Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Olsztynianie ruszają do walki o półfinał

PlusLiga: Olsztynianie ruszają do walki o półfinał

fot. archiwum

Jutro w hali Urania dojdzie do ciekawej konfrontacji. AZS UWM skazywany na pożarcie w pierwszej fazie play-off w starciu z dużo wyżej notowanym rywalem, kędzierzyńską ZAKSĄ, tanio skóry nie sprzedaje i powalczy we własnej hali o kolejne zwycięstwo.

To była, a właściwie jest największa niespodzianka pierwszego weekendu z fazą play-off. W Kędzierzynie miało być szybko, łatwo i przyjemnie, bynajmniej dla gospodarzy. Dla nich liczyło się tylko zwycięstwo, a właściwie dwa. Do Olsztyna mieli pojechać na jeden mecz, by udokumentować swój awans do fazy medalowej Plusligi. Tak się jednak nie stało. Podopieczni Mariusza Sordyla mimo, iż pierwszy mecz przegrali gładko 3:0, w drugim podnieśli rękawice i po ciekawym pojedynku zwyciężyli 3:2. Tym samym obie drużyny zagrają ze sobą jeszcze co najmniej dwa razy. – Przestrzegam przed jedną rzeczą, kibice mogą sobie tak myśleć, ale ja już rozmawiałem i będę rozmawiał z zawodnikami, bo wiem, że już pojawiają się takie myśli „ale fajnie by było jakbyśmy wygrali" , „jakby to było jakbyśmy przeszli ZAKSĘ" itd. Nie, dzisiaj to my mamy pierwszy mecz w Uranii i my chcemy grać tak, żeby to rywal miał problem. I na tym się skupiamy. Nie na tym jakby to było jakbyśmy te play-offy wygrali – twierdzi szkoleniowiec olsztynian.

W pierwszym spotkaniu gospodarze prezentowali się zdecydowanie lepiej od swoich rywali. Przyjmowali z większą dokładnością – 36% perfekcyjnego, przy 28% olsztynian. Na ich korzyść przemawiał również blok (9 do 7) i atak (56% do 42%). Jedynym elementem, w którym lepsi byli akademicy, to zagrywka. Jednak dwa asy serwisowe, przy jednym miejscowych nie mogły wpłynąć na obraz gry.

W ekipie olsztynian nie było zróżnicowanej i rozłożonej na wszystkich siatkarzy gry w ataku. Przede wszystkim punktowali: Tomasz Józefacki i Paulo Pinto, którzy zdobyli odpowiednio 17 i 11 punktów. Pozostali zawodnicy spisywali się zdecydowanie słabiej.



Znacznie lepiej natomiast gra ta wyglądała u podopiecznych Krzysztofa Stelmacha. Dowodem na to jest nagroda MVP dla „reżysera" tej drużyny – Michała Masnego. Gra gospodarzy była zdecydowanie bardziej urozmaicona. Największy wkład w zwycięstwo mieli: Jakub Jarosz (19), Michał Ruciak (14) i Wojciech Kaźmierczak (10), ale i pozostali zawodnicy tej drużyny mieli duży wpływ na wynik (Gladyr – 8, Sammelvuo – 6).

Zupełnie inaczej natomiast gra wyglądała dzień później, kiedy to olsztynianie sprawili niespodziankę pokonując drużynę ZAKSY 3:2. Mimo, iż nadal to gospodarze przyjmowali i atakowali z nieco wyższą skutecznością, to jednak blok i zagrywka tym razem miały wpływ na obraz gry i wynik. Siatkarze Mariusza Sordyla posłali na stronę przeciwnika 5 asów, przy zaledwie jednym rywala. Zagrywka była na tyle trudna, iż udało się aż osiemnastokrotnie powstrzymać atak rywala, przy 15 blokach ZAKSY. Świetnie spisywał się przede wszystkim Marcelo, który zdobył aż 20 punktów, w tym 7 blokiem!

W drużynie miejscowych natomiast zawiodły dwie główne armaty tej drużyny. Jakub Jarosz na 34 próby, zdołał zdobyć zaledwie 13 punktów. Ciężaru nie udźwignął jego zmiennik, Dominik Witczak, który na 13 ataków, zdobyciem punktu zakończył 3. Słabo radził sobie drugi lider tej drużyny – Michał Ruciak, który ze skutecznością 38% nie był pewnym punktem zespołu. – Zespół z Kędzierzyna to zespół, który gra niesamowicie równo cały sezon i żeby z nimi wygrać trzeba zagrać tak samo, na dobrym poziomie i równo, nie wolno falować. To drużyna, która nigdy nie odpuszcza, w żadnym momencie nie poddaje się, dlatego trzeba walczyć z nimi od pierwszej do ostatniej piłki – twierdzi Wojciech Winnik.

Obraz gry w obu tych spotkaniach był, zatem zdecydowanie inny. Dzięki temu rywalizacja ta stała się bardzo ciekawa. Teraz kędzierzynian czeka wyjazd do Olsztyna, a na terenie rywala zawsze gra się trudniej. Przy stanie 1:1 w meczach zdarzyć może się wszystko… Możemy jednak postawić sobie proste pytanie: czy podopieczni Mariusza Sordyla są w stanie pokonać ZAKSĘ jeszcze dwukrotnie? Czy są w stanie sprawić jeszcze większą niespodziankę, niż ta sobotnia i wyeliminować jednego z faworytów z gry o medale? – Jeżeli zagramy tak, jak powinniśmy grać za każdym razem, czyli „swoją" siatkówkę, to powinno być dobrze – zapewnia Terence Martin.

Już jutro będą mieć na to pierwszą szansę, czy ją wykorzystają? Pozostaje nam poczekać i spokojniej obserwować to, co będzie się działo.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-03-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved