Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może

Każdy szczęściu dopomoże, każdy dzisiaj wygrać może

fot. archiwum

Wiadomo, że gdy może wystąpić splot niewiarygodnych wydarzeń, dających nieprawdopodobny wynik, to z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że taki splot nastąpi. Zaczyna się walka o utrzymanie w PlusLigach i odzywa się znana od dawna melodia, że nie wszystkie scenariusze napisze boisko.

Jak co roku większość ludzi związanych z siatkówką i żyjących tym sportem kibiców, siada przed ostatnią kolejką, otwiera tabelę, układ spotkań i duma. Duma głównie nad tym, że jak ten wygra z tamtym, a dodatkowo w dwóch innych meczach padnie określony wynik, to "iksy" się utrzymają, a "igreki" zagrają w barażach. Ja zawsze w takich momentach nie mogę się opędzić od odbijających się echem po głowie melodyjnych słowach prezesa Czarnych z "Piłkarskiego pokera": – Z ligi spadają Stalówka i Biała Białystok. Zupełnie nie mam przy tym żadnych podejrzeń, że do podobnych, napisanych wcześniej scenariuszy dojdzie na boisku. Po prostu nie mogę się oprzeć wrażeniu, że potencjalnie takie coś jest możliwe.

Wszyscy przecież i tak wiedzą, że najbezpieczniej jest sobie zapewnić utrzymanie na jakieś trzy kolejki przed końcem, bo później niespodzianka goni niespodziankę i można nimi by było obłożyć pół sezonu. Takie sytuacje się zdarzają i nie można mieć do nikogo o to pretensji. Jak przez piętnaście meczów grało się w kratkę, a może i poniżej kratki, to trudno oczekiwać, że niedziele cudów ułożą się na naszą korzyść. Cóż bowiem winny jest zespół, który spokojnie zapewnił sobie play-off i teraz chce podleczyć kontuzje, przetestować młodych zawodników i zawodniczki sprawdzić warianty taktyczne, zagrać na pół gwizdka, żeby nie zajechać się w meczu bez stawki itd.? No właśnie taki zespół winny nie jest, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto później powie, że drużyna oddała mecz, że z tamtymi jej po drodze, a z nami się nie lubią, że to nie jest sportowe podejście. Owszem, w teorii sportu i szczytnych ideach rzeczywiście te zachowania jakby nie do końca się mieszczą, ale już we współczesnym połączeniu sportu, biznesu, eksploatacji i kalkulowania, nie są niczym zaskakującym i gorszącym.

Wszystko to jednak teoretyzowanie i dywagacje pisane palcem po wodzie. Można się wszakże i kłócić o to, czy gdyby sędzia pokazał przy stanie 1:1 w secie punkt w odwrotną stronę, to odmieniłyby się losy meczu. Ci co przegrali mecz znajdą piętnaście argumentów za, ci co wygrali znajdą tyle samo przeciw, pogadają sobie godzinę, rozejdą się do domów, a Kolumna Zygmunta jak stała, tak stoi i stać będzie.



Nie do końca jednak chciałbym odbierać rację tym, którzy mówią, że nie wszystko gra. Jest bowiem argument, który nadaje całej dyskusji rację bytu i skłania do kilku ważnych pytań. Dlaczego terminarz ostatniej kolejki jest rozstrzelony na kilka dni? Czy to ważne? Ależ szalenie. Przyjrzyjmy się ostatniej kolejce PlusLigi Kobiet. W walce o utrzymanie ważne są trzy mecze: Muszynianki ze Stalą, Piły z Białymstokiem i Centrostalu z Gwardią. Problem w tym, że dwa pierwsze mecze są w sobotę, a trzeci w poniedziałek. Gdyby wszystkie trzy mecze odbywały się w jednym czasie, żaden wynik poza trzypunktowym zwycięstwem nie dawałby gwarancji utrzymania Gwardii, a z kolei Bydgoszcz nie mogłaby sobie pozwolić na zerowy dorobek, bo też zagrożona byłaby spadkiem. Co innego w poniedziałek… W poniedziałek bowiem, kiedy wrocławianki i bydgoszczanki już wcześniej poznają wyniki rywalek, będzie można z całą pewnością określić czy jest wynik, który nie krzywdzi żadnej z drużyn. Załóżmy też, że właśnie taki rezultat padnie. Może byłby to zbieg okoliczności, a może… No właśnie, podejrzenia pozostaną na lata.

Oczywiście koronnym kontrargumentem jest telewizja, która chce pokazać więcej niż jeden mecz ostatniej kolejki na żywo. Z drugiej zaś strony na mistrzostwach świata w kopaną jakoś jest to do przełknięcia, czyżby w polskiej lidze nie? Zdecydowanie ostatnie sezony pokazują, że walka o utrzymanie w ligach jest na tyle zacięta, że istnieje konieczność rozważenia zmian w terminarzu ostatniej kolejki. Powinna być rozegrana w tym samym dniu o określonej porze, wtedy byłby jeden powód do podejrzeń mniej.

Warto przypomnieć, że w drugiej lidze jest obowiązek rozegrania ostatniej kolejki jednego dnia. W poprzednim sezonie tego warunku nie dotrzymały Siarka Tarnobrzeg i MKS Łańcut. Powodem było prawdopodobnie przełożenie meczu z powodu występu Łańcuta w młodzieżowych mistrzostwach Polski. Pech chciał, że mecz zakończył się akurat wynikiem, który miał wpływ na układ tabeli. Obie drużyny ukarano wtedy walkowerem. Dziś te dziewczyny oglądając PlusLigę naprawdę mają prawo czuć się nieswojo. One na szczeblu drugoligowym poniosły surową karę, a w najwyższej klasie rozgrywkowej nie robi się nic, aby uniknąć podejrzeń. Co prawda o terminarzu rozgrywek w II lidze i PlusLidze decydują inne organy, ale skonsultować się i czerpać wzorce nie zawadzi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, inne, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2010-03-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved