Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga: Lechia wyrównała stan rywalizacji

II liga: Lechia wyrównała stan rywalizacji

fot. archiwum

Po sobotnim zwycięstwie nad drużyną Lechii Tomaszów Mazowiecki nie udało się siatkarzom Legii Warszawa podtrzymać zwycięskiej passy. W drugim meczu o utrzymanie w warszawianie przegrali 1:3 i tym samym w rywalizacji play-out mamy remis 1:1.

Spotkanie źle zaczęło się dla gospodarzy, którzy już na początku seta stracili kilka punktów – najpierw skutecznym atakiem popisał się Kudłacik, po czym jego koledzy dołożyli skuteczny blok na Pawlewiczu, a Latocha zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki i goście prowadzili już 6:2. Czteropuntkowa różnica utrzymywała się miedzy zespołami, a kiedy skuteczny serwis Golca powiększył ją do pięciu punktów (10:5), o czas poprosił trener legionistów, Wojciech Szczucki. Po tej przerwie Latocha zwiększył prowadzenie tomaszowian. Warszawianom udało się nieco zniwelować straty i po skutecznym zbiciu Pawlewicza oba zespoły dzieliły tylko dwa „oczka" (14:16). W końcówce lechici jednak „odjechali" rywalowi i atak Latochy zakończył tę partię wynikiem 25:19 dla gości.

Drugi set przyniósł początkowo zacięta walkę o każdy punkt. Do stanu 9:9 żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć na więcej niż jedno oczko. Dopiero skuteczny atak, a potem blok na Karpińskim, dały Lechii prowadzenie 11:9. Odpowiedź warszawian była szybka – atak z krótkiej Igora Grunta, następnie blok na Czekaju i zbicie Godlewskiego kończące jedną z dłuższych w tym meczu wymian, owocujące prowadzeniem Legii 12:9. W tym momencie o czas zmuszony był poprosić szkoleniowiec drużyny przyjezdnej, ale przerwa w grze nie przeszkodziła gospodarzom w stopniowym powiększaniu przewagi. Legioniści prowadzili już 21:15, ale stracili trzy punkty z rzędu. Jednak skuteczny atak Pawlewicza zatrzymał tą czarną serię i warszawianie dowieźli swoją przewagę do końca partii, wygrywając ją 25:20.

Trzeci set zaczął się od wyrównanej walki, ale dość szybko lechici odskoczyli na dwa punkty (8:6). Po ataku Kasztelaka przewaga wynosiła już cztery „oczka" (13:9) i o czas poprosił Wojciech Szczucki. Jego podopieczni gonili rywala, cały czas „siedząc mu na ogonie". W końcówce seta bliscy byli wyrównania, najpierw zespół z Tomaszowa popełnił błąd w obronie (19:20), później kolejna okazja była po ataku Pawlewicza (20:21). Dopiero zbicie Tomkiewicza dało remis (22:22) i nadzieję na wygraną w tym secie. W końcówce jednak niezawodny okazał się Latocha i to jego dwa zbicia rozstrzygnęły losy partii (25:23).



O czwartym secie niedzielnego spotkania siatkarze Legii z pewnością będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Albo może lepiej powinni usiąść i spokojnie go przeanalizować, by już nie dopuścić w przyszłości do powtórki. Do połowy partii bowiem warszawianie grali jak natchnieni, wypracowując sobie solidną, czteropunktową przewagę. Jednak przy stanie 15:11 coś się w grze gospodarzy zacięło i stracili trzy punkty z rzędu. Blok Lipowskiego na Kasztelaku dawał jeszcze nadzieję, że warszawianie uciekną rywalom. Tak się jednak nie stało, gdyż ataki Kasztelaka i Jaszewskiego doprowadziły do wyrównania (16:16), a po zablokowaniu Karpińskiego tomaszowianie mogli się cieszyć z pierwszego w tym secie prowadzenia (18:17). Dość szybko rywale wypracowali pokaźną przewagę (21:17). Dwa skuteczne bloki legionistów zmniejszyły ich straty (22:19), ale było już za późno na dogonienie przeciwnika. Seta i jednocześnie całe spotkanie zakończył Latocha i w walce o utrzymanie mamy obecnie remis 1:1. Teraz rywalizacja przenosi się do Tomaszowa, gdzie za dwa tygodnie zostaną rozegrane kolejne dwa spotkania.

Po meczu powiedzieli:

Wojciech Szczucki (trener Legii Warszawa): – Tu się gra do trzech wygranych spotkań, w związku z czym jest na pewno szkoda, bo mieliśmy swoje szanse w tym meczu, których nie wykorzystaliśmy, ale teraz trzeba dwa tygodnie dobrze przepracować i wyjść z wiarą na boisko. Widać po tych dwóch meczach, dzisiejszym i wczorajszym, że jesteśmy w stanie jak najbardziej powalczyć o zwycięstwo, natomiast na pewno będzie to wymagało dużej koncentracji i ciężkiej pracy na boisku. Jeśli to się pojawi, tak jak w tych dobrych momentach dzisiaj czy wczoraj, to jest szansa na pozytywny wynik. To samo powiedziałem wczoraj chłopcom: z taką drużyną nie można czekać, co się będzie działo, bo to zbyt dobry, doświadczony zespół. Z nimi trzeba po prostu narzucić swój styl gry i zmusić ich do błędów, a tutaj w tym czwartym secie, mimo dużej przewagi, znowu stanęliśmy i tak wyczekiwaliśmy nie wiadomo na co i się to niestety zemściło na nas.

Mariusz Godlewski (przyjmujący Legii Warszawa): – Nasze proste, głupie błędy zadecydowały o tym, że przegraliśmy 3:1. Jakbyśmy w czwartym secie na początku nie odpuścili, to byłby tie-break i wynik byłby otwarty. Potrenujemy przez te dwa tygodnie, wyjdziemy na boisko i będziemy walczyć. Nic innego nam nie pozostaje.

Legia Warszawa – Lechia Tomaszów Mazowiecki 1:3
(19:25, 25:20, 23:25, 22:25)

Składy zespołów:
Legia:
Ołtuszewski, Mogentale, Tomkiewicz, Pawlewicz, Godlewski, Lipowski, Olenderek (libero) oraz Karpiński i Grunt
Lechia: Jaszewski, Nowak, Latocha, Czekaj, Kudłacik, Golec, Popiela (libero) oraz Neroj, Kasztelak, Witkowski i Drzewiecki

Zobacz także:
Wyniki fazy play-off w 3. grupie II ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved