Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Zwycięstwo Resovii w zadymionej hali

LM: Zwycięstwo Resovii w zadymionej hali

fot. archiwum

Udał się wyjazd do Bułgarii podopiecznym Ljubo Travicy. Rzeszowianie pewnie wygrali dwa pierwsze sety. Na początku trzeciego sędziowie przerwali spotkanie bo miejscowi kibice odpalili w hali race, a dym mocno ograniczył siatkarzom widoczność.

Mecz udanym atakiem otworzył Oivannen, a po bloku na Stefanowie rzeszowianie prowadzili 2:0. Atak Marcina Wiki pozwolił zwiększyć tę przewagę do trzech punktów (5:2). To właśnie ten siatkarz w początkowej fazie seta wiódł prym po stronie Asseco Resovii (7:4). Jeszcze przed przerwą techniczną – po ataku Maiyo – gospodarzom udało się odrobić część strat (7:6), jednak obie drużyny sprowadził na nią Akhrem. Po powrocie na parkiet gra bardzo się wyrównała. Błąd Wiki zmniejszył prowadzenie Resovii do jednego punktu (10:9). Dopiero atak w aut Samuneva sprawił, że rzeszowianie zyskali trzypunktową przewagę (12:9). O czas poprosił trener bułgarskiego zespołu. Po nim przewaga naszej drużyny stopniała (13:12), gdyż coraz lepiej radził sobie Maiyo. As serwisowy Wiki pozwolił przejezdnym powrócić do wcześniejszej przewagi (15:12), a po ataku Kosoka obie drużyny zeszły na drugą przerwę techniczną przy punktowym prowadzeniu Resovii. Po wznowieniu gry dzięki zbiciu Todorova i kontrze Stefanowa zawodnicy CSKA doprowadzili do remisu (17:17). Szybko jednak podopieczni Ljubo Travicy odzyskali stracone punkty i o czas poprosił trener Sofii (19:17). Po powrocie na parkiet kontrę wykorzystał Oivannen, a asem serwisowym popisał się Akhrem i goście zbudowali czteropunktową przewagę (21:17). Dobra akcja przez środek Samuneva pozwoliła gospodarzom odrobić jedno „oczko", jednak siatkarze z Rzeszowa kontrolowali końcówkę tej partii. Po dwóch błędach własnych miejscowej drużyny objęli prowadzenie w meczu 1:0, wygrywając w pierwszym secie 25:19.

Drugą odsłonę od prowadzenia 2:1 rozpoczęli gospodarze, a wszystko za sprawą błędu w ataku Oivannena. Szybko jednak rzeszowianie wyrównali, a po kontrze Akhrema objęli prowadzenie 3:2. Dłuższą wymianę na swoją korzyść rozstrzygnęli miejscowi, blokując Wikę, dzięki czemu osiągnęli remis (4:4). Dzięki udanej kontrze Oivannena i czujności na siatce rzeszowskich środkowych na pierwszej przerwie technicznej przyjezdni prowadzili 8:5. Kolejne akcje polskiego zespołu pozwalały utrzymywać, a nawet powiększać przewagę (10:6). O czas zmuszony był prosić trener Sofii. Po nim skutecznie zbijał Maiyo, a błąd popełnił Akhrem i goście mieli już tylko dwa „oczka" zapasu nad CSKA. Świetna zagrywka Kosoka i kontra Oivannena pozwoliła bardzo szybko odbudować stracone punkty. Przy stanie 13:8 o drugi czas poprosił trener gospodarzy. Po wznowieniu gry nadal dominowali siatkarze Resovii, których serię przerwał dopiero Stefanow (15:9). Jeszcze przed przerwą gospodarze odrobili część strat i czas musiał wziąć Ljubo Travica (15:12). Jego podopieczni już w następnej akcji zrobili przejście i po ataku Oivannena zeszli na drugą przerwę techniczną. Po niej fatalnie zagrywał fiński atakujący, ale jego błąd naprawił Akhrem (17:13). Atak Wiki dał rzeszowianom piąty punkt przewagi, jednak miejscowi dzielnie się bronili (20:16). W końcówce coraz pewniej zbijał Akhrem, a dobre zagrywki Wiki zmusiły naszych rywali do popełniania błędów (23:16). Kolejna kontra Oivannena dała podopiecznym Ljubo Travicy piłkę setową, a partię zakończył blok na zawodniku CKSA Sofia – 25:16.

Trzecią partię tego meczu otworzył atak Grzyba, ale blok na Akhremie wyrównał stan seta (1:1). Białoruski przyjmujący szybko naprawił swój błąd zagrywając asa i rzeszowianie prowadzili 3:1. Niestety problemy w przyjęciu Wiki sprawiły, iż gospodarze najpierw wyrównali, a później objęli prowadzenie 4:1. W krótkim czasie zmalała skuteczność w ataku naszego przyjmującego i po bloku na nim CSKA prowadziło 6:4. Z taką też przewagą zeszli na przerwę techniczną. Była to chyba jedna z najdłuższych przerw, jakie mieli okazję mieć siatkarze. Mecz został przerwany z powodu dymu unoszącego się w hali. Nieodpowiedzialna grupa kibiców odpaliła bowiem w hali race. Po prawie półgodzinnej przerwie obie drużyny powróciły na boisko. Grę od zagrywki wznowił Iwanow. Już w pierwszej akcji bloku nie przebił Oivannen. Szybko jednak naprawił swój błąd, a blok na Stefanowie pozwolił odrobić część strat (9:8). Dzięki kolejnej kontrze Oivannena padł remis (9:9). Gra w tym fragmencie seta zaczęła toczyć się punkt za punkt. Cały czas to jednak nasi rywale byli o jedno „oczko" lepsi (12:11). Błędy zawodników Resovii sprawiły, że na drugiej przerwie technicznej gospodarze prowadzili 16:14. Po niej punkt zdobył Oivannen, ale kolejne niewykorzystane kontry na lewym ataku nie pozwalały na zniwelowanie strat (18:16). Blok na Akhremie zwiększył przewagę CSKA do trzech punktów (20:17). Po czasie wziętym przez Ljubo Travicę ten sam siatkarz zbijał skutecznie (21:19), a na zagrywkę wprowadzony został Perłowski. Niestety, kolejny błąd w ataku popełnił Białorusin i nadal miejscowi mieli dwa punkty przewagi. Po udanej akcji Kosoka (22:21) o czas poprosił trener drużyny z Sofii. Po nim punkt ze środka zdobył Nikolow, a jego as serwisowy przesądził o wyniku w tym secie. Wprawdzie Wika obronił pierwszą piłkę setową (24:22), jednak w polu zagrywki popełnił błąd i gospodarze zwyciężyli 25:22.



Czwartego seta rzeszowianie rozpoczęli z Krzysztofem Gierczyńskim w wyjściowym składzie. Wynik seta otworzył Bonev, który skutecznie atakował ze skrzydła. Przyjezdni szybko, jednak objęli prowadzenie 2:1, po bloku Grzyba na Maiyo. Ten sam siatkarz w następnej akcji popełnił błąd i siatkarze z Polski zwiększyli swą przewagę (3:1). Gospodarze nie zamierzali jednak odpuszczać. Grali twardo, a blok na Grzybie pozwolił im doprowadzić do remisu (5:5). Trener Travica zdecydował się na kolejną zmianę. W miejsce Grzyba pojawił się Perłowski, który w poprzednim secie pojawił się tylko na zagrywkę. Błąd Bonewa w polu serwisowym, świetną kiwką naprawił rozgrywający bułgarskiego zespołu i na pierwszej przerwie technicznej gospodarze prowadzili 8:6. Po powrocie obu zespołów na parkiet, gra nadal nie układała się po myśli naszej drużyny. Dobrze ustawiany blok przez miejscowych zawodników, był przeszkodą momentami nie do przejścia. Gdy przewaga siatkarzy CSKA wzrosła do trzech punktów o czas poprosił trener Ljubo Travica (10:7). Krótka rozmowa ze swoimi podopiecznymi przyniosła efekty. Rzeszowianie zabrali się do odrabiania strat. Wika obił dłonie rywala, a bloku nie przebił Maiyo. Tym razem, gdy strata gości wynosiła już zaledwie jeden punkt, czas dla swojej drużyny wziął trener Sofii (11:10). Gra podopiecznych Ljubo Travicy nabierała tempa, a kapitalna zagrywka Wiki pozwoliła im wyjść na jednopunktowe prowadzenie 12:11. Nadal jednak gra była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie mogła wypracować sobie bezpiecznej przewagi. Po ataku Nikołowa, padł kolejny remis (15:15). Obie drużyny nie zamierzały odpuszczać. Mimo bloku na Oivannenie, polscy zawodnicy szybko odrobili straty, a punkt zdobyty tym samym elementem, dał im remis, po 20. W polu serwisowym pomylił się Maiyo, ale swój błąd naprawił w ataku, tym samym po raz kolejny mieliśmy remis (22:22). Końcówka seta należała już jednak wyraźnie do rzeszowian. Czwartą partię 25:22 i cały mecz 3:1 zakończył pojedynczym blokiem Perłowski.

CSKA Sofia – Asseco Resovia Rzeszów 1:3
(19:25, 16:25, 25:22, 22:25)

Składy zespołów:
CSKA: Samunew (1), Aleksandrow (4), Maiyo (21), Stefanow (7), Todorow (13), Iwanow (4), Peew (libero) oraz Bonew (4), Manczew, Nikołow (7), Wasiljew i Mirczew
Resovia: Grzyb (7), Oivanen (21), Redwitz (1), Wika (10), Akhrem (11), Kosok (11), Ignaczak (libero) oraz Gierczyński (5), Perłowski (2) i Papke

Zobacz także:
Wyniki I rundy play-off Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved