Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Małgorzata Kozuch: Ważne jest dla nas, aby wygrać to spotkanie

Małgorzata Kozuch: Ważne jest dla nas, aby wygrać to spotkanie

fot. archiwum

Siłownia, trening a na sam koniec dnia analiza video. To plan dnia Asystelu Novara, na przeddzień pierwszego spotkania fazy play-off w Lidze Mistrzyń. O przygotowaniach do meczu i formie włoskiej drużyny  czytamy w wywiadzie z Małgorzatą Kozuch.

Grzegorz Bargieła: Witam panią w Dąbrowie Górniczej. To drugi Wasz przyjazd do Polski, tutaj jednak przyjeżdżacie jako główne faworytki do zwycięstwa zatem czy bezstresowo podejdziecie do tego meczu?

Małgorzata Kożuch: – Mimo wszystko to będzie ostry mecz. Dla nas jest bardzo ważne, aby wygrać to spotkanie. W lidze włoskiej nie idzie nam za dobrze, wczoraj przegrałyśmy z Pavią i ważne jest to, żeby z tej "dziury" wyjść i przyjechać z pozytywną energią do Włoch. Dlatego musimy wygrać jutrzejsze spotkanie i przygotowujemy się do niego bardzo. Dzisiaj wieczorem jeszcze będziemy mieli analizę video. Zobaczymy jak to będzie jutro.

No właśnie, w lidze włoskiej nie jest już tak kolorowo, Asystel plasuje się na 7 miejscu. Z czego to wynika? Stawiacie Ligę Mistrzyń ponad rozgrywki krajowe?



– Ciężko powiedzieć, dlaczego nie idzie. Gdyby się wiedziało, to by się zrobiło tak, żeby było dobrze. Czasami w czasie meczów popełniamy zbyt dużo błędów i później uciekają nam 3 lub 4 punkty i później jest to ciężko nadgonić. Ale ogólnie jesteśmy mocną drużyną i mam nadzieję, że do końca sezonu jeszcze coś uda nam się wygrać.

A jaką receptę ma Asystel Novara na sukces w Lidze Mistrzyń? Wygrałyście grupę D, jak się później okazało najsilniejszą.

– Wydaje mi się, że każdy mecz jest tak samo ważny jak te które były. Te mecze już rozegrane ma się w kieszeni, ale one już nie są istotne. Obecnie najważniejsze jest to, co jest teraz, co będzie jutro. Na boisko trzeba wyjść dobrze skoncentrowaną i dobrze przygotowaną.

Czy słyszała pani wcześniej o drużynie Waszych rywalek? Co Pani o niej sądzi?

– Zbyt dużo na chwile obecną nie mogę powiedzieć na ten temat. Dzisiaj wieczorem będziemy miały odprawę, wcześniej przygotowywałyśmy się do meczu ligowego. Od czasu do czasu Ania Podolec mówi coś o polskiej lidze. Wiem, że ostatnio dziewczyny wygrały z Muszynianką 3:2, z którą my raz przegrałyśmy.

Czy osobiście zna pani jakąś zawodniczkę z polskiego zespołu? Może Kasia Gajgał, która grała w pamiętnym meczu na Mistrzostwach Europy o brązowy medal?

– Tak. Dziewczyny z kadry narodowej to się zna. Jak się z nimi spotykam ,to naprawdę fajnie jest porozmawiać troszkę, bo dobrze znam język polski i czasami czuję się tutaj jak w domu. Ogólnie miło jest zawsze zobaczyć dziewczyny.

Czy ze względu na to, że ma pani polskie korzenie i rodziców z Polski, przyjazd do Polski jest dla pani specjalnym przeżyciem?

W pewnym sensie na pewno tak. Ja zawsze się cieszę przyjeżdżając do Polski. W ostatnim czasie jestem tu już trzeci raz, bo dwa razy w sezonie z klubem i jeden raz na Mistrzostwach Europy. Dla mnie to niesamowite przeżycie gdy mogę tutaj grać i nie chodzi tu tylko o to, że moje korzenie są polskie, ale piękne jest to, że Polska żyje tą siatkówką, a tego w innych krajach nie widać często.

A teraz cofnijmy się o kilka lat do początków pani kariery. Pani Tata Mirosław Kożuch jest siatkarzem, czy miał on wpływ na pani decyzję o zostaniu siatkarką?

– Na pewno. Nie tylko on, ale też i cała rodzina. Od momentu urodzenia mam kontakt z siatkówką. Zawsze tym żyłam i bawiłam się. Od 11. roku życia zaczęłam grać w drużynie, ale wcześniej przez całe te 11 lat chodziłam na mecze moich sióstr, bo obie siostry też grały w siatkówkę. No i po prostu jak się to mówi, jestem urodzona z tą piłką.(śmiech)

Pamiętam również sytuację, kiedy w 2006 roku miała pani możliwość wyboru reprezentacji. Ostatecznie wybrała pani Niemcy. Dlaczego?

– No ja w końcu urodziłam się w Niemczech. Znałam już drużyny niemieckie, znałam niemiecką kadrę narodową. Dobrze się rozumiem z dziewczynami, wiem co jest i sama czuję się tam dobrze. Jeśli przyszłabym do Polski nie wiedziałabym co będzie. Czułam się pewnie w Niemczech, to dlaczego miałam coś zmieniać. Teraz gramy już fajną siatkówkę z roku na rok lepszą i mam nadzieję, że tak zostanie.

A czy rodzice nie mieli żalu do pani za podjęcie takiej decyzji?

– Nie. Nigdy nie robili mi żadnych wyrzutów. Zawsze rozmawiamy między sobą, starają się mi pomóc, ale na końcu decyzja zawsze jest moja osobista, bo to ja mam zdecydować, co jest dla mnie najlepsze.

A gdybym panią zapytał o kluczowy moment w sportowej karierze Małgorzaty Kożuch?

– Nie wiem. Było dużo takich momentów, nawet wtedy kiedy byłam młoda. Trudno jest mi teraz powiedzieć.

Przyjeżdżając do Polski, nie można też nie myśleć o polskich fanach. Zespół z Pesaro goszcząc w Dąbrowie Górniczej był pod wrażeniem publiczności. Co sądzi pani o polskich kibicach?

– Ja już mówiłam to jak byłam tutaj na Mistrzostwach w Łodzi. Oni są niesamowici. Ja jeszcze nigdy nie grałam przy takich fanach. Nawet mimo tego, że gwizdali, a bardzo gwizdali przeciwko Niemcom, ale po meczu to ogólnie zawsze byli wszyscy mili, sympatyczni i uśmiechnięci.

* Autor tekstu: Grzegorz Bargieła (mks.dabrowa.pl)

źródło: mks.dabrowa.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved