Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Jarosz, czyli 23-latek prywatnie

Jakub Jarosz, czyli 23-latek prywatnie

fot. archiwum

- Gdyby nie było rozgrywek to wygospodarowałbym sobie trochę czasu, żeby gdzieś pojechać i troszeczkę odpocząć od atmosfery siatkarskiej - mówi Jakub Jarosz. Zawodnik ZAKSY kończy dziś 23 lata i opowiada o tym, jaki jest w życiu prywatnym.

„Junior" za słownikiem PWN to młodszy członek rodziny w linii męskiej. Wielokrotnie szkoleniowcy, zawodnicy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle powtarzali, że są jedną wielką rodziną. Można zatem „juniorem" nazwać najmłodszego siatkarza w drużynie Krzysztofa Stelmacha – Jakuba Jarosza, który właśnie dzisiaj kończy 23 lata.

Urodziny, które najbardziej pamiętasz?

Jakub Jarosz:Nie pamiętam jakiś jednych, szczególnych urodzin. Co roku staram się ten dzień spędzić z rodziną i to jest dla mnie najważniejsze. Próbujemy go tak zorganizować, by spotkać się wszyscy- dziadkowie, rodzice, ciocia.

W tym roku twoje urodziny wypadają w środę, poprzedzającą mecz w Radomiu i chyba wolnego na ten dzień nie dostaniecie, więc raczej nie spędzisz ich z rodziną?



Może nie będzie to dokładnie dzień urodzin, ale na pewno wygospodaruję jakiś czas, może kilka dni po nich, żeby udało nam się tak spotkać. Jest dla mnie bardzo ważne, by podczas takich okazji być z najbliższymi.

Jak zatem spędziłeś osiemnaste urodziny?

Dokładnie nie pamiętam, ale na pewno niezbyt szczególnie. Było to w liceum i prawdopodobnie grałem wtedy jakiś mecz. Pamiętam, że gdy kończyłem 17, 18 lat odbywały się finały MP Juniorów, a zatem odpowiedź brzmi: na meczu.

Twój wymarzony prezent, co chciałbyś najbardziej dostać?

Co roku dostaje się jakieś podarunki, ale takiego wymarzonego to nie mam. Myślę, że w przyszłości, jak już będę miał taką własną rodzinę, to na pewno chciałbym kontynuować tradycje świętowania każdych urodzin w gronie rodzinnym. Największym prezentem bowiem będzie to, aby moje dzieci, żona były podczas tego dnia ze mną. To najważniejsze.

Wyobraźmy sobie, że liga jest zawieszona, to jak chciałbyś spędzić najbliższe urodziny?

Gdyby nie było rozgrywek to myślę, że wygospodarowałbym sobie trochę czasu, żeby gdzieś pojechać i troszeczkę odpocząć od atmosfery siatkarskiej.

A gdzie?

Gdziekolwiek, oby to było daleko. Może to być nawet w góry i tam pospacerować. Zależałoby mi, żeby nie siedzieć na miejscu, ale odjechać na jakiś czas, chociaż na moment, odpocząć od tego całego zgiełku siatkarskiego.

Kiedy ostatni raz świętowałeś urodziny z najbliższymi dokładnie w tym dniu, w którym one wypadają?

Nie mam pojęcia. Zazwyczaj od 5, 6 lat ten dzień tak wypada, że jestem w rozjazdach. Moja cała rodzina jest z Wrocławia, więc jeżeli chciałabym z nimi spędzić trochę czasu, to i ja musiałbym tam być. Nie ma co ukrywać, że od kilku lat rzadko tam jestem, bo gram w różnych, dziwnych miejscach (śmiech).

Cel, który chcesz osiągnąć, mając 23 lata?

Mówiąc szczerze, jak zobaczyłem ostatnio taki numerek przy moim nazwisku, że na zagrywce Kuba Jarosz – 23 lata, to jakoś się trochę przeraziłem (śmiech). To chyba za szybko leci, ale no nic, wydaje mi się, że dalej jestem młody. Zależałoby mi, aby jak najdłużej pograć, takie minimum 10 lat i żeby zdrowie mi na to pozwoliło. Mam też pewne marzenia, ale lepiej nie opowiadać o nich publicznie, zostaną one tylko dla mnie i najbliższych mi osób.

Najszczęśliwszy moment w życiu Kuby Jarosza?

Momenty typu narodziny dziecka, ślub to jeszcze nie dla mnie. Myślę, że to są takie sportowe chwile, w których były wielkie zwycięstwa. Człowiek wyczekuje na coś bardzo długo i w pewnym momencie udaje się wygrać, staje się na najwyższym stopniu podium i okazuje się, że jest się najlepszym, nie drugim, trzecim, ale pierwszym i to jest piękne. To są najszczęśliwsze chwile.

Czy chciałbyś cofnąć czas i coś w swoim życiu zmienić?

Nie. Staram się podejmować takie decyzje, żeby niczego nie żałować – zmian klubów, różnych czynów. Na pewno niektórych rzeczy troszkę mi szkoda, że tak się stało. Jednak każdy gorszy wyczyn czy postępowanie w przyszłości odbije się większą mądrością i drugi raz tego błędu nie powtórzę. Staram się tak żyć, żeby niczego nie żałować.

Kto był twoją pierwszą miłością?

Moja pierwsza miłość… Gdybym przeżył jakieś wielkie uczucie to zapewne do dzisiaj byłbym z tą kobietą, więc jeszcze jej nie spotkałem, to jest przede mną. Miłostki były od samego początku, a pierwszą miłość przeżyłem mieszkając jeszcze Belgii. Pamiętam taką jedną dziewczynkę – Sarę i pierwsze uczucie żywiłem właśnie do niej.

Czy jest coś z dzieciństwa do czego teraz najchętniej byś wrócił?

Bardzo fajnie i miło wspominam lata spędzone w Belgii. Był to czas od 2 do 10 roku życiu, taki najbardziej beztroski w życiu dziecka. Wspaniale wspominam tamten okres i najchętniej przeniósłbym się do niego z powrotem.

Największy przyjaciel z dzieciństwa?

Ciężko powiedzieć, kto nim jest. Tata był siatkarzem i z tego względu wiele razy się przeprowadzaliśmy, zmienialiśmy miejsce zamieszkania. Dwa lata mieszkałem w jednym miejscu, dwa kolejne gdzie indziej. W każdym z nich miałem kolegę, koleżankę, z którymi spędzałem dużo czasu. Nie mam jednego przyjaciela, bo w każdym z tych miejsc był ktoś wyjątkowy.

Jak zatem bawiłeś się z rówieśnikami?

Gdy tylko poczułem trochę wolności i nie było rodziców w pobliżu, to lubiłem „porozrabiać". Na dzień dzisiejszy wydaje mi się to trochę głupie, ale potrafiłem trochę ryzykować własnym zdrowiem.

To znaczy?

Na przykład chodziliśmy z kolegą i skakaliśmy z bardzo wysokich murów, schodów, chodziliśmy po drzewach, po spróchniałych gałęziach. Dzisiaj wiem, że było to nierozsądne, ale wówczas byliśmy odważni i dobrze się przy tym bawiliśmy.

Najśmieszniejsza sytuacja z dzieciństwa?

Wiele razy gościliśmy dzieci różnych zawodników- my jeździliśmy do kogoś spać, a ich dzieci przyjeżdżały do nas. Kiedyś jak jeszcze mieszkaliśmy w Belgii taki młody chłopak w moim wieku przyjechał nas odwiedzić i bawiliśmy się razem w ogródku. Podczas zabawy zachciało mu się … siusiu. My patrzymy, a on ściągnął spodnie i zaczął siusiać do naszych rybek. To nas bardzo zaskoczyło i nie wiemy, czemu tak zrobił. Oczywiście nie poszliśmy w jego ślady (śmiech).

Rozmawiała Dominika Kwiek – zaksa.pl

źródło: zaksa.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved