Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Grzegorz Szymański: Kibice przychodzą jak do teatru

Grzegorz Szymański: Kibice przychodzą jak do teatru

fot. archiwum

Nie wiedzie się drużynie Delecty we własnej hali. Po porażce z AZS-em Olsztyn, tym razem przegrali z Pamapolem Wieluń- Po prostu gramy źle- mówił wprost po meczu atakujący bydgoskiego zespołu, Grzegorz Szymański.

Mimo tak bolesnej, a można by i rzec, że kompromitującej porażki z beniaminkiem Plusligi, atakujący bydgoskiego zespołu nie grał źle. Był najjaśniejszym punktem w swojej drużynie, ale jego skuteczne ataki nie wystarczyły by pokonać dobrze dysponowanych siatkarzy Damiana Dacewicza.

Trudno było szukać elementów, w których gospodarze mogliby dorównać ekipie z Wielunia. Przede wszystkim jednak ich rywale grali zespołowo. Potrafili odrobić kilkupunktową stratę i objąć prowadzenie. Tak było właśnie w drugiej partii, kiedy wydawało się, że bydgoszczanie „dowiozą" zwycięstwo do końca, jednak siatkarze z Wielunia zerwali się do ataku i wyrównali, a potem zwyciężyli. Czy to był kluczowy moment? – Wszystko było kluczowe. Pierwszy set też był kluczowy .- komentował Grzegorz Szymański. – Po prostu gramy źle i cóż tu dużo mówić, wpadają nam proste piłki. Nie wiem. Musiałbym bardzo dużo rzeczy tu wymieniać- oceniał grę swojej drużyny. A nie była dziś ona najlepsza. Dowodem słabości podopiecznych Waldemara Wspaniałego był trzeci set, kiedy nie byli w stanie nawiązać walki z będącymi na fali zawodnikami Wielunia.

Również na trybunach z każdym kolejnym setem robiło się ciszej. Do Łuczniczki przychodzi coraz mniej kibiców, którzy mają już dosyć oglądania porażek swojej drużyny. Dziś przybyli Ci, którzy wierzyli, że mecz z Pamapolem będzie przełomowy, że wreszcie Delecta odniesie we własnej hali zwycięstwo – Nie widać było po kibicach, żeby się spodziewali, że wygramy. Raczej czekali na to, co znowu pokażemy w swojej hali – ocenił postawę fanów atakujący bydgoskiego zespołu – Kibice przychodzą jak do teatru, te gwizdy na koniec pokazały to, jakie mają podejście do drużyny. Wiadomo, można przegrywać w słabym stylu, ale to są mecze u siebie – kontynuował rozgoryczony zarówno wynikiem, jak i atmosferą panującą na hali.



Rzeczywiście, sytuacja zespołu znad Brdy nie jest dobra. Po udanej pierwszej części sezonu, teraz złapali wyraźny dołek, są pod formą. Grają słabo i w takim też stylu przegrywają. Do końca rundy zasadniczej pozostało kilka spotkań. – Wszystkie mecze są trudne, a dla nas już nie ma łatwych spotkań. – ocenił krótko Grzegorz Szymański, po którym widać było niezadowolenie, takim przebiegiem meczu.

Można by się zastanawiać, co dalej? Czy w drużynie nastąpią jakieś zmiany? –To pytanie nie do mnie. Ja tu jestem od innej roboty. Trzeba pytać prezesów, trenera, jakie będą roszady. Może oni coś powiedzą – kończył atakujący miejscowej drużyny.

Teraz przed zespołem Delecty mecz z Politechniką Warszawską. Są kibice, którzy wierzą w swoją drużynę i liczą, że wyjazdowe mecz przyniesie cenne punkty.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved