Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Resovia Rzeszów po raz trzeci lepsza od AZSu Częstochowa

PlusLiga: Resovia Rzeszów po raz trzeci lepsza od AZSu Częstochowa

fot. archiwum

Siatkarze Resovii awansowali do półfinału trzeci raz pokonując Akademików z Częstochowy. W dzisiejszym meczu nie dali przeciwnikom najmniejszych szans, pewnie wygrywając 3:0. W kolejnej rundzie ich przeciwnikiem będzie Skra Bełchatów.

Najlepszym zawodnikiem meczu wybrany został Krzysztof Ignaczak.

W dzisiejszym spotkaniu atmosfera pod Jasną Górą daleka była od tej, do której wszyscy przywykli. Hala Polonia świeciła pustkami, a zgodnie z zapowiedzią nie pojawił się częstochowski Klub Kibica niezadowolony z gry podopiecznych Grzegorza Wagnera. Taki obrót sprawy sprzyjał przyjezdnym, których doping rzeszowskich kibiców poniósł do zwycięstwa.

Oba zespoły wyszły na parkiet w swoich najsilniejszych składach. Pierwszy set rozpoczął się od dwupunktowego prowadzenia gości. Najpierw zagrywkę w siatkę posłał Piotr Łuka, a następnie przechodzącą piłkę wykorzystał Wojciech Grzyb. Dobre ataki Kankaanpy i Janeczka doprowadziły do remisu. Wówczas serią mocnych zagrywek popisał się Aleh Akhrem, co dało przyjezdnym cztery oczka przewagi. Na pierwszą przerwę techniczną AZS schodził z bilansem dwóch popsutych zagrywek i trzech błędnych przyjęć. Szybko stało się jasne, że jeśli gospodarze nie wyeliminują błędów, nie będą w stanie przeciwstawić się wicemistrzowi kraju. Rzeszowianie grali skoncentrowani, spokojnie i dokładnie rozgrywając swoje akcje. Do drugiej przerwy technicznej (prowadzenie Resovii 16:12) trwała wymiana ciosów. Dzięki dokładnemu przyjęciu zarówno Fabian Drzyzga jak i Rafael Redwitz mieli szerokie pole manewru w rozgrywaniu piłek. Owo pole częściej wykorzystywał ten drugi, równomiernie rozkładając atak w drużynie Resovii. Taktyka ofensywy AZS-u opierała się początkowo głównie na Janeczku i Kankaanpie, z czasem jednak rozgrywający gospodarzy zaczął częściej posyłać piłkę na środek. Po udanym ataku Janeczka i punktowej zagrywce Wiśniewskiego przewaga gości zmalała do dwóch oczek (17:19). Rzeszowianie natychmiast się zrehabilitowali i po dwóch błędach ekipy Wagnera i udanym ataku Akhrema wyszli na pięciopunktowe prowadzenie. Na szczególną uwagę zasługuje postawa libero przyjezdnych Krzysztofa Ignaczaka, który popisał się trzema kapitalnymi obronami silnych ataków rywali. Szkoleniowiec Częstochowy próbował mobilizować swoich podopiecznych, ale przewaga Asseco nie podlegała dyskusji. Udany atak Krzysztofa Gierczyńskiego zakończył pierwszy set, wygrany przez rzeszowian 25:20.



Częstochowianie nie spuścili głów po przegranej w pierwszym secie. Na drugą odsłonę wyszli zmobilizowani z nadzieją na odwrócenie losów rywalizacji z Asseco. Początek partii przebiegał po myśli gospodarzy: najpierw w siatkę zaserwował Gierczyński, potem atakiem z kontry popisał się Kankaanpaa, który następnie wraz z Łukaszem Wiśniewskim zdobył punkt blokiem i na tablicy widniał wynik 3:0. Być może przewaga zespołu byłaby jeszcze wyższa, gdyby zagrywka Łuki nie wypadła poza linię boiska. Do pierwszej przerwy technicznej (8:6 dla AZS-u) gra obu drużyn obfitowała w błędy. O ile podopieczni Ljubo Travicy natychmiast zaczęli je eliminować, o tyle Częstochowa wciąż je popełniała. Świetna gra Akhrema na kontrze i brak komunikacji w drużynie gospodarzy pozwoliły wicemistrzom Polski wyjść na prowadzenie 11:9. Trener Wagner zdecydował się na zmianę: Piotra Łukę zastąpił na przyjeciu Wojciech Gradowski. Na niewiele się to zdało, bowiem po dwóch atakach z prawego skrzydła Oivanena Resovia schodziła na drugą przerwę techniczną prowadząc 16:14. W kolejnej akcji Gierczyński nie zdołał przebić się przez potrójny blok, następnie błąd popełnił Oivanen i Częstochowa wyrównała (16:16). Gospodarze w końcu się ożywili, zaczęli cieszyć sie po wygranych akcjach. Przy stanie 17:17 sędziowie odgwizdali Wiśniewskiemu dotknięcie siatki. Decyzja arbitrów całkowicie wybiła z rytmu coraz lepiej spisujących się częstochowian. Znów zaczęli popełniać błędy, co bez skrupułów wykorzystali rywale. Świetne ataki Grzyba ze środka i as Oivanena dały Resovii pięć punktów przewagi. Pojedynczy blok wspomnianego wcześniej Grzyba na Nowakowskim zakończył drugiego seta, wygranego ostatecznie przez Rzeszów 25:19.

W trzeciej partii od początku zagrał Wojciech Gradowski, który w poprzedniej odsłonie wszedł za Piotra Łukę. Ten, kto spodziewał się, że częstochowianie powalczą jeszcze w tym meczu, mocno się zawiódł. Początek partii zdecydowanie należał do ekipy gości. Najpierw udanym atakiem ze środka popisał się Grzegorz Kosok, następnie asa zaserwował Akhrem, a w kolejnej akcji na kontrze przez potrójny blok przebił się Oivanen i na tablicy było już 3:0 dla Rzeszowa. Kolejna akcja to błąd Janeczka i czwarty punkt gości. AZS zerwał się jeszcze do walki doprowadzając do wyniku 6:7. Duża zasługa w tym bloku częstochowian, którzy dwukrotnie zatrzymali Akhrema i wygrali długą wymianę, zakończoną udanym atakiem Janeczka. Kolejna akcja to kiwka z drugiej piłki Redwitza , która dała Asseco dwupunktowe prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej. Tuż po niej gospodarze popełnili dwa błędy, co zaowocowało wynikiem 10:6. Trener Wagner poprosił o czas, starając się zmobilizować swoich graczy. Wymiana punkt za punkt trwała do stanu 13:9. Wówczas najpierw Wojciech Grzyb zablokował atak Wiśniewskiego, następnie przechodzącą piłkę po zagrywce Oivanena wykorzystał Akhrem i na tablicy widniał już wynik 15:9. Miejsce Kankaanpy w drużynie miejscowych zajął Krzysztof Wierzbowski. Częstochowa po udanych akcjach na kontrze i w bloku odrobiła dwa punkty. Po drugiej przerwie technicznej do ataku ruszyła ekipa Travicy. Ataki kończyli Gierczyński, Akhrem i Oivanen. Trener Wagner zdecydował się na podwójna zmianę: miejsce Drzyzgi i Janeczka zajęli Marek Kardos i Paweł Mikołajczak. Na niewiele się to jednak zdało. Rozpędzona rzeszowska lokomotywa była nie do zatrzymania. Udany blok Miki i Grzyba zakończył trzeci, ostatni set wynikiem 25:20. MVP w pełni zasłużenie został libero przyjezdnych Krzysztof Ignaczak, znakomicie spisujący się, zwłaszcza w obronie.

Potwierdziło się przysłowie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, a w siatkówce jednym atakującym nie wygra się meczu. Częstochowie zabrakło dobrego skrzydłowego, który byłby w stanie pociągnąć grę. Sam Janeczek nie jest w stanie punktować w meczu z tak klasowym rywalem jak Resovia. Gospodarze popełnili zbyt wiele błędów, co z kolei wykorzystali wicemistrzowie Polski. Na pochwałę zasługuje postawa Łukasza Wiśniewskiego, który dobrze spisywał się zwłaszcza w bloku. W drużynie Rzeszowa nie było słabych punktów. Przy tak równym składzie gra nie opiera się tylko na jednym zawodniku a rozgrywający ma pełną swobodę przy wystawianiu. Świetną formę prezentuje Krzysztof Ignaczak, którego efektowne obrony budziły podziw widzów. Wysoka forma z pewnością przyda się rzeszowianom, którzy w półfinale zmierzą się z bełchatowską Skrą. Częstochowian czeka teraz walka o miejsca 5-8.

AZS Częstochowa – Resovia Rzeszów 0:3
(20:25, 19:25, 20:25)

Stan rywalizacji: 3:0 dla Resovii Rzeszów

Składy drużyn:
AZS: Nowakowski (4), Drzyzga (1), Janeczek (15), Wiśniewski (7), Łuka (3), Kankaanpaa (9), Zatorski (libero) oraz Wierzbowski, Kardos (1), Gradowski (3) i Mikołajczak (1)
Resovia:
Gierczyński (11), Grzyb (10), Oivanen (10), Redwitz (1), Akhrem (12), Kosok (5), Ignaczak (libero) oraz Perłowski, Papke (1), Mika i Ilić

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved