Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Facet od czarnej roboty = Michał Bąkiewicz, siatkarz 2009 roku

Facet od czarnej roboty = Michał Bąkiewicz, siatkarz 2009 roku

fot. archiwum

- Nie należę do osób lubiących szum i duże imprezy, ale skoro byłem wśród nominowanych, to kultura wymaga, aby przyjechać i uczestniczyć w takim super wydarzeniu - powiedział w rozmowie ze Sportem, Michał Bąkiewicz, najlepszy siatkarz 2009 roku.

Siatkarskie Plusy rozdane. W tych najbardziej prestiżowych kategoriach, najlepszego siatkarza i siatkarki roku wygrali cisi bohaterowie narodowych reprezentacji, wśród panów Michał Bąkiewicz, a wśród pań  Aleksandra Jagieło. Wiele ich łączy – są niezwykle skromni, stoją zawsze z boku, nie lubią szumu wokół siebie, są niezwykle pracowici i należą do ludzi od tak zwanej czarnej roboty, a co za tym idzie… bez takich osobowości nie byłoby reprezentacji i takich sukcesów, dlatego cieszy ten wybór, kibice docenili mrówczą pracę sympatycznej Oli i Michała.

Nie będę ukrywał,  że liczyłem na zwycięstwo, było to dla mnie ogromne zaskoczenie, ale jak najbardziej miłe. Natomiast przed samym ogłoszeniem wyników powiem szczerze od kilku osób dostawałem delikatne sygnały, że coś  jest na rzeczy – śmiał się sympatyczny Bąku – tylko nie brałem tego za bardzo do siebie. Cieszę się bardzo, bo to jest docenienie ciężkiej pracy, którą wykonuję, to są głosy kibiców, a to zawsze przynosi radość i zadowolenie. Po roku 2008 ten rok 2009 był takim mi potrzebnym okresem, aby uwierzyć w siebie, złoto mistrzostw Europy i teraz to wyróżnienie… czegóż pragnąć więcej.

Jak pan podchodzi do takich nagród, jaką stanowią  wartość?



Michał Bąkiewicz:Prawda jest taka, że głosy i zdanie kibica jest bardzo ważne, gramy dla nich i dla siebie oczywiście, dla swojej satysfakcji. Jest to dla mnie bardzo istotna i cenna nagroda, patrzę na to obiektywnie – nie spodziewałem się tej nagrody.

Miniony rok był  dla pana bardzo udany, ale i trudny. Nikomu niczego nie musiał  pan  udowadniać, bo kto się orientuje w siatkówce wie doskonale na co stać Michała Bąkiewicza. Jednak co innego być wchodzącym, a co innego grać w wyjściowym składzie.

Zawsze byłem facetem od czarnej roboty. Musiałem sobie szybko poradzić z faktem, że spoczywa na mnie jeszcze większy ciężar, większa odpowiedzialność, czułem ogromne zmęczenie po mistrzostwach Starego Kontynentu, zarówno mentalne jak i fizyczne, ale radość sukcesu całkowicie rekompensuje katorżniczą pracę i wszelkie nerwy i wyrzeczenia. W takich chwilach wiem, że żyję, wiem, że to co wybrałem w życiu ma cel i wartość. Rok 2008 był dla mnie bardzo trudny, nie pojechałem na igrzyska, nie było to dla mnie łatwe, ale taki jest sport, ale nie chcę do tamtych chwil wracać i ich roztrząsać, liczy się to co jest w tej chwili. Rok 2009 był dla mnie udany i szczęśliwy i tak wspaniały dla polskiej siatkówki jak i dla mnie indywidualnie.

Czuje się  pan teraz pewniej patrząc na przyszłe plany drużyny narodowej?

Nigdy w życiu. Z doświadczenia już wiem, że nigdy nie byłem żadnym pewniakiem, i nim nie będę, na wszystko muszę sobie sam ciężką pracą zapracować i być w danym okresie w dobrej dyspozycji, aby być w zespole narodowym.

Nie ma pan pokus wyjazdu do zagranicznej ligi?

Nie ukrywam tego wcale, mnie jest bardzo dobrze w Bełchatowie, to znakomicie funkcjonujący klub. Mam jeszcze kontrakt na następny sezon.

Myśli pan o jego przedłużeniu?

A to już nie moja rola – śmieje się Michał. Ja się cieszę z tego co jest i staram się prezentować jak najlepiej na boisku.

Panie Michale, proszę jeszcze raz przyjąć gratulacje, bo ta nagroda należała się panu jak mało komu.

– Bardzo dziękuję.

* rozmawiała Małgorzata Gotowiec, Sport

źródło: Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved