażkę z 2007 roku. – Ponownie spotkam się ze Skrą w finale. Na pewno będzie ciężko, ale bardzo chciałbym, żeby było lepiej niż ostatnim razem. Postaramy się zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby wygrać. Jednak wszyscy wiedzą, że Bełchatów jest bardzo dobrą drużyną. Australijczyk docenia klasę przeciwnika, wierzy jednak, że jego zespół będzie w stanie nawiązać z obrońcami tytułu wyrównaną walkę. – Może na naszą korzyść zadziała fakt, że oni teraz będą grali Final Four Ligi Mistrzów, a przed nami, kilka dni odpoczynku. Nareszcie, bo bardzo już na to czekamy. Skrze życzymy powodzenia. I będziemy gotowi, żeby z nimi walczyć.



Zobacz również:
Jastrzębski Węgiel w finale PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-04-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved