Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: MKS MOS Będzin już awansował do I ligi

II liga M: MKS MOS Będzin już awansował do I ligi

fot. archiwum

Siatkarze MKS MOS Będzin po dzisiejszym zwycięstwie nad Pekpolem Ostrołęka zapewnili już sobie awans do I ligi. O drugie miejsce w turnieju gwarantujące bezpośredni awans zagrają w niedzielę zespoły Pekpolu Ostrołęka i AZS UAM Poznań.

Sobotnie spotkania turnieju finałowego II ligi mężczyzn w Będzinie odbyły się bez udziału publiczności. Po wygranej z Pekpolem Ostrołęka MKS MOS Będzin bez względu na wynik jutrzejszego meczu zapewnił sobie awans do I ligi. Swoje spotkanie wygrali również siatkarze AZS UAM Poznań i podobnie jak Pekpol Ostrołęka mają na koncie jedno zwycięstwo i jedną porażkę. Niedzielny mecz pomiędzy tymi zespołami wyłoni druga drużyną, która awansuje do I ligi.

MKS bardzo szybko pokazał rywalom, że chce awansować. Pierwszego seta podopieczni Rafała Legienia wygrali 25:14, a rywale z Ostrołęki praktycznie na parkiecie nie istnieli.

Druga odsłona nie była już tak jednostronna. Zanim rozpoczął się set libero Pekpolu Damian Kaniowski wdał się w dyskusję z sędzią za co został ukarany żółtą kartką. Goście wygrywali 10:12, a potem już 19:22. Rafał Legień pokrzykiwał na swoich siatkarzy "spokojnie, spokojnie, jest dobrze" i chyba miał nosa. Powrót do gry po czasie zapewnił grający fantastycznie w bloku Bartosz Dzierżanowski. Ale prawdziwy popis na sam koniec zostawił Damian Miller. Zawodnik MKS-u najpierw zdobył dwa punkty asem serwisowym, a po chwili uderzył tak mocno, że goście ratowali się rozpaczliwymi wybiciami. Set zakończył się zwycięstwem będzinian do 26.
To zasługa Rafała Legienia, dzięki któremu siłownia to teraz dla nas pestka. Każdy z nas ma więcej "pary" w rękach – powiedział Miller na pytanie o siłę jaką dysponuje.

Trzeci set miał duża dramaturgię. MKS prowadził tylko na początku partii. Goście wyczuli możliwość zwycięstwa i wrzucili trzeci bieg. – Trochę odpuściliśmy. Chyba poczuliśmy, że możemy ten mecz wygrać 3:0 – dodał przyjmujący będzinian. MKS przegrywał tak jak w poprzednim secie 19:22 i wszystko mogło potoczyć się tak samo, ale Łapuszyńskiego zablokował Mateusz Maron.

W czwartym secie gospodarze przypomnieli sobie pierwszą partię i zagrali wręcz koncertowo. Od początku powiększali przewagę, a co rusz fantastycznie funkcjonował blok. Na parkiet powrócił Damian Zborowski, który nie grał w poprzednim secie, ale teraz grał znowu bardzo skutecznie i razem z Damianem Millerem oraz Dzierżanowskim przyczynili się do zwycięstwa w secie.
MKS wygrał do 19 i był wtedy o krok od awansu. – Liczcie te punkty, bo ja dość słaby z matematyki byłem – śmiał się trener.

Gratuluje chłopakom za dobrą grę i realizację założeń taktycznych. Zrobiliśmy to, co sobie zakładaliśmy i dlatego zwyciężyliśmy – mówił po meczu trener Rafał Legień.Niestety taki mamy zawód, że nawet w takie dni i podczas sytuacji, jaka towarzyszy nam dzisiaj trzeba wyjść na parkiet i zrobić swoje. Szkoda mi kibiców, którzy licznie przybyli pod halę. Dziękujemy im za wsparcie duchowe i ten awans dedykujemy właśnie im – dodał szkoleniowiec MKS-u.

Niezadowolony z wyniku był Paweł Pietkiewicz, który nie tak dawno reprezentował barwy sosnowieckiego Płomienia razem z obecnym trenerem Będzina. – Oprócz pierwszego seta toczyliśmy wyrównany bój i mogliśmy wygrać. Czego zabrakło? Przede wszystkim konsekwencji w działaniu. Przegraliśmy przez frajerstwo. Nie potrafiliśmy znaleźć sposobu na rywali, a bez pomysłu na grę nie ma mowy o wygranej – powiedział na gorąco przyjmujący Pekpolu.



W niedzielę, ponownie przy pustych trybunach, MKS zagra z Sudetami Kamienna Góra. – Na pewno dam pograć też innym chłopakom. Mimo to, powalczymy o zwycięstwo. Myślę, że wyjdę na parkiet. Może nawet uda mi się przenieść piłkę ponad siatką – dodał Rafał Legień.


MKS MOS Będzin – Pekpol Ostrołęka 3:1
(25:14, 28:26, 22:25, 25:19)

Składy zespołów:
MKS: Zborowski, Syguła, Świechowski, Dzierżanowski, Kantor, Miller, Potera (libero) oraz Mędrzyk i Łapuszyński
Pekpol: Pietkiewicz G., Pietkiewicz P., Maron, Rutecki, Szczygielski, Lenc, Kaniowski (libero) oraz Białek, Zalewski i Rojek


W drugim spotkaniu na parkiecie pojawiły się drużyny: MKS Sudety Kamienna Góra i AZS UAM Poznań. Dla obydwu drużyn była to walka o być albo nie być w turnieju, bowiem klęska przekreślałaby szanse na awans do pierwszej ligi.

Mecz atakiem rozpoczął Damian Lisiecki. W następnej akcji, tym samym elementem, punkt zdobył Wojciech Janas, a Sudety nie przyjęły zagrywki. Kilka akcji później Maciej Zając został dwa razy zablokowany przez Damiana Lisieckiego i Mateusza Kucharskiego, a asa serwisowego zanotował Wojciech Janas. Poznaniacy mieli już pięć punktów przewagi. Sudety zaczęły stopniowo odrabiać straty. Z pięciu punktów zrobiły się dwa. Po chwili jednak przewaga Poznania wzrosła znowu do pięciu punktów po błędach Sudetów i dobrej grze blokiem AZS-u. Tej przewagi odrobić już się kamiennogórzanom nie udało i po autowej zagrywce Zająca set zakończył się wynikiem 25:21 .

Początek drugiej partii był wyrównany do stanu 5:5. Potem na 2-punktowe prowadzanie wyszedł AZS Poznań. Zawodnicy Sudetów zaczęli popełniać coraz więcej błędów. Słabo funkcjonowało przyjęcie, zagrywka, rozegranie i atak. Dodatkowo asa serwisowego posłał Damian Lisiecki. Poznaniacy mieli już pięć punktów przewagi. W następnych akcjach dobre dwa bloki zaprezentowali Łukasz Grabowski i Mateusz Kucharski, ze środka siatkarskiego gwoździa wbił środkowy AZS-u, a przechodzącą piłkę skończył Damian Lisiecki. Na tablicy widniał już wynik 19:9 i było jasne, że Sudety się nie podniosą. Po chwili poznaniacy mieli pierwsza piłkę setową. Partię atakiem zakończył Damian Lisiecki przy stanie 25:10.

Trzeci set nie przyniósł poprawy gry Sudetów. Po kilku akcjach poznaniacy wyszli na 3-punktowe prowadzenie. Kamiennogórzanie nie kończyli ataków, co dawało siatkarzom z Poznania duże pole manewru. Po niedługiej chwili na tablicy widniał już wynik 13:3. Zawodnicy AZS-u mogli być już praktycznie pewni zwycięstwa w tym secie, a co za tym idzie w całym meczu. Sudety próbowały jeszcze ugrać kilka punktów. Funkcjonował jedynie środek i większość punktów, które zdobyli na czysto, pochodziło właśnie z tego elementu. Akademicy natomiast każdym elementem grali dobrze: funkcjonowało przyjęcie, rozegranie, atak, a także, co ważniejsze, obrona. Po kilkunastu minutach gry partia zakończyła się wynikiem 25:11, a cały mecz 3:0. Sudety poniosły sromotną klęskę i straciły szansę na to by w tym turnieju awansować do pierwszej ligi.

AZS UAM Poznań – Sudety Kamienna Góra 3:0
(25:21, 25:10, 25:11)

Zobacz również:
Wyniki i tabela turnieju finałowego II ligi mężczyzn w Będzinie

źródło: inf. własna, mks-mos.bedzin.pl, sportowezaglebie.pl

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-04-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved