Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Rzeszowianie zdobyli Jasną Górę

PlusLiga: Rzeszowianie zdobyli Jasną Górę

fot. archiwum

Pod Jasną Górą spotkali się sąsiedzi z tabeli - Domex Tytan AZS Częstochowa i Asseco Resovia Rzeszów. Po ponad dwugodzinnym, stojącym na niezłym poziomie pojedynku, komplet punktów zdobyli rzeszowianie, którzy pokonali akademików z Częstochowy 3:1.

Pierwszy punkt w tym spotkaniu należał do wicemistrzów Polski, którzy po atomowym ataku Akhrema prowadzili 1:0, jednak w następnej akcji przez potrójny blok przedarł się Janeczek i na tablicy był już remis (1:1). Po stronie gospodarzy zaczęły wkradać się błędy – najpierw Łuka zepsuł zagrywkę, a chwilę później Wierzbowski rozbił się o blok rywali i Resovia odskoczyła na dwa oczka (2:4). Częstochowianie jednak szybko poprawili swoje niedociągnięcia i as serwisowy Wierzbowskiego doprowadził do remisu 5:5. Ale to podopieczni Ljubo Travicy schodzili na pierwszą przerwę techniczną z przewagą jednego „oczka" (8:7). Po wznowieniu gry Wika popełnił błąd, atakując piłkę w siatkę, co doprowadziło do kolejnego remisu, tym razem po 8. Bardzo dobrze w spotkanie wszedł powracający po kontuzji stawu skokowego atakujący przyjezdnych, Mikko Oivanen. Fin najpierw zapunktował ze skrzydła, a następnie zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki (10:11). Druga przerwa techniczna nie przyniosła żadnych zmian – nadal przewagę utrzymywała Resovia, prowadząc 16:13. Przy stanie 18:14 dla „Pasów" o czas poprosił Grzegorz Wagner. Przy wyniku 16:18 nastąpiła zmiana w ekipie gości: boisko opuścił Wika, a w jego miejsce wszedł Mika. Gospodarze dzielnie odrabiali straty i po zatrzymaniu ataku Akhrema przewaga Resovii stopniała do jednego „oczka" (17:18). Zmusiło to rzeszowskiego szkoleniowca do wzięcia czasu. Niewiele to pomogło, bowiem Drzyzga dalej straszył rywali swoją zagrywką i szybko nastąpił remis po 18. Podopieczni Travicy nie poddawali się zbyt łatwo i uruchomili grę blokiem, w efekcie czego zdobyli dwa punkty z rzędu (18:20). Kiedy Resovia zbudowała sobie trzypunktową przewagę, trener AZS-u wykorzystał drugi czas dla swojego zespołu, po którym Janeczek punktowo atakował. W tej fazie spotkania obie drużyny prezentowały wysoki poziom gry w obronie. Po stronie Resovii na słowa pochwały zasłużył Ignaczak, który potrafił wybronić trudne piłki. Po kolejnej dobrej interwencji tego zawodnika, atak skończył Wika, zdobywając tym samym piłkę setową (24:22). Po uderzeniu piłki w antenkę przez Oivanena emocje zdecydowanie wzrosły, bowiem nastąpił remis po 24. Z tego powodu trener Travica poprosił o czas, który skutecznie wybił z rytmu zawodników z Częstochowy – po wznowieniu gry Wierzbowski popsuł zagrywkę. Dzięki temu ekipa gości stanęła przed kolejną szansą wygrania tego seta i skutecznie ją wykorzystała, wygrywając 26:24.

Drugiego seta rozpoczął atak z przesuniętej krótkiej Wiśniewskiego, jednak szybko odpowiedział Oivanen (1:1). Początek tej części spotkania był jednak udany dla gospodarzy, którzy po zatrzymaniu Redwitza wyszli na prowadzenie 5:3. Pierwsza przerwa techniczna nie przyniosła żadnych niespodzianek i zespół AZS-u mógł poszczycić się przewagą czterech „oczek" (8:4). Resovia powoli i sumiennie starała się dogonić swoich przeciwników i wkrótce wynik wynosił 10:9. Podopieczni trenera Wagnera próbowali ponownie odskoczyć od swoich rywali i po kapitalnej zagrywce Nowakowskiego ich przewaga wzrosła (12:9). Było to jednak za mało dla obecnych wicemistrzów Polski, którzy nie spuszczali z tonu. Przy wyniku 12:11 interweniował trener AZS-u, prosząc o czas. Nie odniosło to jednak pozytywnego skutku, bowiem ekipa gości nie tylko szybko doprowadziła do remisu, ale po chwili wyszła na prowadzenie. Zawodnicy spod Jasnej Góry bez wątpienia roztrwonili swoją sporą przewagę (12:15). By zmienić tę trudną sytuację swojego zespołu, trener Wagner dokonał zmiany i za Janeczka na boisko wszedł Mikołajczak . Na drugiej przerwie technicznej tym razem górą była drużyna przyjezdnych, która prowadziła 16:13. Po przerwie po stronie Akademików wkradły się nerwy, co spowodowało, że stracili dwa punkty z rzędu (14:18). Złą sytuację w szeregach gospodarzy przerwała świetna i nieprzyjemna zagrywka Wiśniewskiego, która zaowocowała 16 punktem. Pod koniec seta do gry wszedł Fin, grający w barwach AZS-u – Toni Kankaanpaa. Mimo wszystko to ekipa gości utrzymała prowadzenie do samego końca i pewnie wygrała drugiego seta 25:18.

Początek trzeciej partii spotkania zaczął się dobrze dla gospodarzy: najpierw skutecznie z lewego skrzydła zaatakował Kankaanpaa, a później dobrze ustawiony blok zatrzymał Gierczyńskiego (3:1). Kankaanpaa zdecydowanie poprawił grę w przyjęciu częstochowian. Na pierwszej przerwie technicznej drużyna AZS-u prowadziła dwoma „oczkami" 8:6. Po przerwie po stronie gospodarzy wkradły się błędy, co doprowadziło szybko do remis po 9. W tym momencie rozpoczęła się wyrównana walka obydwóch zespołów. Nikt nie był w stanie zbudować sobie kilkupunktowej przewagi. Druga przerwa techniczna nastąpiła przy niedużym prowadzeniu Resovii 16:15. Po wznowieniu gry sytuacja nagle się odmieniła i po kolejnych udanych atakach Janeczka, AZS wybudował sobie przewagę dwóch punktów (20:18). W tej sytuacji trener Travica poprosił o czas. W końcowej partii tego seta emocje zdecydowanie wzrosły, zwłaszcza kiedy na tablicy pojawił się wynik 23:23. Zacięta i wyrównana walka toczyła się bardzo długo, jednak ostatecznie górą okazał się zespół AZS-u, który, po efektownym ataku Kankaanpy po skosie, wygrał trzeciego seta 28:26.



Czwarty set rozpoczął się bardzo podobnie do poprzedniego i po ataku Wiśniewskiego było 2:0. Resovia szybko doprowadziła do remisu po 4, a na pierwszej przerwie technicznej pewnie prowadziła 8:5. Po przerwie dobra passa gości trwała nadal i mimo dobrego przyjęcia częstochowian, to rzeszowianie brylowali w ataku, dzięki czemu mogli budować swoja przewagę 13:7. Zmusiło to trenera Wagnera do wzięcia czasu dla swojej drużyny. Po nim gospodarze starali się odrobić straty i powalczyć jeszcze w tym meczu, z kolei podopieczni Travicy pewnie grali swoje, kontrolując wynik. Po wyśmienitym ataku Akhrema nastąpiła druga przerwa techniczna przy stanie 10:16. Dobre obicie bloku przez Łukę dało 12 punkt dla AZS-u, jednak szczęście dopisywało zawodnikom z Rzeszowa. Po kolejnej dobrej akcji gości, o czas poprosił ponownie trener Wagner (14:21). Nic jednak nie zapowiadało na to, by częstochowianie byli w stanie stawić opór Asseco. Zawodnicy AZS-u nie mogli znaleźć sposobu na dobrą grę rywali. Janeczek chciał zaryzykować w polu serwisowym, jednak ostatecznie posłał piłkę daleko w aut (16:23). Po chwili Akhrem zdobył pierwszą piłkę meczową, która została skutecznie wykorzystana i finalnie Resovia wygrała czwartego seta 25;17, a całe spotkanie 3:1.

 


MVP spotkania wybrano atakującego wicemistrzów Polski, Mikko Oivanena.

AZS Częstochowa – Resovia Rzeszów 1:3
(24:26, 18:25, 28:26, 17:25)

Składy:
AZS Częstochowa: Wierzbowski, Nowakowski, Drzyzga, Łuka, Wiśniewski, Janeczek, Zatorski (libero) oraz Mikołajczak, Kankaanpaa i Kardos
Resovia: Wika, Kosok, Oivanen, Akhrem, Grzyb, Redwitz, Ignaczak (libero) oraz Mika, Papke, Ilić i Gierczyński

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi po 15. kolejce spotkań

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved