Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Sebastian Świderski: Najważniejsze, że wygrywa zespół

Sebastian Świderski: Najważniejsze, że wygrywa zespół

fot. archiwum

Wejście Sebastiana Świderskiego w niedzielnym meczu z Prismą Taranto znacząco przyczyniło się do tego, iż zakończył się on w trzech setach. Polski przyjmujący został MVP spotkania, ale jak podkreśla najważniejszy jest dla niego wynik całego zespołu.

Wczoraj wygraliście z Taranto w trzech setach. Wyniki pokazują jednak, że były to bardzo ciężkie trzy sety. Spodziewaliście się takiego oporu ze strony rywali?

Zespół z Taranto jest zespołem, który walczy do samego końca mimo tego, że w tabeli nie za wiele może się dla nich zmienić. Do play off nie awansują, spadek z ligi też im nie grozi, więc grają na luzie, bez żadnych obciążeń. Gra się wtedy dużo lepiej, dużo spokojniej. My również troszeczkę przyczyniliśmy się do tego, że ten opór był, jaki był. Zdarzało nam się, że mieliśmy dość dużą przewagę i ją trwoniliśmy przez swoje błędy.

Pan wchodząc w trzecim secie za Cisollę w znaczny sposób przyczynił się do tego, że mecz nie trwał cztery, albo i nawet pięciu partii. Zaowocowało to tytułem MVP. Co pan sobie pomyślał gdy usłyszał, że to panu przypadło to wyróżnienie?



Szczerze powiedziawszy nic sobie nie pomyślałem. Byłem przede wszystkim zadowolony, że mogłem wystąpić w tym spotkaniu, że mogłem zagrać jednego seta. Jak widać trener daje mi spędzić coraz więcej czasu na boisku, ale z drugiej strony przyznam się szczerze, że wolałbym nie wychodzić na boisko. Trener robi zmiany w momencie, kiedy coś jest źle, coś nie idzie, lub któryś z zawodników jest kontuzjowany. Natomiast jeżeli drużyna gra dobrze tych zmian się nie robi i zostawia się przez cały mecz jeden zespół na boisku. Wczoraj miałem swoje pięć minut, natomiast nie popadam w huraoptymizm. Wiem, że Alberto Cisolla jest podstawowym zawodnikiem. Ja znam swoje miejsce. Jeżeli tylko będę mógł, będę się starał pomóc zespołowi w każdy sposób. Czy to właśnie grą, czy to z boku podpowiadając grającym zawodnikom. To, że akurat wczoraj zostałem MVP niewiele znaczy. Grał cały zespół. Wiadomo, że w siatkówce indywidualności nie grają. Żaden zawodnik nie jest w stanie sam wygrać spotkania. Cieszę się, aczkolwiek cały zespół mi pomógł.

Niestety nie obyło się bez strat. Chodzi mi o kontuzję Mirco Corsano w pierwszym secie. To jest jakaś poważna sprawa?

Trudno powiedzieć. Mirco stara się zrobić wszystko, żeby każdą piłkę w jakiś sposób obronić. Pobiegł w trybuny i niestety przy okazji zderzył się bandami reklamowymi. Wiadomo, że te nowe, elektroniczne bandy są dosyć twarde. Spotkanie z taką bandą troszeczkę boli. Mam nadzieję, że to nic poważnego. Wczoraj po meczu się z nim nie widziałem. Na tą chwilę ciężko mi cokolwiek powiedzieć.

Play off zbliżają się wielkimi krokami, a do zajmującego drugie miejsce Cuneo tracicie tylko i aż sześć punktów. Pozostały trzy kolejki. Jakie są wasze cele przed play off, myślicie o jakimś konkretnym miejscu?

Nie można powiedzieć, że myślimy o jakimś konkretnym miejscu, ponieważ my przede wszystkim chcemy zacząć grać swoją siatkówkę, prezentować swoją grę. Niestety jak do tej pory nie wygląda to jak byśmy sobie tego życzyli. Dla nas ważniejsze jest to, by w końcu grać swoje. To czy zajmiemy szóste, piąte, czwarte czy drugie miejsce jest później efektem tej gry, chociaż każdy z nas na pewno myśli by zająć jak najwyższe miejsce.

Czy po tych ostatnich niepowodzeniach, zawirowaniach wokół drużyny, poważnych rozmowach zmieniło się coś w sposobie waszego treningu, czy nadal wszystko pozostało bez zmian?

Za dużo na pewno nie zmienimy. Trenujemy ciągle tak samo, od kilku dni trenowaliśmy nawet troszeczkę więcej niż zazwyczaj. Wiadomo, że takie męskie, trudne rozmowy są po to, żeby pobudzić zespół. My robimy to, co nam aplikuje trener, a później w trakcie meczu musimy to co trenowaliśmy przez tydzień zaprezentować. Spotkanie jest wypadkową tych wszystkich treningów. Za wiele się nie zmieniło, ale każdy wie, że musi dać z siebie jeszcze więcej niż do tej pory.

Ale chyba jakieś zalążki pozytywnej gry już się pojawiają.

Ciężko powiedzieć. Jak widać gramy dobrze co drugi tydzień. Jednego tygodnia gramy w miarę dobre spotkanie, później jedziemy do Monzy i przegrywamy spotkanie grając tak sobie, a wczoraj znowu wygraliśmy. Gramy nieregularnie i to jest na pewno problem tej drużyny. Wiadomo, że zbliżają się play-offy i chcielibyśmy, żeby ta gra wyglądała lepiej, żeby była ustabilizowana. Ciężko trenujemy, ale o wszystkim decyduje trener i on odpowiada za naszą grę, on aplikuje odpowiednie treningi. My zawodnicy staramy się robić to, co mamy do zrobienia i dać z siebie troszeczkę więcej niż zazwyczaj. Wiele też zależy od rywala. Nie każdy jest wygodnym przeciwnikiem i nie każdy pozwala grać to, co się wytrenowało.

Pan w ostatnim czasie dość regularnie wchodzi na boisko i należy zaznaczyć, że nie są to na ogół złe zmiany. Czy czuje się pan gotowy fizycznie zagrać już mecz na pełnym dystansie?

Trudno powiedzieć, ponieważ nie miałem możliwości sprawdzenia tego, co prawda w środę graliśmy sparing z Loreto i zagrałem cztery pełne sety. Na drugi dzień czułem się delikatnie mówiąc wykończony. Na pewno ta wytrzymałość sportowa nie jest jeszcze taka, jaka powinna być. Ja jestem zawodnikiem zmianowym i to trener decyduje o tym, kto gra. To, że dostałem więcej szans we wczorajszym meczu mnie cieszy, aczkolwiek to trener decyduje. Nie ode mnie to zależy. Dla mnie najważniejsze jest, że wygrywa zespół. To czy gra Świderski, czy gra Cisolla, czy ktoś inny jest dla mnie mniej ważne. Liczy się wynik całego zespołu.

Zwyżkująca forma pana i innych dwóch pechowców, którzy nie pojechali do Izmiru Michałą Winiarskiego i Mariusza Wlazłego jest na pewno dobrą informacją dla trenera Castellaniego, który będzie miał na pewno większe pole manewru.

Do tego dochodzi też rywalizacja na poszczególnych pozycjach. To dobrze wpływa na podniesienie ogólnego poziomu całej drużyny. Można się tylko z tego powodu cieszyć, że trener będzie miał większe pole manewru, a zarazem duży orzech do zgryzienia. Będzie musiał wybrać czternastu zawodników.

*rozmawiała Ewa Koperska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-03-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved