Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Podsumowanie 23. kolejki I ligi mężczyzn

Podsumowanie 23. kolejki I ligi mężczyzn

fot. archiwum

W I lidze mężczyzn trwa gorąca walka o pozostanie w „ósemce". Po zmaganiach 23. kolejki szansę na miejsce gwarantujące pozostanie w lidze bez konieczności gry w barażach, mają wciąż trzy zespoły. Hitem był pojedynek byłego i obecnego lidera ligi.

– To był zdecydowanie nasz najlepszy mecz od dłuższego czasu – taką cenzurkę swym podopiecznym wystawił trener Farta Kielce, Dariusz Daszkiewicz po konfrontacji w Gdańsku. Opinia trenera pozytywna, mimo porażki. Kielczanie w pojedynku, określanym mianem szlagieru kolejki – szlagieru z umiarkowanym emocjami, bowiem oba zespoły mają miejsce w pierwszej trójce praktycznie zapewnione – ulegli w czterech setach miejscowemu Treflowi. Dwie pierwsze partie spotkania to zawzięta, wyrównana walka między byłym, a obecnym liderem tabeli i w efekcie remis 1:1. Przez większą część trzeciej odsłony bezpieczną przewagę utrzymywali podopieczni Jerzego Strumiło. W końcówce „Farciarze" ruszyli do szturmu i zdołali uzyskać wyrównanie. Jednak wysiłek ten na niewiele się zdał, bowiem ostatecznie przegrali 24:26. – To mnie trochę boli, bo mieliśmy akcje, które mogliśmy w końcówce zakończyć na naszą korzyść i zdobyć punkty… Niestety, zabrakło nam szczęścia, ale też dokładności – skomentował wydarzenia w trzecim secie kielecki szkoleniowiec na łamach serwisu CKsport.pl. Czwarty akt to absolutna dominacja ekipy gospodarzy ukoronowana zwycięstwem 25:17. Komplet oczek pozwolił Treflowi powiększyć i tak sporą już przewagę, z 9 do 12 punktów. Natomiast kielecki zespół ma czego żałować, bowiem wciąż ma realne szanse na drugie miejsce na koniec rundy zasadniczej i w ich przypadku każda zdobycz jest cenna. Obecnie ekipa Farta traci do sklasyfikowanego na drugiej pozycji Jokera-Rodło Piła trzy punkty, jednak ma do rozegrania zaległy mecz z zespołem SMS-u Spała. Trener beniaminka z optymizmem patrzy w przyszłość. – Widzę wyraźny progres w grze swojego zespołu – mówi z zadowoleniem Daszkiewicz. – To cieszy, bo czekają nas przecież bardzo ważne mecze w fazie play-off.

Spotkanie o istotnym znaczeniu dla walki o utrzymanie się w lidze bez potrzeby gry w barażach rozegrało się w Nysie. Naprzeciw siebie stanęły AZS PWSZ Nysa oraz Energetyk Jaworzno, odpowiednio ósma i dziewiąta drużyna w lidze. Jak na razie pierwszą bitwę, po pięciu setach, wygrali „Energetycy". Inauguracyjna część to absolutna dominacja gospodarzy. Nysanie znakomicie spisywali się w polu zagrywki oraz w bloku, co zaowocowało zwycięstwem 25:15. W drugiej partii zmiana u steru. Blok był tym razem największym atutem ekipy z Jaworzna, która wygrała 25:21. Trzeci i czwarty akt zostały „ulane" według takiego samego wzoru: wyrównana walka i decydujące momenty w końcówce. W tie-breaku również zespoły rywalizowały punkt za punkt. W końcówce seta zawodnicy Krzysztofa Janczaka przejęli inicjatywę i nie oddali jej już do końca, zwyciężając 15:11. W efekcie ekipy „zamieniły się" miejscami w tabeli i dzieli je tylko punkt. Znajdujący się ponownie w strefie spadkowej akademicy mogą dla dodania otuchy powtarzać, że nie zawsze wyścig wygrywa ten, kto biegnie najszybciej…

Po raz kolejny zasada „Kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3" sprawdziła się w praktyce. Tym razem w Hajnówce. Zajmujący 10. miejsce i walczący wciąż o czołową ósemkę Pronar Parkiet Hajnówka nieoczekiwanie „urwał" punkty notowanemu o cztery oczka wyżej zespołowi GTPS-u Gorzów Wlkp. Powód tego sensacyjnego wyniku? Według kierownika drużyny Dominika Chlebickiego tylko jeden. – Jesteśmy rozczarowani postawą arbitrów. Wyłącznie z ich winy wracamy do Gorzowa z jednym punktem. Dwa pierwsze akty pojedynku przebiegały według przewidywań, czyli pod dyktando zawodników trenera Sławomira Gerymskiego. Mocna zagrywka, skuteczna gra na kontrze i w bloku zapewniły gorzowianom prowadzenie 2:0. Nieoczekiwanie karta odwróciła się i przez dwa kolejne sety inicjatywę dzierżyli zawodnicy z Hajnówki. Ekipa gości ponownie weszła do gry w tie-breaku i przez większą część partii utrzymywała kilkupunktową przewagę. W końcówce GTPS, popełniając kilka błędów w przyjęciu, sam podał rękę rywalom. Zawrzała wyrównana, nerwowa walka. Przy stanie 17:16 dla gorzowskiego zespołu pani sędzia podjęła kontrowersyjną decyzję, która wywołała liczną falę protestów. – Przy stanie 16:17 Bartek Mischke zaserwował asa. Byliśmy pewni, że to już koniec meczu.[…] Trener zespołu gospodarzy szedł już w naszym kierunku z gratulacjami. Wtedy sędzina uznała, że asa serwisowego nie było. Na nic zdały się rozmowy z panią arbiter. Musieliśmy wrócić na boisko, ale zgubiliśmy poprzedni rytm grania – podsumował Chlebicki w wypowiedzi dla serwisu gorzów24.pl. Ostatecznie gorzowianie przegrali 19:21 i musieli zadowolić się jednym punktem. Dzięki zwycięstwu ekipa z Hajnówki zachowała szanse na „bezpieczną" ósemkę. Dystans zespołu Pawła Blomberga do ósmego Energetyka Jaworzno – rywala hajnowian w 24. kolejce – nadal wynosi dwa punkty. O jedno oczko więcej ma sklasyfikowany na 9. pozycji AZS PWSZ Nysa. O tym, kto ostatecznie pozostanie w lidze, mogą zadecydować dopiero wyniki ostatniej kolejki. Siatkarze GTPS-u zachowali 6. pozycję w tabeli i mają wciąż szansę na „skok" o oczko wyżej, bowiem od piątego w tabeli Orła Międzyrzecz dzielą ich trzy punkty. Ekipa z województwa lubuskiego nie może jednak zapominać o 7. BBTS-się Bielsko-Biała, który traci do nich zaledwie oczko.



– Wszystkie pochwały zamieniłbym na jeszcze jeden punkt – mówił trener Adam Aleksandrowicz, trener Ślepska Suwałki cytowany przez slepsksuwalki.pl. Jego zespół – pewny już, że o miejsce w lidze będzie musiał walczyć w play-out – stawił zdecydowany opór zajmującej 4. pozycję Avii i po pięciosetowej, zażartej walce przywiózł ze Świdnika punkt. Pierwszego seta świdniczanie bez większych kłopotów rozstrzygnęli na swą korzyść (25:19). W drugiej partii karta się odwróciła. Siatkarze Ślepska nadawali ton grze, a świdniczanie, popełniając sporo błędów, wydatnie im pomagali (25:21). Trzeci akt to festiwal pomyłek w wykonaniu obu drużyn. W końcówce jednak lepsza okazała się Avia (25:22). Czwarta odsłona była wiernym odbiciem poprzedniej, zmienił się tylko zwycięzca – tym razem górą byli suwalszczanie (26:24). W tie-breaku wszystko szło po myśli zawodników Ślepska. W końcówce błędy gości pozwoliły zawodnikom Krzysztofa Lemieszka uzyskać remis. Suwalscy zawodnicy wytrwale bronili jedną piłkę meczową po drugiej, jednak, po długiej walce, w końcu musieli uznać wyższość świdnickich siatkarzy (25:23). Szkoleniowiec Ślepska nie mógł być zadowolony ze zmarnowanej okazji na punkty. – Jadąc do Świdnika liczyliśmy nie tylko na dobrą grę, ale i jakąś zdobycz punktową. Mamy to i wracamy z niedosytem. Była szansa, olbrzymia by ten mecz wygrać. I znowu w końcówce moim chłopakom zadrżała ręka. To jedno drżenie ręki zadecydowało o naszej przegranej . Sytuacja Avii nie uległa zmianie, świdniczanie nie mają już szans na trzecie miejsce w tabeli. Suwalczanie awansowali na 11. pozycję.

Bez niespodzianki obyło się w Bielsku-Białej. Sklasyfikowana na 7. miejscu w tabeli ekipa BBTS-u gładko pokonała niezmiennie okupujący ostatnie miejsce w tabeli zespół Morza Bałtyk Szczecin. W pierwszej partii podopieczni Przemysława Michalczyka swobodnie kontrolowali przebieg gry (25:22). Druga partia to koncertowej gry bielszczan ciąg dalszy (25:16). W trzeciej odsłonie ekipa Morza wreszcie złapała drugi oddech i zdołała wypracować przewagę. Wizja zwycięstwa szczecinian w trzecim secie nabierała już realnych kształtów, gdy do szturmu ruszyli gospodarze. Zdołali wyrównać, a następnie przechylić szalę zwycięstwa na swą stronę (25:23). Zespół z Bielska-Białej zmniejszył dystans do szóstego GTPS-u Gorzów Wlkp. z trzech do jednego oczka. Już w następnej kolejce bielszczanie maja szanse przesunąć się w górę, bowiem ekipa GTPS-u pauzuje. Jednak na drodze do awansu stoi trudny przeciwnik – „Farciarze" z Kielc.

Kompletną zdobycz punktową przywiózł z wizyty w Spale MKS Orzeł Międzyrzecz. Podopieczni Janusza Malinowskiego, dzięki silnym zagrywkom i szczelnemu blokowi, „dzielili i rządzili" na parkiecie w secie pierwszym (25:17). Niespodziewanie w drugiej partii skuteczna gra „uczniów" ze Spały na kontrze zapewniła im zwycięstwo 25:22. Trzeci akt to powtórka z rozrywki z seta trzeciego. Również w czwartej odsłonie zapowiadała się powtórka – jednak tym razem z partii drugiej – siatkarze SMS-u prowadzili trzema punktami. Jednak siatkarze Orła nie zamierzali odpuszczać. Szybko doprowadzili do wyrównania, a po walce punkt za punkt w końcówce zwyciężyli 25:23. Wynik spotkania niewiele zmienił w sytuacji drużyn. Międzyrzeczanie pozostali na 5. pozycji. Na awans do czołowej czwórki nie mają raczej szans – do najbliższej Avii tracą sześć punktów. Z tyłu natomiast siatkarzom Orła zagraża GTPS Gorzów Wlkp., którego dzielą od nich trzy oczka. SMS spadł na 12. miejsce i ma równy dorobek (21 pkt.) z ekipą Ślepska Suwałki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2010-03-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved