Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Sezon grypowy w pełni – FIVB ma Katar

Sezon grypowy w pełni – FIVB ma Katar

fot. FIVB

Formy promocji sportu mogą być różne. W piłce nożnej przyjęło się ostatnio, że każde mistrzostwa świata rozgrywane są na innym kontynencie. Władze siatkówki promują dyscyplinę długo i dokładnie - najlepiej przez kilka lat w jednym miejscu.

Był czas się przyzwyczaić, że Grand Prix rozgrywa się w różnych częściach świata, pod warunkiem, że leżą one w Azji. Był czas przełknąć gorzką pigułkę, że mistrzostwa świata należy co jakiś czas zorganizować w różnych krajach, ale zasadniczo najlepiej żeby te kraje to była Japonia. Nic to, że organizacja turnieju kuleje. Nieważne, że gospodarze lubią co nieco ustawić pod siebie. Zupełnie nieistotne też, że Europa musi troszkę wcześniej wstać, żeby obejrzeć mecze, przysypiając podczas transmisji. Ważne, że w kasie się zgadza.

Tutaj należy pokornie przyznać, że i Polska ma fory u siatkarskich włodarzy. Nie oszukujmy się, nie dlatego, że nas lubią, bo jesteśmy fajni, a dlatego, że gwarantujemy im sukces organizacyjny. Nieważne, że gdzie indziej też chcą zobaczyć wielki sport i też zorganizują imprezę na wysokim poziomie. Ważne, że dając jakiś turniej Polsce wiadomo, że nie może się nie udać.

Zasadniczym tematem jednak tego tekstu jest nowa maskotka FIVB. Okazało się bowiem, że przez najbliższe trzy lata Klubowy Puchar Świata, zarówno w wydaniu męskim, jak i żeńskim będzie gościł w Katarze. Mało tego, będzie rozgrywany według złotej formuły. Wszyscy pamiętamy ubiegłoroczne rozgrywki. Znakomita większość widzów zgodnie twierdziła, że danie to raczej niestrawnym jest. Nie tylko jednak kibice mają takie zdanie. Główni aktorzy i zainteresowani, czyli siatkarze i trenerzy też nie kryją, że gra przy takich zasadach to raczej męczarnia. Katar się świetnie bawił, a reszcie świata ten katar odbił się czkawką, połączoną z atakami ziewania.



FIVB zdaje się jednak postępować jak rasowa placówka handlowo-usługowa i działa w myśl zasady: klient płaci i wymaga. Szejkowie wyłożyli kasę, więc mają turniej. Ba. Nie tylko maja turniej, ale mają go nawet z takimi przepisami jakie sobie życzą.

Wydaje się jednak, że arabscy panowie szlachta wykosztowali się dość mocno na rzecz światowej federacji, bo kluby biorące udział w pucharze nie zobaczyły ani petrodolara. Kwota zaś nie jest bagatelna, Skra Bełchatów za drugie miejsce powinna zainkasować 170 tysięcy dolarów. Jakby nie było taka suma to podejrzewam jedna z głównych motywacji do udziału w takim turnieju. Nie oszukujmy się, "klubowy wicemistrz świata" brzmi tyleż dumnie, co karykaturalnie. Szczególnie biorąc pod uwagę okoliczności i formułę tej radosnej zabawy.

Katarczycy tłumaczą się, że nie mają numeru konta, na który powinni przelać pieniądze. Wyjaśnienie to żywo przypomina stary dowcip, jak to na końcu listu kolega pisze do przyjaciela, że miał jeszcze dołączyć do listu te sto złotych, które pożyczył rok temu, ale już zakleił kopertę.

Patrząc na całą tę sytuację nie mogę oprzeć się wrażeniu, że różne federacje są na różnych poziomach rozwoju. Obserwując działania FIFA widzę ustabilizowanego biznesmena, podejmującego przemyślane decyzje, które oprócz zysku przede wszystkim umacniają markę i jej status na rynku. Patrząc na FIVB jawi mi się prywaciarz na dorobku, któremu doraźny zysk zastępuje wszystkie argumenty. Zaś fakt, że my mamy udziały w tym przesłodkim torcie, wcale nie powoduje, że mnie mniej mdli.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, turnieje światowe

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved