Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > historia siatkówki > Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień

Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień

fot. archiwum

Dwadzieścia lat temu w hali w Kazimierzu wybuchła euforia, która na długo zagościła w sercach kibiców AZS-u Częstochowa. Wszystko za sprawą zdobycia pierwszego mistrzostwa Polski. Dziś powstaje pomysł zorganizowania meczu z drużyną z 1990 roku.

25 lutego 1990 roku to data, którą pamiętają wszyscy starsi miłośnicy zespołu z Częstochowy. Wtedy to w Kazimierzu wydarzyło się to, na co kibice biało-zielonych czekali od 1972 roku, kiedy drużyna zadebiutowała w rozgrywkach organizowanych przez Polski Związek Siatkówki. Cieszyli się wyjątkowo, bo AZS nie należał do faworytów, a w trakcie sezonu wydawało się, że przegra rywalizację z Hutnikiem Kraków i AZS-em Olsztyn. Stało się jednak inaczej. Odmłodzony zespół wyprzedził konkurentów rzutem na taśmę.

Jest godzina 12.43. Andrzej Solski i Marek Kwieciński blokują atak Roberta Malickiego i zdobywają najważniejszy, ostatni punkt w sezonie. Pamiętam to jak dziś. Często wracam do tamtych wydarzeń, bo mają dla mnie ogromną wartość sentymentalną. To był najlepszy okres w mojej karierze i chyba w całym życiu – opowiadał "Gazecie Wyborczej" były zawodnik AZS-u Częstochowa – Marek Kwieciński.

Radość i szczęście po tej wygranej były ogromne, a wyjątkowo cieszył się nasz drugi trener Ryszard Bosek. Nic dziwnego. To były początki siatkówki w Częstochowie na najwyższym poziomie. Gdy przyszedłem do AZS-u w 1985 roku, graliśmy w II lidze. Po dwóch sezonach awansowaliśmy do pierwszej, a po trzech kolejnych zdobyliśmy złoto, zajmując po drodze szóste i czwarte miejsce. Progres wyników był bardzo dynamiczny – dodał jego klubowy kolega – Zdzisław Olejnik.



Obaj zawodnicy Częstochowę wspominają z wielkim uśmiechem na twarzy i wyrażają chęć udziału w meczu jubileuszowym, który być może zostanie zorganizowany. – Okazja jest, bo przez parę lat zdobywaliśmy dla AZS-u medale, w tym ten bardzo ważny – pierwszy. Kilku z nas działa w siatkówce do dziś, ale niemal wszyscy gdzieś obok. Obecny AZS to już nie ten sam klub, co przed laty, ale warto byłoby, żeby pamiętano w nim o historii. Taki pokazowy mecz na pewno by się udał. Każdy z nas się rusza, nikt na wózku nie jeździ i pewnie chętnie by się pod siatką pobawił. Jeżeli nie mecz, to jakieś spotkanie. Zorganizować można wszystko, tylko trzeba chcieć – stwierdził Marek Kwieciński.

Miło byłoby zobaczyć w hali Polonia drużynę z 1990 roku, najlepiej na boisku. Pewnie niełatwo ściągnąć w jednym terminie wszystkich zawodników, ale większość jest pod ręką. Andrzej Szewiński, Andrzej Solski, Piotr Owczarek, Paweł Tomaszewski, Dariusz Taterka są w Częstochowie. Radosław Panas, choć pracuje w stolicy, też przecież mieszka pod Jasną Górą. Marek Kwieciński w Bełchatowie. Krzysztof Stelmach pracuje w Kędzierzynie, ale Częstochowa to jego dom. Zdzisław Olejnik też daleko do Częstochowy nie ma, bo mieszka w Zduńskiej Woli.

Niestety drużyny z 1990 roku nie pamięta wielu spośród obecnych kibiców siatkówki. Jeśli mają się czuć związani z klubem i być z niego dumni, dobrze byłoby pokazać im, że naprawdę mają z czego.

źródło: Gazeta Wyborcza, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
historia siatkówki

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2010-03-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved