Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Podsumowanie 15. kolejki PlusLigi

Podsumowanie 15. kolejki PlusLigi

fot. archiwum

W miniony weekend zespoły ekstraklasy rozegrały 15. kolejkę spotkań. Zgodnie z oczekiwaniami mecz „na szczycie" pomiędzy ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle a Jastrzębskim Węglem przyniósł wielkie emocje. Ciekawy pojedynek odbył się również w Warszawie.

W górnej części tabeli zrobiło się bardzo ciasno, co powoduje, że każdy mecz może spowodować roszady w ustawieniu drużyn. W 15. kolejce zmierzyły się ze sobą zespoły z miejsc 2. i 3., czyli ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębski Węgiel. Spotkanie określone mianem „na szczycie" przyniosło wiele emocji, choć po dwóch pierwszych setach wydawało się, że do tego nie dojdzie. ZAKSA wygrała bowiem dwa pierwsze sety do 20 i 16. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha grali bardzo pewnie i wydawało się, że zdobędą w tym meczu komplet punktów. Okazało się jednak, że jastrzębianie w końcówce trzeciego seta nie dali sobie wydrzeć niewielkiego prowadzenia. Ono pozwoliło im doprowadzić do zwycięstwa 25:21 i dodało animuszu do dalszej walki. Choć w czwartej partii długo toczyła się gra punkt za punkt, to ponownie w końcówce lepsi okazali się przyjezdni. O wyniku meczu zadecydował zatem tie-break. Twarda, wyrównana walka – tak można go scharakteryzować. Ostatecznie jednak sprawdziło się siatkarskie porzekadło: „kto nie wygrywa 3:0, prowadząc 2:0, ten przegrywa 2:3". Jastrzębski Węgiel zwyciężył bowiem 15:13 i cały mecz 3:2, notując na swoim koncie 2 punkty. Mimo to pozycje zespołów w tabeli się nie zmieniły. ZAKSA nadal jest wiceliderem, jednak ma już tylko dwa „oczka" przewagi nad Jastrzębskim. Zatem przed końcem rundy zasadniczej wszystko się jeszcze może zdarzyć, podopieczni Roberto Santilliego mają duże szanse na awans w tabeli.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Jastrzębski Węgiel 2:3
(25:20, 25:16, 21:25, 21:25, 13:15)

Pięć setów trwało także spotkanie pomiędzy Neckremannem AZS Politechnika Warszawska a Siatkarzem Pamapol Wieluń. Był to dla obu zespołów niezmiernie ważny pojedynek. Przed nim siatkarze ze stolicy zajmowali 8., zaś Siatkarz 9. pozycję w tabeli. Mecz bardzo dobrze rozpoczęli przyjezdni, którzy w połowie partii prowadzili już 16:9, a ostatecznie wygrali 25:18. W drugim secie jednak role się odwróciły, na parkiecie zaczęli dominować gospodarze, którzy wygrali drugą i trzecią partię. W trudnej sytuacji znaleźli się goście z Wielunia, którzy, aby zdobyć choćby punkt, musieli doprowadzić do tie-breaka. Ta sztuka im się udała. W czwartej partii triumfowali 25:21, zaś tie-break okazał się najbardziej zaciętym setem meczu. Wprawdzie AZS prowadził już 5:1, jednak goście zniwelowali straty i do już końca trwała wyrównana walka. W grze na przewagi więcej zimnej krwi zachowali podopieczni Damiana Dacewicza, którzy wygrali 16:14, a cały mecz 3:2. Dzięki temu Siatkarz Pampol przeskoczył AZS w tabeli, ale oba zespoły mają po 12 punktów. Dodajmy, że MVP spotkania wybrano atakującego Pamapolu – Mikołaja Sarneckiego.



AZS Politechnika – Siatkarz Wieluń 2:3
(18:25, 25:20, 25:19, 21:25, 14:16)

W trudnej sytuacji byli ostatnio siatkarze Delecty Bydgoszcz. Złe wyniki sportowe, rozstanie z libero Richardem Lambournem wniosły w szeregi zespoły nerwowość. Jednak bardzo szybko zawodnicy z Bydgoszczy udowodnili, że potrafią się zmobilizować i w trudnej sytuacji zagrać jak prawdziwy team. Trener Jan Such, który po cichu liczył na punkty, przyznał, że Delecta zagrała przeciwko jego ekipie zupełnie inaczej niż w poprzednich meczach. Radomianie zdołali pokonać gospodarzy tylko w pierwszej partii. W drugim toczyli wyrównaną walkę do połowy partii, jednak później Delecta zaczęła „odjeżdżać" i ostatecznie wygrała 25:20. Podobnie wyglądał trzeci set. Jadar dość długo utrzymywał kontakt punktowy, jednak nie umiał go utrzymać w końcówce, co zakończyło się przegarną radomian do 19. Przewaga Delecty była najbardziej widoczna w czwartej odsłonie meczu. Jadar dodatkowo popełniał sporo błędów, a to dało bydgoszczanom wysoką przewagę, a w konsekwencji wygraną 25:16. Statuetkę MVP otrzymał bydgoski libero Delecty Michał Dębiec, który powrócił do składu po zwolnieniu Richarda Lambourna. Po tej konfrontacji zespoły nie zmieniły pozycji w tabeli. Delecta plasuje się na 6. miejscu, zaś Jadar nadal okupuje ostatnią pozycję.

Delecta Bydgoszcz – Jadar Radom 3:1
(20:25, 25:20, 25:19, 25:16)

PGE Skra Bełchatów piastuje fotel lidera tabeli PlusLigi od wielu kolejek. Przed weekendowym meczem przeciwko AZS-owi UWM Olsztyn mistrzowie Polski mieli pięć punktów przewagi nad ZAKSĄ. Mimo to nie zamierzali odpuszczać akademikom, którzy zajmowali bezpieczne siódme miejsce. Z kolei podopieczni Mariusza Sordyla chcieli sprawić swoim kibicom niespodziankę i zdobyć w tej rywalizacji choćby punkt. W pierwszym secie zaprezentowali się dobrze, wyszli na kilka punktów przewagi i, choć bełchatowianie dogonili wynik, końcówkę rozstrzygnęli na swoją korzyść. W drugim secie akademicy także nie zamierzali odpuszczać, choć gra była już bardziej wyrównana. W końcowej fazie bełchatowianie odskoczyli jednak na cztery punkty, a ostatecznie wygrali do 20. Dwa kolejne sety także zakończyły się zwycięstwami Skry do 20. Trzeba jednak przyznać, że mistrzowie Polski odskakiwali rywalom dopiero w końcówkach. Po tym spotkaniu Skra powiększyła swoją przewagę nad ZAKSĄ, zaś olsztynianie nadal plasują się na 7. miejscu

AZS UWM Olsztyn – Skra Bełchatów 1:3
(25:23, 20:25, 20:25, 20:25)

Pod Jasną Górą spotkali się sąsiedzi z tabeli – Domex Tytan AZS Częstochowa i Asseco Resovia Rzeszów. Zawodnicy z Podkarpacia po porażce z ZAKSĄ bardzo chcieli odnieść zwycięstwo, aby nie stracić kontaktu z czołową „czwórką". Podobny cel przyświecał siatkarzom z Częstochowy. Nie dziwi zatem, że dwa z setów zakończyły się po walce na przewagi. Taka sytuacja miała miejsce już w pierwszym secie. Rzeszowianie mieli wprawdzie piłkę setową już przy stanie 24:22, jednak dwa decydujące punkty zdobyli dopiero od stanu 24:24. Zwycięstwo 26:24 dodało Resovii animuszu do dalszej walki, bowiem w drugim secie podopieczni trenera Travicy dość szybko uzyskali kilka punktów przewagi, a ostatecznie wygrali do 18. Bardzo zacięta walka trwała z kolei w trzeciej partii, choć minimalnie prowadzili akademicy. W końcówce jednak rzeszowianie doprowadzili do remisu po 23, a do rozstrzygnięcia wyniku potrzeba było gry na przewagi. Częstochowianom udało się jednak rozstrzygnąć tego seta na swoją korzyść. Być może to wymęczona zwycięstwo odebrało wiele sił zawodnikom AZS-u, bowiem w czwartej partii Resovia szybko zdobyła kilkupunktowe prowadzenie, a ostatecznie wygrała 25:17. MVP spotkania wybrano atakującego wicemistrzów Polski, Mikko Oivanena, który jeszcze przed kilkoma dniami powracał do zdrowia po kontuzji. Po tym spotkaniu zespoły zamieniły się miejscami – Resovia wskoczyła na 4. miejsce, zaś AZS spadł na 5. pozycję.

AZS Częstochowa – Resovia Rzeszów 1:3
(24:26, 18:25, 28:26, 17:25)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2010-03-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved