Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Podsumowanie 20. kolejki I ligi mężczyzn

Podsumowanie 20. kolejki I ligi mężczyzn

fot. archiwum

O największą niespodziankę w 20. kolejce pokusili się siatkarze Pronaru Hajnówka, którzy pokonali wyżej notowanych rywali ze Świdnika. Ekipa BBTS-u urwała jeden punkt drużynie z Gorzowa, a na fotelu lidera umocnił się Trefl Gdańsk.

Konfrontacja GTPS-u z BBTS-em Bielsko-Biała zaliczana była do jednej z ciekawszych w tej kolejce, bowiem spotkały się dwie drużyny sąsiadujące ze sobą w tabeli. GTPS przed tym spotkaniem zajmował szóste miejsce, a BBTS plasował się oczko niżej. Pierwsza partia to koncertowa gra Jakuba Macha, który kąsał swoich rywali atomowymi serwisami oraz skutecznymi atakami. W tej odsłonie przewaga GTPS-u ani na chwilę nie była zagrożona i gospodarze pewnie wygrali do 16. W drugim secie role się odwróciły i to BBTS brylował na boisku. Nie do zatrzymania był Bartłomiej Jajszczak i to przyjezdni cieszyli się z wygranej w tej partii do 20. W trzeciej partii długo prowadzili podopieczni Przemysława Michalczyka, a przy stanie 24:22 mieli już nawet w górze setbola. GTPS obronił aż cztery piłki setowe i to lubuszanie triumfowali 28:26. Riposta drużyny z Podbeskidzia była natychmiastowa i tie-break w Gorzowie stał się faktem. W decydującej partii przy zmianie stron 8:6 prowadzili gospodarze, ale BBTS zdołał doprowadzić do stanu po 10. Od tego momentu walka toczyła się punkt za punkt. Przy stanie 15:15 dwoma efektownymi blokami popisali się gorzowianie i to oni po mogli cieszyć się ze zwycięstwa. – Cieszę się, że po raz kolejny nie przegraliśmy na własnym parkiecie. Młodzi chłopcy z Bielska walczyli dzisiaj do samego końca, ale to my z tego pojedynku wyszliśmy zwycięsko – stwierdził po meczu trener gorzowian Sławomir Gerymski. Obecnie lubuszanie zgromadzili 27 punktów i pozostali na piątym miejscu w tabeli, zaś BBTS również nie zmienił swojej lokaty i obecnie plasuje się na pozycji numer sześć. Więcej o meczu.

Pronar Hajnówka na własnym parkiecie podejmował drużynę Avii Świdnik. Przed meczem w roli faworyta byli typowani podopieczni Krzysztofa Lemieszka, ale tym razem to hajnowianie okazali się lepsi. Inauguracyjna partia była zacięta tylko do połowy, bowiem później na parkiecie brylowali podopieczni Pawła Blomberga (25:18). O drugim secie goście chcieliby z pewnością jak najszybciej zapomnieć, gdyż przegrali w niej do 16 i byli tylko tłem dla świetnie dysponowanych tego dnia zawodników z Hajnówki. W kolejnej partii do głosu doszli zawodnicy Avii, którzy cały czas kontrolowali przebieg tego seta i ostatecznie triumfowali do 19. Najbardziej emocjonująca była partia czwarta, która rozstrzygnęła się dopiero w końcówce. Gospodarze zwyciężyli w niej 26:24 i to oni mogli się cieszyć z ligowego zwycięstwa. – Byliśmy blisko historycznego punktu. Spotkanie było wyrównane, poza drugim setem. W trzeciej i czwartej partii graliśmy dobrze. Dużo zdobywaliśmy punktów środkiem, natomiast zabrakło siły ognia na skrzydłach. Porażka jest porażką, ale widzę taki mały plus. Zespół zmienił oblicze po klęsce z Nysą – podsumował pojedynek dla Kuriera Lubelskiego trener świdniczan. Zawodnicy Pronaru pokazali, że są na fali i że wygrana w poprzedniej kolejce z BBTS-em nie była dziełem przypadku. Z kolei świdniczanie wyraźnie złapali małą zadyszkę, bowiem po raz kolejny przegrali spotkanie, w którym uchodzili za zdecydowanego faworyta. Po tym zwycięstwie hajnowianie zanotowali awans o dwie pozycje i obecnie lasują się na ósmym miejscu, zaś Avia pozostała w dalszym ciągu na miejscu numer cztery. Więcej o meczu.

Wicelider tabeli Fart Kielce podejmował drużynę Orła Międzyrzecz. Choć podopieczni Dariusza Daszkiewicza obawiali się tego pojedynku, bowiem kielczanie nie rozgrywali ligowego pojedynku od ponad dwóch tygodni to konfrontacja z lubuszanami przebiegła pod ich dyktando. Pierwszą odsłonę tego pojedynku goście przegrali do 17. Międzyrzeczanie mieli problemy wyraźne problemy z przyjęciem silnych zagrywek swoich rywali. Podobna sytuacja miała miejsce w secie drugim. ,,Farciarze" bezlitośnie punktowali swoich rywali, którzy stawiali niezbyt duży opór swojemu rywalowi. Goście z Międzyrzecza podjęli rękawicę dopiero w trzeciej partii, w której prowadzili już 10:6. W końcówce decydującej partii Fart doprowadził do remisu, a chwilę później wyszedł na prowadzenie 23:20. Międzyrzeczanie dogonili rywala przy stanie 23:23. W rozgrywanej na przewagi końcówce szczęście uśmiechnęło się do kielczan, którzy dopiero za czwartym meczbolem przypieczętowali swoje zwycięstwo 28:26. – Nasze przyjęcie szwankowało od początku. Silnie bite przez "Farciarzy" piłki sprawiły, że w inauguracyjnej odsłonie mieliśmy zaledwie sześć odbiorów! Doszły błędy w ataku i choć kilka razy zatrzymaliśmy rywali na podwójnym bloku, to klęski w pierwszym secie nie sposób było uniknąć. Graliśmy bez wyrazu i zbyt nonszalancko, jakby bez wiary, że możemy zrobić krzywdę wiceliderowi – przyznał w wywiadzie dla Radia Zachód trener Orła Janusz Malinowski. Obecnie Fart z dorobkiem 39 punktów zajmuje drugą pozycję w tabeli, ale ma tyle samo punktów co depczący mu po piętach Joker Piła. Należy jednak pamiętać, że ekipa ze świętokrzyskiego ma do rozegrania jeszcze jeden zaległy pojedynek. Międzyrzeckie „Orły" pomimo porażki zachowały piąte miejsce w ligowej tabeli. Więcej o meczu.



Borykający się w dalszym ciągu z problemami finansowymi zawodnicy Morza Bałtyk Szczecin byli gospodarzami pojedynku z Jokerem Piła. Pomimo, iż podopieczni trenera Gogola stanęli przed arcytrudnym zadaniem urwania punktów wyżej notowanemu liderowi pokazali się naprawdę z dobrej strony. O losach pierwszego seta zadecydowała dopiero końcówka, zwyciężona przez pilan 25:23. W drugim secie z lepszej strony pokazali się gospodarze, którzy od tej odsłony objęli prowadzenie i nie oddali go aż do końca seta (25:22) W kolejnych odsłonach górą byli zawodnicy z Wielkopolski którzy zwyciężali odpowiednio do 22 i 16. Choć zawodnicy Morza przystąpili do tego pojedynku, dalsza przyszłość klubu stoi pod znakiem zapytania. Na domiar złego z gry w klubie zrezygnował już Adrian Milczarek. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Rolanda Dembończyka pozostali na trzecim miejscu w tabeli, zaś drużyna z zachodniopomorskiego z dorobkiem 16 punktów pozostała na 12 miejscu w tabeli. Więcej o meczu.

Zdecydowanym faworytem w pojedynku Energetyka Jaworzno z Treflem Gdańsk był zespół Jerzego Strumiło. Jak przystało na lidera gdańszczanie szybko rozprawili się z niżej notowanym rywalem. Pierwsze dwa sety padły łupem drużyny z Pomorza do 17 oraz 21. W szeregach gości nie do zatrzymania w ataku był Daniel Wilk, a gospodarze popełniali dużo błędów własnych. „Energetycy" przebudzili się w trzeciej partii. Choć początek seta należał do Trefla ambitnie walczący gospodarze wyszli na prowadzenie 15:14. Gdy na tablicy widniał rezultat 20:16 dla miejscowych zawodnicy z Gdańska ruszyli w pogoń za rywalem. W końcówce seta więcej zimnej krwi zachowali goście, który ostatecznie zwyciężyli w tej partii 25:22 i komplet punktów pojechał do miasta Neptuna. Po tym zwycięstwie Trefl pozostał na fotelu lidera, zaś podopieczni Krzysztofa Janczaka spadli z ósmej na dziewiątą pozycję w ligowej tabeli. Więcej o meczu.

Mecz Ślepska Suwałki z SMS-em Spała został przełożony na 24.02.

Zobacz również:

Wyniki 20. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved