Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Podsumowanie 17. kolejki I ligi mężczyzn

Podsumowanie 17. kolejki I ligi mężczyzn

fot. archiwum

17. kolejka I ligi mężczyzn przyniosła kilka zaskakujących rozstrzygnięć. Za takie na pewno można uznać wywiezienie „oczka" przez Ślepsk Suwałki z Kielc i zwycięstwo Energetyka w Międzyrzeczu. W ten weekend pauzowało Morze Bałtyk Szczecin.

W pojedynku Farta Kielce ze Ślepskiem Suwałki zdecydowanym faworytem byli podopieczni Dariusza Daszkiewicza. Jednak po raz kolejny okazało się, że nawet w konfrontacji lidera tabeli z I-ligowym outsiderem wszystko może się zdarzyć. Choć pierwsza partia padła łupem ekipy ze Świętokrzyskiego, to już po jej przebiegu można było wywnioskować, iż nie będzie to łatwy pojedynek dla „Farciarzy". W kolejnych partiach kielczanie nie potrafili odskoczyć niżej notowanemu rywalowi, a co więcej dwie zacięte końcówki na swoją korzyść rozstrzygnęli goście i w Kielcach zapachniało sensacją. Jednak podrażnieni takim obrotem sprawy zawodnicy Dariusza Daszkiewicza wzięli się ostro do pracy. Czwarta odsłona to prawdziwa dominacja gospodarzy. Ich przewaga ani przez moment nie była zachwiana. Wygrana 25:15 sprawiła, że o tym, która z drużyn zgarnie dwa „oczka" musiał zadecydować tie-break. W nim niewielką przewagę osiągnęli gospodarze, w końcówce podopiecznym Adama Aleksandrowicza nie udało się już zniwelować strat i ostatecznie ulegli faworytowi z Kielc, ale tylko 2:3. – Szkoda, że nie wykorzystaliśmy szansy w stu procentach, bo do sprawienia sensacji było bardzo blisko – podsumował spotkanie szkoleniowiec Ślepska. – Dzisiejszy mecz nie stał na najwyższym poziomie. Obie drużyny popełniły masę prostych błędów, których wstydzić powinni się nawet kadeci… – skrytykował poziom meczu na łamach cksport.pl trener gospodarzy. Zapewne jeden punkt wywalczony na trudnym terenie w Kielcach jest miłą niespodzianką dla suwalczan, zaś utrata „oczka" przez podopiecznych Dariusza Daszkiewicza w meczu z przeciwnikiem z dolnych rejonów tabeli wskazuje na to, że rewelacyjnie spisujący się beniaminek I ligi przeżywa lekki kryzys formy. Są to już kolejne „oczka" stracone z teoretycznie słabszym rywalem, bowiem przed tygodniem zespół ze Świętokrzyskiego uległ 0:3 Energetykowi Jaworzno. Mimo tego kielczanie nadal znajdują się na pierwszym miejscu w tabeli. W szesnastu spotkaniach uzbierali 36 punktów. Zespół Ślepska Suwałki nadal plasuje się na ostatniej pozycji w tabeli, ale do AZS-u Nysa traci już tylko trzy punkty.

Wicelider tabeli, Trefl Gdańsk walczył na własnym parkiecie z akademikami z Nysy. Mimo, że siatkarze z Opolszczyzny ponieśli ostatnio kilka porażek, to już nie raz i nie dwa pokazali w tym sezonie, iż są bardzo groźnym zespołem, którego nie można lekceważyć. Podopieczni Jerzego Strumiło liczyli na komplet punktów, bowiem zależało im na tym, aby nie tracić dystansu do zespołu z Kielc. Jednak pierwsza partia pokazała, iż gospodarze „na stojąco" nie pokonają akademików. Dzielnie walczący nysanie wygrali premierową odsłonę 25:21, a to zwiastowało jeszcze większe emocje w dalszej części spotkania. W kolejnej partii również trwała zażarta walka. Przy stanie 22:22 wydawało się, że kibice mogą być świadkami gry na przewagi, ale błąd gości spowodował, że gdańszczanie wygrali tego seta 25:23 i doprowadzili do remisu po 1. Trzecia odsłona przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy pozwolili akademikom na zdobycie zaledwie 19 „oczek". W kolejnej partii nysanie zerwali się jeszcze do walki, ale w końcówce ponownie lepsi okazali się podopieczni Jerzego Strumiło i to oni zgarnęli kolejne trzy punkty do ligowej tabeli. Ta wygrana sprawiła, że Trefl ma obecnie tyle samo punktów (36), co lider z Kielc, ale gdańszczanie rozegrali jedno spotkanie mniej. Kolejna porażka zespołu z Opolszczyzny doprowadziła do tego, iż obecnie znajduje się on na przedostatnim miejscu w tabeli.

Mecz Jokera Piła z GTPS-em Gorzów Wielkopolski zapowiadał się bardzo emocjonująco, tym bardziej, że obie ekipy zwyciężyły w poprzedniej kolejce 3:0. Poza tym oba zespoły sąsiadowały ze sobą w tabeli i wydawało się, że żadna z drużyn tanio skóry nie sprzeda. Jednak już premierowa odsłona pokazała, że karty w tym spotkaniu będą rozdawać gospodarze. Podopieczni Rolanda Dembończyka pewnie zwyciężyli w pierwszym secie 25:17 i nie zamierzali na tym poprzestawać. Dwie kolejne partie były bardziej zacięte, ale siatkarze Sławomira Gerymskiego nie potrafili znaleźć skutecznej recepty na powstrzymanie pilan. W konsekwencji dwie końcówki padły łupem Jokera i to on zgarnął komplet punktów. – Walcząc do stanu 23:23 byliśmy równorzędnym rywalem, później atakowaliśmy w aut, więc trudno wygrać takie spotkanie. Wiedzieliśmy, że będzie tu ciężko o punkty, jednak wierzyliśmy w sukces – powiedział dla portalu gorzow24.pl opiekun gości. Są to niezwykle ważne „oczka" dla podopiecznych Rolanda Dembończyka, bowiem dzięki nim mają już pięć punktów przewagi nad zespołem z Gorzowa Wielkopolskiego i cztery nad drużyną Orła Międzyrzecz. – Trzymamy się twardo pierwszej czwórki w tabeli i mam nadzieję, że tak będzie do końca Zaczęliśmy rewanżową rundę falstartem i teraz musimy nadganiać, żeby pilnować miejsca w play-off. Ale nasza gra idzie w dobrym kierunku. Drugi raz z rzędu zwyciężamy 3:0 – mówił dla serwisu wielkopolski sport.pl szkoleniowiec ekipy z Wielkopolski. Porażka zawodników Sławomira Gerymskiego w Pile znacznie utrudniła im ewentualną walkę o czołową czwórkę, ale w następnych kolejkach wszystko się jeszcze może zdarzyć.

Wiele emocji było w pojedynku Orła Międzyrzecz z Energetykiem Jaworzno. Zapewne podopieczni Janusza Malinowskiego liczyli na komplet punktów, aby nie tracić dystansu do czołówki tabeli, zaś „Energetycy" mieli nadzieję na podtrzymanie zwycięskiej passy. Mimo, że pierwszą partię na swoją korzyść rozstrzygnęli gospodarze, to w dwóch kolejnych nie byli w stanie nawiązać wyrównanej walki z podopiecznymi Krzysztofa Janczaka. Wówczas jaworznianie byli o krok od sprawienia kolejnej niespodzianki, bowiem warto przypomnieć, iż przed tygodniem ograli 3:0 Farta Kielce. Jednak międzyrzeckie „Orły" pokazały pazur, wygrały czwartą odsłonę i doprowadziły do tie-breaka. Decydujący set był prawdziwą wojną nerwów, którą lepiej wytrzymali przyjezdni i zwyciężyli 20:18. Dwa punkty zdobyte w Międzyrzeczu mogą okazać się bezcenne dla Energetyka, ponieważ dzięki nim jaworznianie z dorobkiem 19 „oczek" zajmują bezpieczną ósmą pozycję i mają już tylko trzy punkty straty do siódmej w tabeli ekipy z Bielska-Białej. Kolejna porażka podopiecznych Janusza Malinowskiego sprawiła, że wymarzona czwórka oddala się w zawrotnym tempie. Mimo, że Orzeł obecnie plasuje się na piątej pozycji, to ma już cztery „oczka" straty do czwartego w tabeli Jokera Piła.



Sporo walki było także w spotkaniu BBTS-u Bielsko-Biała z Avią Świdnik. Podopieczni Krzysztofa Lemieszka podbudowani wygraną nad Treflem Gdańsk liczyli na kolejne zwycięstwo, zaś gospodarze za wszelką cenę chcieli przerwać złą passę. Wydaje się, iż obie drużyny osiągnęły swój cel. Premierowy set padł łupem gości, ale w drugiej odsłonie podopieczni Przemysława Michalczyka pokazali, że są bardzo groźnym zespołem na swojej hali. Ich wygrana 25:23 sprawiła, że wszystko niejako zaczęło się od początku. W kolejnych dwóch partiach obie ekipy ponownie podzieliły się zwycięstwami i stało się jasne, że żaden z zespołów nie zgarnie kompletu punktów, a o tym, która z ekip dopisze do swojego dorobku dwa „oczka" musiał zadecydować tie-break. W nim lepiej zaprezentowali się świdniczanie, którzy nie dali większych szans gospodarzom i zdobyli dwa punkty, dzięki którym nadal są na trzeciej pozycji w tabeli, a do Farta i Trefla tracą dwa „oczka". – Na pewno każda zdobycz punktowa w Bielsku nas satysfakcjonuje. Nie ukrywam jednak, że była okazja, żeby wywieźć komplet punktów – skomentował pojedynek na łamach bbtsbielsko.pl trener Avii, Krzysztof Lemieszek. Bielszczanie, mimo porażki utrzymali siódme miejsce, ale niebezpiecznie zbliża się do nich ekipa Energetyka Jaworzno, która ma już tylko trzy punkty straty do podopiecznych Przemysława Michalczyka.

Dla losów dolnych rejonów tabeli bardzo ważny był pojedynek uczniów Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Pronarem Hajnówka. Podopieczni Pawła Blomberga jeszcze niedawno zajmowali bezpieczną ósmą lokatę i mieli sporą przewagę nad pozostałymi drużynami, jednak od dłuższego czasu nie udało im się odnieść zwycięstwa i chcieli przełamać się w pojedynku ze spalską młodzieżą. Jednak podopieczni Grzegorza Rysia liczyli na podtrzymanie dobrej passy. Mecz rozpoczął się strasznie pechowo dla gości, bowiem jeszcze na rozgrzewce kolejnego urazu doznał podstawowy atakujący Pronaru, Allassane Guindo i jego występ jeszcze w tym sezonie stoi pod sporym znakiem zapytania. Ta fatalna wiadomość na początku nie podłamała hajnowian, którzy dzielnie walczyli z gospodarzami, a co więcej udało im się rozstrzygnąć pierwszego seta na swoją korzyść 25:18. Druga odsłona nie była już tak udana dla podopiecznych Pawła Blomberga. Uczniowie SMS-u pewnie zwyciężyli w niej do 16. Wydaje się, że kluczowa dla losów całego spotkania była trzecia partia, w której trwała rywalizacja cios za cios, ale w końcówce lepiej spisała się spalska młodzież i to ona rozstrzygnęła tego seta na swoją korzyść 26:24. Podłamani takim obrotem sprawy hajnowianie nie zdołali się już pozbierać i przegrali czwartego seta do 16 i całe spotkanie 1:3. Obecnie podopieczni Grzegorza Rysia z dorobkiem 18 punktów znajdują się na dziewiątej pozycji i mają zaledwie jedno „oczko" straty do Energetyka Jaworzno, zaś Pronar Hajnówka spadł na dziesiąte miejsce i ma o jeden punkt mniej, niż siatkarze ze Spały.

Zobacz również:

Wyniki 17. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved