Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Mark Lebedew: Z Polską wiążą się tylko dobre wspomnienia

Mark Lebedew: Z Polską wiążą się tylko dobre wspomnienia

fot. archiwum

Mark Lebedew wprawdzie swoją przygodę z Jastrzębskim Węglem zakończył w ubiegłym sezonie, gdy dostał szansę na samodzielne prowadzenie niemieckiego VC Franken, ale wciąż bacznie śledzi losy śląskiej drużyny i polskiej siatkówki.

O swojej obecnej drużynie, planach i marzeniach na przyszłość oraz związkach z naszym krajem opowiedział „Strefie Siatkówki" jeden z najlepszych australijskich szkoleniowców.

Mark Lebedew to prawdziwy siatkarski obieżyświat. Z powodzeniem pracował jako szkoleniowiec także w Polsce, w Jastrzębskim Węglu. Jak wspomina tamten okres? W samych superlatywach. – Myślę, o wspaniałym czasie, jaki tam spędziłem, o świetnych ludziach, których poznałem oraz o radości, jaką dała mi praca w tym klubie.

Były asystent trenera Roberto Santilliego wciąż śledzi także losy swoich byłych podopiecznych i z optymizmem zapatruje się na wyniki śląskiej ekipy w bieżącym sezonie. – Śledzę wyniki każdego meczu i oglądam spotkanie, kiedy i na ile mogę. Zespół zagrał bardzo dobrze w zwycięskiej walce o puchar i jeśli zawodnicy będą w stanie zagrać na takim samym poziomie w fazie play-off, będę mieli naprawdę spore szanse na zdobycie medalu.



Uwadze szkoleniowca z Antypodów nie umknęła także coraz lepsza dyspozycja jego rodaka, Igora Yudina.Widziałem tylko niektóre mecze w Internecie, ale wygląda na to, że dokonał sporego kroku naprzód, zwłaszcza, że gra teraz na nowej dla niego pozycji oraz, że po raz pierwszy musi ponosić tak dużą odpowiedzialność za cały zespół – stwierdził trener. – Następnym wyzwaniem dla niego będzie grać na swoim najlepszym poziomie przez cały czas.

Nie sposób było także nie zapytać Marka Lebedewa o to, czy jest prawdopodobne, że w przyszłości ponownie pojawi się w naszym kraju w roli szkoleniowca. – Z Polską wiążą się dla mnie tylko dobre wspomnienia, dotyczące ligi, Żor i Jastrzębia. Będąc trenerem nigdy do końca nie wiesz, co przyniesie ze sobą przyszłość, zatem gdybym trafił na odpowiednią szansę, być może będę ponownie pracował w Polsce.

Co ciekawe, powrót Australijczyka do Polski jest… pewny, ale nie ma to nic wspólnego z pracą zawodową. – Ale przede wszystkim, moja dziewczyna jest Polką, więc z pewnością powrócę w lecie do Żor – dodał Lebedew.

Ostatni rok był bardzo udany dla polskiej siatkówki. Czy Mark Lebedew był zaskoczony sukcesem polskiej reprezentacji w Izmirze? – I tak, i nie. Zwycięstwo w znaczącym turnieju, jak Mistrzostwa Europy bez pewnych kluczowych zawodników jest bardzo trudne i nie ma często miejsca. Ale bardzo dobrze znam polską ligę i zawodników, więc nie było dla mnie niespodzianką, że tak wielu polskich siatkarzy jest w stanie grać na tak wysokim poziomie.

Australijski szkoleniowiec po swojej przygodzie z Polską zdecydował się na wyjazd do Niemiec, aby objąć prowadzenie drużyny VC Franken. Dla Lebedewa to powrót do tego kraju, bowiem w swojej bogatej karierze miał już okazję pracować w Bundeslidze. Czy była to trudna decyzja i jak ocenia swój wybór? – Pod pewnymi względami to był łatwy powrót, ponieważ nie mam bariery językowej, jak przeprowadzając się do Włoch czy Polski. Ale sytuacja w klubie nie była najlepsza i to był naprawdę trudny czas. W obecnym sezonie było już inaczej, ponieważ miałam okazję tworzyć zespół od samego początku. Trener rzadko ma taką szansę i to wielka satysfakcja, obserwować rozwój zespołu i zawodników. I oczywiście to świetnie widzieć, jak praca całego zespołu znajduje swoje odzwierciedlenie w wynikach, jakie osiągaliśmy w ostatnich dwóch miesiącach.

Bez wątpienia najbardziej znanym w Polsce klubem Bundesligi jest VfB Friedrichshafen, „Strefa Siatkówki" poprosiła zatem trenera Lebedewa o przedstawienie jego obecnej ekipy, VC Franken, naszym czytelnikom. – Zespół jest przede wszystkim młody (najstarszy zawodnik ma 26 lat) i ma prawdziwie międzynarodowy skład (Kanada, USA, Puerto Rico, Brazylia, Australia, Niemcy). Wielu zawodników po raz pierwszy gra w Europie lub po raz pierwszy występują jako istotni gracze. Na przykład, nasz rozgrywający Brock Davidiuk występował wcześniej w Tours, a skrzydłowy Kris Brand w Roeselare, ale nie mieli zbyt wielu okazji do gry. Teraz na nich spoczywa główna odpowiedzialność i dla nich to ważny proces. Wspomniani zawodnicy, podobnie jak Adam Simac (środkowy) oraz Juan Figueroa (przyjmujący), mają spore szanse na sukces w siatkówce, pod warunkiem, że będę kontynuować swoją pracę w tym stylu, w jakim to miało miejsce w tym sezonie, pod moim okiem. Największą siłą zespołu są umiejętności taktyczne oraz jego waleczność. Mieliśmy w tym sezonie wiele trudnych sytuacji, ale zespół nigdy się nie poddaje i często pokazujemy, na co nas stać w piątym secie.

Drużyna VC Franken w chwili obecnej zajmuje siódme miejsce w tabeli Bundesligi. Jakie są zatem oczekiwania odnośnie pozostałej części sezonu? – Najważniejszym celem klubu na ten sezon było utrzymanie się w lidze i jesteśmy już praktycznie pewni jego osiągnięcia. Dla zespołu, celem jest bycie pewnym udziału w fazie play-off. Przed nami jeszcze trzy spotkania i mamy dobrą pozycję wyjściową, ale musimy wciąż pracować nad formą i walczyć. Po zapewnieniu sobie udziału w play-offach możemy myśleć o dalszych planach .

Siatkówka to prawdziwa pasja życia Marka Lebedewa. Nie sposób było nie zapytać, jaka jest jego filozofia tego sportu. Jak stworzyć zatem zgraną drużynę, zdolną do osiągania sukcesów? – Najważniejszą sprawą w siatkówce jest to, że na sukces zespołu składa się absolutna synchronizacja zawodników. W każdym momencie każdy zawodnik ma swoją pracę do wykonania, a wszystkie te zadania muszą do siebie idealnie pasować, by osiągnąć jak najlepszy rezultat dla całego zespołu. Jest wiele różnych strategii i taktyk, które mogą być zależne od filozofii trenera oraz indywidualne mocne i słabe strony zawodników, ale wygrać można tylko wtedy, gdy wszyscy ze sobą współpracują.

W swojej dotychczasowej karierze zarówno zawodniczej, jak i trenerskiej Mark Lebedew miał już wiele wspaniałych momentów. Czy zatem jest wciąż jakieś marzenie, na spełnienie którego ma nadzieję były członek sztabu Jastrzębskiego Węgla? Okazuje się, że tak i ma związek nie tylko z siatkówką, ale i… najbliższą rodziną. – Moje największe marzenie to szansa na pracę z moim bratem, może z kadrą narodową na olimpiadzie. Ale być może to tylko marzenie… Poproszony przez „Strefę Siatkówki" o wyjaśnienie tej kwestii rodzinnej trener opowiedział nam o Alexisie Lebedewie, swoim bracie, obecnie pracującym w Australijskim Instytucie Sportu, a w swoim trenerskim życiorysie mającym między innymi współpracę w reprezentacją olimpijską Australii w siatkówce plażowej. – Alexis Lebedew jest moim bratem i pracuje teraz w Australijskim Instytucie Sportu. Przedtem był trenerem kadry olimpijskiej Australii w siatkówce na igrzyskach w Sydney, a także pracował jako szkoleniowiec siatkarzy akademickich w Stanach Zjednoczonych. Kiedy byliśmy młodymi trenerami sporo czasu pracowaliśmy wspólnie i wielu juniorów, z którymi pracowaliśmy trafiło później do kadry narodowej albo zostało zawodowcami. Bardzo dobrze się nam wspólnie pracowało, ale nigdy nie mieliśmy okazji współpracować jako profesjonaliści. To jest szansa, którą chciałbym mieć i oczywiście największe marzenie to pracować z kadrą narodową na igrzyskach olimpijskich.

Pozostaje życzyć Australijczykowi spełnienia jego największego marzenia i mieć nadzieję, że w przyszłości powróci do naszego kraju, by poprowadzić któryś z zespołów PlusLigi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved