Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Michał Kądzioła: Musicie przyjechać do Mysłowic

Michał Kądzioła: Musicie przyjechać do Mysłowic

fot. archiwum

Już niebawem kolejne zmagania na mysłowickich boiskach plażowych. - Ten turniej to stu najlepszych zawodników z całego świata. Warto zawitać więc do Mysłowic - zaprasza wszystkich kibiców Michał Kądzioła, reprezentant Polski w siatkówce plazowej.

Już jakiś czas przygotowujecie się do nowego sezonu. Jak przebiegają treningi? Jesteście zadowoleni?

Michał Kądzioła:W tym roku jestem bardzo zadowolony z przygotowań. Zaczęliśmy może nie najwcześniej, jak się dało, ale mieliśmy wydłużony odpoczynek po tamtym sezonie. Zresztą w mojej ocenie bardzo dobrym. Na początku przygotowywaliśmy się w Łodzi, w naszej bazie zimowej. Zaczęliśmy też współpracę z trenerem od siłowni Michałem Wilkiem – czyli teraz będziemy jeszcze lepiej wyglądać niż rok temu (śmiech). Byliśmy na dwóch krótkich, tygodniowych zgrupowaniach na Teneryfie i w Rosji, gdzie zagraliśmy oficjalny turniej, który wygraliśmy, a druga nasza para Fijałek/Prudel zajęła 3. miejsce. Byliśmy również na jednym trzytygodniowym obozie, też na Teneryfie który został zakończony nieoficjalnym turniejem, gdzie w porównaniu z zawodami w Rosji z Grześkiem i Mariuszem zamieniliśmy się tylko miejscami. Nadmienię, że w turnieju na Teneryfie grały takie pary jak Herrera/Gavira, Mesa/Lario, Brinkborg/Gunnarsson, czy Heuscher/Heyer. Reasumując ten okres na przygotowanie poświęciliśmy też dużej ilości meczów sparingowych.

Jakie nadzieje macie na ten najbliższy sezon? Jakieś szczególne plany, szczególne zawody?



W tym sezonie naszym celem będzie awans do pierwszej piętnastki w rankingu FIVB, bo za tym kryją się premie od PZPS (śmiech). Oczywiście żartuję, że pieniądze tutaj są najważniejsze, bo w żadnym wypadku nie są. W tym roku po trzech latach przerwy będziemy mieli szansę walczyć w Mistrzostwach Polski. Celem będzie gra w finale. Niezwykle ważne będą Mistrzostwa Europy do lat 23. To ostatni medal jakiego nam brakuje w zawodach młodzieżowych i oczywiście chcemy zapisać na swoim koncie, jak największą ilość dobrych startów w turniejach FIVB. Ten sezon warto jest dobrze skończyć, bo od tego będzie zależało, jak ułoży się ten najważniejszy przyszłoroczny okres przedolimpijski. Chciałbym osobiście zrehabilitować się za występy przed polską publicznością i w naszych krajowych turniejach zająć wyższe niż 25. miejsce. Najchętniej być dwa razy być w czwórce (śmiech).

World Tour w Mysłowicach mało brakowało a nie odbyłby się przez problemy finansowe. Dla Was byłby to jeden turniej mniej przed własną publicznością. Jak wpływa na Was obecność kibiców i co czujecie grając przed własną widownią? W końcu w ciągu sezonu tylko dwa razy macie szansę tak zagrać w turniejach światowych.

Bardzo dobrze, że w końcu wszyscy się dogadali. FIVB specjalnie daje taki termin Mysłowicom, bo mam urodziny w trakcie turnieju i byliby bardzo zawiedzeni, gdyby się nie odbył (śmiech). A tak na poważnie to przed polską publicznością gra się niesamowicie, nie jest ważne, czy się przegrywa, czy się wygrywa kibice zawsze są z nami. Nam daje to trochę większego kopa niż zwykle. W tym sezonie będziemy mieli okazję zagrać raz jeszcze na finale Mistrzostw Polski przed polską publicznością.

Jak wspominasz miniony World Tour w Mysłowicach?

W zeszłym roku mieliśmy trochę pecha w losowaniu przed turniejem. Na początku trafiliśmy na dwóch wieżowców z Holandii, a z prawej strony na bardzo doświadczoną parę z Brazylii. Przykro mi było wychodzić ze spuszczoną głową, po przegranych meczach do rodziny i całej rzeszy przyjaciół z Dąbrowy Górniczej i okolic. Ale trudno, taki jest sport. Najfajniejszą rzeczą, jaka mnie spotkała to było "sto lat" zaśpiewane przez kibiców w dniu moich urodzin. Turniej w Mysłowicach będę wspominał jeszcze przez barbecue, gdzie było wielu kolegów – zawodników i najbliżsi koledzy z drużyny i z Dąbrowy.

Mając wgląd na areny międzynarodowe, jak organizacyjnie wypadają turnieje w Polsce?

Turniej w Mysłowicach nie był numerem jeden, jeżeli chodzi o organizację, bo był nim turniej w Starych Jabłonkach, ale myślę że nie był najgorzej zorganizowanym. Trzeba wieloletnich doświadczeń w organizowaniu turniejów World Tour, tak żeby trafić w gusta wszystkich zawodników. Mysłowice dopiero zaczynają, będą to dopiero trzecie zawody z tego cyklu, więc można powiedzieć, że są nowicjuszami, ale przecież Polacy są mistrzami organizacji imprez sportowych, więc w tym roku po doświadczeniach z ubiegłych lat powinno być już dużo lepiej.

Myślisz, że w Mysłowicach w przyszłości dałoby radę rozegrać podwójny turniej męski i żeński? Co według Ciebie trzeba byłoby jeszcze zmienić, by tego dokonać?

Turniej podwójny to bardzo duży wydatek, ale nie ma rzeczy niemożliwych. Przede wszystkim zrobić większy szum medialny wokół tego turnieju, bo gdzie dużo kibiców, to ciągnie więcej sponsorów. Może trzeba będzie wykosić kilka drzew, dobudować ze dwa boiska, a na boiskach bocznych postawiać trybuny, żeby kibice mogli wygodnie oglądać wszystkie mecze.

Macie już nakreślony plan występów. Wiecie, gdzie pojedziecie na pierwszy World Tour? Będzie to inauguracja w Brazylii?

Mamy już cały kalendarz naszych wyjazdów. Zaczynamy na pierwszym turnieju w Brazylii i tak skończymy ostatnim w Holandii. To, że wiem, gdzie są wszystkie turnieje, nic jednak mi na razie nie daje. Staram się myśleć tylko o tym jednym konkretnym, który jest tuż przede mną. Kalkulowanie i rozkładanie sił tylko na poszczególne starty pozostawię sobie za kilka lat, gdy już będę doświadczonym zawodnikiem.

Jak zachęcisz kibiców by przybyli na turniej do Mysłowic?

Chyba nie muszę zachęcać żeńskiej części kibiców, gdyż tylu otwartych, przystojnych, dobrze wysportowanych zawodników na kilometr kwadratowy rzadko się zdarza. Jeżeli jeszcze znalazły się takie kobiety, które nie wiedzą tego, to muszą przekonać się na własne oczy (śmiech). Męskiej części też mi się wydaje, że szczególnie zachęcać nie muszę. Przecież to jest World Tour – stu najlepszych zawodników z całego świata, prezentujących naprawdę najwyższy poziom niesamowitych sportowych wrażeń. Jeżeli nie lubicie sportu, to też musicie przyjechać, bo World Tour to nie tylko siatkówka plażowa, ale i imprezy towarzyszące, ogródki piwne, gdzie można zjeść prawdziwą kaszankę, którą w ubiegłych latach zachwycali się wszyscy zawodnicy zza granicy. Nie tylko to można znaleźć na turnieju, więc gorąco ZAPRASZAM.

źródło: inf. własna, worldtour.com.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
siatkówka plażowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-04-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved