Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Konrad Pakosz: Piąte miejsce byłoby spełnieniem naszych marzeń

Konrad Pakosz: Piąte miejsce byłoby spełnieniem naszych marzeń

fot. archiwum

O decydujących meczach fazy play-off, celach i planach klubu w kontekście rozgrywek „Młodej ekstraklasy", a także fenomenie częstochowskich akademików opowiedział w naszym serwisie prezes AZS-u Częstochowa - Konrad Pakosz. 

Od czasu zdobycia w 1990r. tytułu mistrzowskiego AZS Częstochowa utrzymuje się  w czołówce najlepszych klubów ekstraklasy, jest też  najbardziej utytułowanym klubem w Polsce . W czym tkwi tajemnica sukcesów AZS-u?

Konrad Pakosz:
To trudne pytanie, bo praktycznie co kilka lat zmieniają się warunki zewnętrzne, decydujące o obliczu poszczególnych zespołów. Pierwsze sukcesy zespołu na początku lat 90-tych mają swoją podstawę kilka lat wstecz, kiedy w Częstochowie grali Dariusz Stanicki, Krzysztof Stelmach, Zdzisław Olejnik, Marek Kwieciński i wielu innych bez których tego początku by nie było.

– Ogromne zasługi leżą tutaj po stronie człowieka- instytucji jeśli idzie o siatkówkę  nie tylko tą w Częstochowie. Mowa oczywiście o Stanisławie Gościniaku, który dał podwaliny pod aktualną pozycję Klubu.

Początek lat 90-tych to dominacja zespołów z Olsztyna i Częstochowy, które przez sześć kolejnych sezonów między sobą  dzieliły medale i najważniejsze tytuły. Później do tego grona dołączyły zespoły z Opolszczyzny (Kędzierzyn- Koźle i Nysa – przyp. red.). Początek XXI wieku to bezsprzeczna dominacja Skry Bełchatów.

– My jako AZS Częstochowa z każdym sezonem staramy się  toczyć zacięte boje na boisku, chociaż  konkurencja jest coraz mocniejsza. Jeszcze kilka lat temu budżet na poziomie 3 milionów złotych praktycznie gwarantował walkę o medale. Aktualnie taka kwota nie daje gwarancji utrzymania w lidze.

Są  tacy, którzy twierdzą, że to bliskość Zakonu Ojców Paulinów na Jasnej Górze w decydujących momentach jest kluczowa. Ja jednak twierdzę, że to praca ludzi, którzy od wielu lat są związani z Klubem ma tutaj decydujące znaczenie. Z pierwszymi sukcesami Klubu utożsamiany jest ówczesny prezes – Janusz Tobijański. Później przez wiele sezonów oddany całym sercem siatkówce w Częstochowie był Andrzej Gołaszewski. Tuż po nim sukcesy osiągał Roman Lisowski. Ja mam taką małą satysfakcję, że mogłem od nich się wiele nauczyć, bo miałem okazję towarzyszyć ich ciężkiej pracy. Co bardzo istotne i co chcę podkreślić bardzo mocno, wszyscy przeze mnie wymienieni są teraz bardzo blisko Klubu i każdy na swój sposób próbuje pomagać.

Co roku  z Częstochowy odchodzą najlepsi siatkarze, nakłaniani wyższymi kontraktami w innych klubach. Jednak na przekór wszystkim AZS co sezon lub dwa jest w stanie niemal od podstaw zbudować wartościową drużynę. Jak to możliwe, że mimo osłabień nieprzerwanie od kilku siatkarze z Częstochowy mają na swoim koncie zarówno pozytywne występy w rozgrywkach ligowych, jak i w europejskich pucharach?

Na pewno na swój sposób AZS Częstochowa jest takim małym fenomenem. Ja jednak tak bardzo bym tego nie wyolbrzymiał. W Klubie co kilka sezonów następują  zmiany, ale nie dotyczą one tylko nas, a wszystkich zespołów. Niewątpliwie sztuką jest pozyskać  takich zawodników, którzy są w stanie zagwarantować poziom nie gorszy od tych odchodzących, a nawet w perspektywie krótkiego okresu czasu gwarancję tego, że będzie on lepszy.

– Chociaż  nie ma co ukrywać, że z każdym kolejnym sezonem jest to coraz trudniejsze zadanie. Jak się nie trudno domyśleć jest to w dużej mierze uzależnione od kwestii finansowych. Nie mniej, co warte zauważenia AZS Częstochowa daje młodym polskim graczom wkraczającym dorosłą siatkówkę chyba najlepsze możliwości do rozwoju i do gry praktycznie od pierwszego sezonu. Nasza filozofia polega na tym, że patrzymy na zawodnika – młodego człowieka przez pryzmat nie tylko jego umiejętności ale także możliwości i perspektywy rozwoju oraz charakteru.

Za duży sukces klubu uznano zeszłoroczny awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Które z dotychczasowych osiągnięć, na przestrzeni ostatnich lat jest dla pana szczególnie istotne?

Myślę,  że awans do najlepszej ósemki Ligi Mistrzów to na pewno wydarzenie bez precedensu. Tym bardziej, gdy spojrzymy na budżety Klubów wśród których się znaleźliśmy. Ogromnym sukcesem było również pokonanie Iskry Odintsovo. To był taki mecz, który poruszył lawinę- w tym samym sezonie sięgnęliśmy po Puchar Polski i graliśmy w finale Plus Ligi. To bez wątpienia najważniejsze sukcesy sportowe ostatnich lat.

Polityka transferowa Częstochowy w ostatnich latach wskazywała na połączenie młodości i doświadczenia. Czy przy budowie zespołu na kolejny sezon ta tradycja będzie podtrzymana?

O tym w dużej mierze będą decydować względy finansowe. Bardzo chcielibyśmy, aby w kolejnych latach młodzi polscy gracze mogli mieć w Częstochowie właśnie najlepsze warunki do systematycznego rozwoju sportowego, ale również by po szkole średniej mogli rozpocząć naukę na studiach. Staramy się aby tak to funkcjonowało.

Ostateczny skład zespołu uzależniony jest od budżetu klubu, jak przy najbogatszych klubach siatkarskiej PlusLigi, jak min. SKRA Bełchatów, czy Resovia Rzeszów, w tym temacie prezentuje się  AZS Częstochowa?

Wysokość budżetu jest oczywiście tajemnicą i cały czas czynione są starania, by był on jak najwyższy. Przypomnę tylko, że Klub funkcjonuje w oparciu o prywatne pieniądze sponsorów, bez których jego istnienie już dawno byłoby niemożliwe. Przy okazji duże słowa podziękowania należą się również włodarzom miasta Częstochowy, za okazaną pomoc. Nie mniej nie ma się  co oszukiwać, że na płaszczyźnie finansowej z Bełchatowem czy innymi Klubami pierwszej czwórki nie możemy się  bezpośrednio porównywać. Na szczęście na boisku nie grają  pieniądze tylko gracze, o czym od kilku sezonów się przekonujemy.



Od pamiętnego sezonu z Amerykanami w AZS- ie Częstochowa w tym roku, poza Finem, klub raczej nie stawiał na zakontraktowanie zawodników zagranicznych. Z czego to wynikało, z polityki transferowej, dostępnego budżetu, czy może były inne powody?

Tak jak wspominałem, staramy się inwestować  w młodych polskich zawodników. Oni oczywiście muszą  się uczyć od graczy już  doświadczonych. W tym sezonie w kadrze zespołu jest Słowak i Fin. Po feralnej kontuzji Dawida Murka zmuszeni byliśmy, by do zespołu dołączył jeszcze jeden przyjmujący.

Przed sezonem AZS stawiany był w gronie drużyn skazanych na walkę  o utrzymanie, jednak na pewnym etapie fazy zasadniczej drużyna zajmowała nawet 3 miejsce. Jakie były założenia i cele własne klubu? Czy walka o miejsca 5-8 jest satysfakcjonująca?

Przed każdym sezonem różni ludzie opowiadają różne rzeczy. Nie zmienia to faktu, że na papierze nie byliśmy faworytem do medali. Bardzo ważny był  początek sezonu. Niezwykle istotnym elementem tej układanki był Dawid Murek. Z nim w składzie zespół grał naprawdę bardzo solidnie. Po jego kontuzji udało się niejako z rozpędu odnieść jeszcze kilka zwycięstw. Później jednak nastąpił kryzys. To właśnie wtedy najbardziej brakowało nam naszego kapitana.

– Co do pozycji na koniec sezonu, to na pewno piąte miejsce byłoby niejako spełnieniem naszych marzeń, aczkolwiek zdajemy sobie sprawę  z faktu, że konkurencja w rywalizacji o tą  pozycję będzie niezwykle trudna.

Duże nadzieje wiązano z powrotem Dawida Murka, niestety kontuzja wykluczyła doświadczonego przyjmującego z możliwości gry w decydującym momencie rozgrywek. W jakim stopniu to osłabienie wpłynęło na wyniki zespołu, czy Fin – Toni Kankaanpaa zgodnie z oczekiwaniami zastąpił Dawida Murka?

Dawid jest i mam nadzieję  będzie niezwykle ważnym elementem naszego zespołu. Jego kontuzja w sposób jednoznaczny zweryfikowała nasze wyniki. Po jego kontuzji zaczęliśmy poszukiwania zawodnika, który mógłby uzupełnić  po nim lukę. Nie oszukujmy się jednak. W połowie sezonu znaleźć gracza pokroju Dawida? Rzecz niemożliwa. Zdecydowaliśmy się na Fina, który prezentuje się bardzo przyzwoicie.

Jak przebiega rehabilitacja Dawida Murka, czy można już  określić czas powrotu do standardowych treningów?

Na dzień dzisiejszy Dawid przechodzi pełną rehabilitacje, a lekarze są pełni nadziei. O powrocie do treningów na razie jednak nikt nie chce mówić. W przypadku takich urazów, to kwestia indywidualna.

Po porażkach w końcówce rundy zasadniczej, zaobserwowaliśmy sytuację rzadko spotykaną na siatkarskich parkietach. Częstochowscy kibice w meczach I rundy play-off z Resovią Rzeszów nie wspierali dopingiem swojego klubu, nawet nie stawiając się na hali. Drużynie zarzucano wówczas brak walki i ambicji  Jak oceniłby pan całą sytuację?

– Trudno to komentować. Jest takie powiedzenie, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Niestety jeśli idzie o naszych kibiców  – myślę tutaj o grupie z sektora E hali Polonia – to powiedzenie to pasuje jak ulał.

Czy te nieporozumienia zostały wyjaśnione, a po ostatnim zwycięstwie z Wieluniem, w kolejnym meczu do Hali Polonia wróci klub kibica, wspierając swoją  drużynę?

– Były podejmowane próby rozmowy w tej kwestii. Natomiast jaki przyniosą efekt? Okaże się w trakcie najbliższych meczy. Osobiście nie wyobrażam sobie, żeby takiego dopingu zabrakło tym bardziej, że walka toczy się nie tylko o piąte miejsce, ale z perspektywy Klubu o jego przyszłość.

– Częstochowa zawsze słynęła z bardzo specyficznej atmosfery, która już niejednokrotnie rywalom odbierała chęci do walki. Mam nadzieję, że Ci, którym dobro Klubu naprawdę leży głęboko na sercu zrozumieją, że być razem na dobre i na złe dotyczy wszystkich. Od zawodników poczynając na kibicach kończąc.

Najprawdopodobniej od sezonu 2010/2011 wraz z rozgrywkami PlusLigi wystartuje „Młoda ekstraklasa". Pan był  jednym ze zwolenników projektu. Jak oceniłby pan decyzję  PZPS o uruchomieniu rozgrywek już  od kolejnego sezonu?

To bardzo dobra propozycja, która od dobrych kilku sezonów kołatała się  gdzieś w trakcie spotkań  włodarzy klubów z przedstawicielami PlusLigi i PZPS- u. Myślę,  że to jest dobry moment by ten projekt wcielić  w życie. Należy jednak pamiętać, by nie popełnić błędów, których nie ustrzegli się ludzie organizujący te rozgrywki we Włoszech. Tam po trzech sezonach ten projekt z przyczyn obiektywnych został  wstrzymany

W jakim stopniu do „Młodej ekstraklasy" jest przygotowany AZS Częstochowa

– Prowadzimy rozmowy, które mają na celu zagwarantować udział zespołu w tych rozgrywkach. Na chwilę obecną jest jeszcze za wcześnie by mówić o szczegółach 

Na jakim etapie rozwoju aktualnie jest współpraca klubu z drużynami młodzieżowymi?

Współpracujemy z różnymi klubami młodzieżowymi, aczkolwiek aby ta współpraca była taka jak sobie kilka lat temu wymarzyliśmy, to musielibyśmy dysponować zupełnie innym budżetem.

* rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2010-04-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved