Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Siatkówka na śniegu? Sama przyjemność.

Siatkówka na śniegu? Sama przyjemność.

fot. archiwum

Dla zwolenników siatkówki plażowej zima jest prawdziwą udręką. Okazuje się, że nie trzeba wyjeżdżać do ciepłych krajów, żeby uprawiać tą dyscyplinę. Miłośnicy piłki siatkowej znaleźli rozwiązanie i pogodzili ze sobą warunki klimatyczne oraz popularną plażówkę, tworząc tzw. snow volleyball.

Emilia Grzesiak: Skąd pomysł na grę na białym puchu?

Aleksander Mamełka:W pewnym sensie zimowe okoliczności i brak możliwości gry w naszą ulubioną, ale niestety sezonową odmianę siatkówki (plażówkę) wywołały rodzaj buntu i spowodowały poszukiwanie alternatywnych rozwiązań. Sam pomysł dojrzewał trochę czasu w naszych głowach, ale można powiedzieć, że głównym prowodyrem całej zabawy był jeden z uczestników – Krzysiek Czaiński. To on rzucił ostateczną, konkretną propozycję terminu i miejsca. Dopóki nie powstanie w Warszawie obiekt do całorocznego grania w plażówkę (na wzór łódzkiego balonu) będziemy próbować tego typu osobliwych rozwiązań w okresie zimowym.

Jakie są zasady snow volleyballu?



Jako miłośnicy typowej plażówki nie mogliśmy stosować innych zasad, aniżeli tych przewidzianych do gry na piasku.

Czym więc różni się ta gra od siatkówki plażowej?

Jeśli chodzi o same zasady gry to są dokładnie takie same. Ograniczenia w odbiciach sposobem górnym itp. Różnica polega oczywiście na warunkach do gry, bo zamiast trzydziestostopniowego upału, palącego słońca i ciepłego piasku mamy kilkustopniowy mróz oraz wszechobecny śnieg, dzięki czemu pole obrony może być bardzo rozległe. Sposób poruszania się w głębokim śniegu podobny jest do tego na piasku. Czasami jednak przy agresywnym starcie do piłki pojawia się poślizg.

Czy do gry jest potrzebny jakiś specjalistyczny sprzęt?

Zdecydowanie nie, wszystko to, co do standardowej plażówki plus oczywiście nieco cieplejsze ubranie. W rozumieniu specjalistycznego sprzętu występował u nas termos z gorącą herbatą i delikatną wkładką, dzięki czemu żaden chłód nie wydawał się straszny. <śmiech>

Czy w grze nie przeszkadzają warstwy ubrań?

Zdecydowanie nie. Spodnie dresowe i dwie warstwy cienkich bluz nie ograniczały zbytnio ruchów. Pewnym nieudogodnieniem okazały się rękawiczki, które utrudniały wykonanie typowych zagrań plażowych, zwłaszcza sposobem górnym.

Od ilu lat gracie na śniegu?

– Tak jak wspomniałem wcześniej, pomysł pojawił się w naszych głowach już w poprzednich latach, ale do tej pory dojrzewał i na początku tego roku zadebiutowaliśmy.

Większość znajomych pewnie uważa was za wariatów…

Myślę, że ta proporcja sięga nawet 90 procent. Narzeczona aż do momentu mojego wyjścia nie mogła się nadziwić i uwierzyć, że naprawdę idziemy grać w siatkówkę na śniegu przy temperaturze minus pięciu stopni. Jednakże jak wiadomo, nie ma zabawy bez ryzyka.

Co najbardziej przeszkadza w grze?

Z jednej strony przy każdym padzie śnieg dostawał się pod rękawiczki i z tego względu przez krótkie momenty uczucie nie było najprzyjemniejsze. Co więcej, w naszym debiucie trafiliśmy na padający śnieg, a wiatr momentami przypominał ten z Mistrzostw Polski w plażówce w zeszłym sezonie, kiedy to w jednym z nadmorskich turniejów doszło do sytuacji, że w zasadzie zagrywką można było wygrać cały mecz, bo rozgrywanie jakichkolwiek akcji dla najlepszych plażowiczów w kraju stanowiło nie lada problem. Tak więc pogoda momentami nie była naszym sprzymierzeńcem, ale po jakimś czasie ustabilizowała się i nie przeszkadzała w grze.

Jak należy przygotować się do takiej gry, żeby nie zachorować i nie nabawić się kontuzji?

Poza odpowiednim skompletowaniem stroju przygotowań nie było. Krótka rozgrzewka i wspomniany wcześniej termos z wkładką na pewno nikomu nie zaszkodził. <śmiech> O dziwo nikt się nie pochorował, chociaż po dotarciu do domu jeszcze przez dobre 20 minut było czuć odmarzające palce u nóg. Co do kontuzji myślę, że tak samo ciężko ją złapać na śniegu jak i na piasku.

Czy zgłaszały się do was osoby chętne do gry w okresie zimowym?

– Zaraz po zamieszczeniu filmiku nasi znajomi (zwłaszcza ci grający w siatkówkę) wyrażali z jednej strony podziw, z drugiej jednak pukali się w czoło słysząc nasze kuriozalne opowieści. Część z nich deklarowała chęć zagrania w przyszłości. Jednak dopiero po publikacji mojego materiału w Strefie Siatkówki zaczęło napływać naprawdę wiele opinii osób całkowicie nieznajomych, gratulujących odwagi i pragnących kiedyś spróbować tego "ekstremalnego" sportu.

W jaki sposób chcielibyście zachęcić ludzi do gry na śniegu?

Najtrudniejsze w tym wszystkim jest samo podjęcie decyzji, przekonanie samego siebie, że chłód nie jest taki straszny. Odrobina pierwiastka szaleństwa też na pewno się przyda. Sama gra daje tyle frajdy, że rekompensuje jakiekolwiek chwilowe poczucie zimna. Co więcej po dwóch godzinach gry na mrozie czym w sezonie letnim będzie konieczność zagrania jakiegoś meczu przy trudnych warunkach, czyli wietrze, deszczu czy raptem kilkunastu stopniach ciepła? Sama przyjemność.

Czy rozgrywki na śniegu mogą przygotowywać do gry w siatkówkę plażową? Czy są uzupełnieniem letnich treningów?

W pewnym sensie mogą, bo sposób poruszania się, konkretne odbicia piłki, czy schematy rozgrywania akcji są analogiczne jak w siatkówce plażowej. Teoretycznie można więc traktować snow volleyball jako substytut plażówki w okresie zimowym. My jednak nastawiliśmy się przede wszystkim na dobrą zabawę, na urozmaicenie tradycyjnych treningów. O regularności na razie mówić nie można.

Z prognoz pogody wynika, że w Polsce śnieg nieprędko zniknie z naszych podwórzy, a mróz będzie nieprzerwanie szczypał w twarze. Skoro końca zimy nie widać, może warto spróbować czegoś nowego i pobiegać za piłką na białym puchu? Wraz z moim rozmówcą gorąco zachęcamy do szaleństwa w chłodne dni!

*z Aleksandrem Mamełką rozmawiała Emilia Grzesiak

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved