Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > Wiesław Radomski – działacz siatkarski – cz. 2

Wiesław Radomski – działacz siatkarski – cz. 2

fot. archiwum

Wczoraj przedstawiliśmy naszym czytelnikom sylwetkę Wiesława Radomskiego jako zawodnika i trenera. W drugiej części wywiadu prezes podkarpackiego ZPS opowiada o sobie jako o działaczu siatkarskim. - Nie jest łatwo tak to wszystko pogodzić - mówi.

Od wielu lat jest pan członkiem PZPS. Chciałem zapytać o początki roli działacza?

Wiesław Radomski: – To były chyba wczesne lata 90-te, kiedy w Podkarpackim Związku Piłki Siatkowej pełniłem rolę przewodniczącego wydziału szkolenia, a potem od 1998 roku do dnia dzisiejszego jestem prezesem podkarpackiego ZPS. To chyba najlepszy dowód, że przez tyle lat jestem obdarzany zaufaniem delegatów i ludzi związanych z siatkówką. Siatkówka na Podkarpaciu funkcjonuje bardzo dobrze z czego ja osobiście bardzo się cieszę. Dzięki pracy trenerów, ludzi zaangażowanych w tą działalność mamy bardzo przyzwoite wyniki – wicemistrzostwo Polski Asseco Resovii Rzeszów, Stal Mielec w Plus Lidze kobiet, osiem zespołów w drugich ligach – cztery żeńskie i cztery męskie. Mistrzostwo Polski kadetów Resovii, wygrana ogólnopolska Olimpiada Młodzieży. Praca jest naprawdę bardzo dobrze prowadzona.

Wspominał pan o zespołach młodzieżowych. W ostatnich latach drużyny młodzieżowe z Rzeszowa bardzo dobrze prezentują się na arenie krajowej – mistrzostwo Polski młodzików w 2008 rok później sukces powtórzyli kadeci . Czy zatem Rzeszów staję się powoli „południową stolicą" siatkówki?



To się nie wzięło znikąd – na to już pracują trenerzy i ludzie z tym związani przez wiele, wiele lat. Muszę powiedzieć, że w tej chwili struktura organizacyjna w klubie jest bardzo dobra i to jest ta podstawa piramidy. Począwszy od czwartek klasy szkoły podstawowej poprzez młodzika, kadeta, juniora są trenerzy, którzy w każdej kategorii wiekowej uczą tą młodzież, przekazują do następnej kategorii – to ma w tej chwili bardzo solidne podstawy. To jeszcze lepiej, bardziej będzie widoczne w najbliższej przyszłości. Chciałbym tu wymienić trenerów, którzy pracują na te sukcesy to jest: Artur Łoza – trener kadry wojewódzkiej, Jurek Wietecha, Grzesiu Wisz, Rysiek Soboń, Sebastian Warchałowski, Jacek Podpora, Piotrek Szetela, który pracuje z najmłodszą grupą, Tomek Cmoch. To są ludzie, którzy wykonują tą najtrudniejszą prace bo uczą te podstawy siatkówki.

W klubie z Rzeszowa zatrudniony jest jeszcze młody, zdolny trener – Andrzej Kowal.

I jeszcze teraz Andrzej Kowal, który będzie brał udział w szkoleniu centralnym u boku trenera Castellaniego po to właśnie by nabierać doświadczenia. Cały czas jest przymierzany do tego by w przyszłości prowadzić pierwszy zespół Resovii.

Od półtora roku pełni pan funkcję wiceprezesa PZPS ds. szkolenia. Czy ciężko połączyć panu taki natłok obowiązków?

Nie jest łatwo tak to wszystko pogodzić, ale staram się w miarę, jak to tylko możliwe, być na bieżąco z tymi kłopotami, rozwiązywać problemy, które nas otaczają. Myślę, że siatkówka w tej chwili jest w Polsce bardzo popularna. Ten sport u nas w kraju ma się bardzo dobrze, a będzie miał jeszcze lepiej.

Obejmując wcześniej wspomniane stanowisko powiedział pan, że priorytetem jest opracowanie takiego systemu, który pozwoli, aby coraz więcej zdolnej młodzieży trafiało w przyszłości do reprezentacji. Jak teraz z perspektywy ponad rocznej pracy ocenia pan działania w tym kierunku? Czy widać już postępy?

Cały czas zależy nam na tym, żeby te systemy szkolenia były tak opracowany, abyśmy mieli unifikacje szkolenia począwszy od tych najmłodszych. Ważne, żeby wszyscy trenerzy, którzy pracują przy tym robili to w jeden ujednolicony sposób. W nowoczesnej siatkówce jest to obowiązkiem, żeby to tak wyglądało; wtedy będzie zdecydowanie łatwiej trenerom pracować i osiągać wyniki. Pod tym kątem przygotowuje to właśnie Akademia Polskiej Siatkówki. Już wkrótce te programy będą opracowane i przekazane do trenerów.

Ostatnio bardzo dużo mówi się o nowym pomyślę PZPS – młodej ekstraklasie. Czy może Pan przybliżyć naszym czytelnikom na czym będą polegać te rozgrywki?

Na razie zapadła decyzja rady nadzorczej profesjonalnej ligi siatkowej, że ta młoda ekstraklasa powstanie. Całą idee tego jest to, żeby młodzi ludzie, którzy skończyli wiek juniora, a jeszcze nie grają w podstawowych składach drużyn ekstraklasy mieli możliwość po prostu grania. Nie stania w kwadracie bo to nie o to chodzi, tylko, żeby mogli jak najwięcej skorzystać grając. W związku z tym jest taka przymiarka, że zaraz po zakończeniu rozgrywek ligowych odbędzie się spotkanie z przedstawicielami wszystkich klubów i tam omówimy szczegóły. Na dzień dzisiejszy jest propozycja taka, że mają to być zawodnicy do 21 lat, ale to wszystko póki co jest w trakcie opracowywania regulaminów i wszystkich innych rzeczy, które pozwolą by ta młoda ekstraklasa mogła wystartować.

Pojawiają się również informacje iż jest taki pomysł, że drużyny grające w młodej ekstraklasie byłyby dofinansowane z środków PZPS-u. Czy zatem związkowi bardzo zależy na tym, aby młodzież miała możliwość gry?

Zdecydowanie tak. Jest to nie tyle pomysł co już podjęta decyzja, że wszystkie kluby zostaną dofinansowane, żeby odciążyć je kosztami organizacji tych spotkań młodej ekstraklasy. My musimy mieć przegląd całej młodzieży jaka jest w Polsce, żeby nam nikt nie zniknął z pola widzenia – po to, żeby w przyszłości znów mieć tą siatkówkę na najwyższym poziomie.

Jakie cele stawia pan sobie jako działaczowi na kolejne lata pracy?

Zdecydowanie podnoszenie jakość szkolenia i to co trenerzy cały czas podkreślają – praca z młodzieżą. Efektywna praca z młodzieżą według ustalonego systemu i tak, żeby przynosiła ona efekty. Poza tym Szkoły Mistrzostwa Sportowego, w tej chwili są dwie niepubliczne PZPS-u w Sosnowcu i Spale. Myślę, że to wszystko dobrze funkcjonuje, a może jeszcze lepiej. Wierzę, że wspólnymi siłami spróbujemy to tak ogarnąć, żeby na przyszłość mieć z tego zadowolenie. Cały czas nam chodzi o to, żeby jakość tego szkolenia była na najwyższym poziomie.

Jak ocenia pan pracę Szkół Mistrzostwa Sportowego w Polsce?

Ja mogę ocenić te które znam czyli Spałę i Sosnowiec. Najlepszy dowód ilu absolwentów jest wśród reprezentantów Polski. Te szkoły stanowią ten czubek piramidy. Nam zależy na tym, żeby po skończeniu nauki, po skończeniu szkolenia w tych szkołach mistrzostwa sportowego jak najwięcej zawodników i zawodniczek trafiało do kadry seniorskiej – to jest główny cel. Nie kładziemy akurat takiego ogromnego nacisku, ani nie robimy tragedii z tego jak powiedzmy się coś wynikowo w danej kategorii wiekowej nie osiągnie bo to nie jest najważniejsze. To jest etap pośredni. Najważniejszą sprawą jest, żeby jak największa ilość trafiała do reprezentacji seniorskiej zarówno kobiet jak i mężczyzn.

Co może pan powiedzieć na temat zainteresowania siatkówką w Polsce ze strony mediów, kibiców? Czy dużo zmieniło się od czasów pańskiej kariery zawodniczej?

To jest bez porównania. Dzisiejsze czasy, a te które myśmy grali. Naprawdę gdyby hale były wtedy większe, to tę siatkówkę więcej ludzi by oglądało. Niestety graliśmy na takich salkach na jakich graliśmy. W Rzeszowie na hali ROSIR-u, gdzie jest siedemset miejsc, a w tej chwili na Podpromiu gdzie jest pięć tysięcy w każdym meczu. Tu nie ma co porównywać. Poza tym wtedy to był zupełnie inny ustrój i inna praca dziennikarzy. Prasa nie była taka wolna jak teraz – wolność słowa, wypowiedzi, wtedy było inaczej. Obecnie jest bardzo duże zainteresowanie mediów siatkówką – może to i dobrze, niech młodzi ludzie też będą dowartościowani. Niech wiedzą, że o nich się pisze, o nich się mówi – to na pewno dopinguje ich w jakiś sposób do dalszej pracy. Wpływa to też niewątpliwie na popularyzacje tej naszej kochanej dyscypliny.

Najpiękniejsze chwile wiążą pana z Rzeszowem i klubem Resovii. Czy zatem można powiedzieć, że jest pan pierwszy, najwierniejszym kibicem klubu ze stolicy Podkarpacia?

Zdecydowanie tak i cały czas marzy mi się mistrzostwo Polski, żeby wróciło do Resovii.

Rok temu było już bardzo blisko. W tym roku jest jeszcze szansa .

Było blisko. Jednak i blisko i daleko – Skra była w zeszłym sezonie zespołem zdecydowanie lepszym i tutaj trzeba oddać hołd i szacunek dla tej drużyny. Natomiast w dalszym ciągu nie ustajemy w działaniach i staraniach, żeby to mistrzostwo było w Rzeszowie. Może jeszcze nie teraz, może za rok, za dwa, ale takie cele są stawiane.

Zawodnik, trener, działacz – całe życie związany z siatkówką. Czy poza siatkówką znajduje pan czas na jakieś inne zainteresowania?

Tak. Ja to zawsze określam tak, że mam jedną miłość i dwie pasje. Miłość to żona – od trzydziestu sześciu lat jesteśmy małżeństwem. Drugą pasją po siatkówce jest muzyka. Szczególnie blues i klasyka rocka. Mam sporą kolekcje płyt. Jeszcze jako zawodnik wyjeżdżając na zachód Europy siedziałem w sklepach muzycznych – słuchałem i kupowałem sobie płyty, dzięki czemu w tej chwili mam dość pokaźny zbiór.

Ulubiony zespół?

Pink Floyd – to jest zespół, na którym się w ogóle wychowałem, którego od początku słucham. To jest zdecydowanie mój ulubiony zespół.

Marzenie zawodowe lub prywatne?

Prywatnie, to żeby zdrowie jeszcze dopisało bo nie jest ostatnio najlepiej z tym. Jednak ponieważ wywodzę się ze sportu i nigdy się nie poddawałem, zawsze będę walczył na tyle na ile mi sił wystarczy. Myślę, że jest jeszcze wiele do zrobienia, dlatego będziemy dalej próbować działać i oby to wszystko jak najlepiej się rozwijało.

Zobacz również:
Wiesław Radomski – zawodnik i trener – cz. 1

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
historia siatkówki, inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2010-04-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved