Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga: Pierwsza wygrana jaworzan na wyjeździe

I liga: Pierwsza wygrana jaworzan na wyjeździe

fot. archiwum

Fatalna passa jaworznickich siatkarzy dobiegła końca w Międzyrzeczu. „Energetyczni" po niespełna jedenastu miesiącach oczekiwań wygrali na wyjeździe. Łatwo jednak nie było. Jaworznianie zwyciężyli z Orłem dopiero po dramatycznym tie-breaku.

Zwycięskiego składu się nie zmienia. Tak głosi stara sportowa reguła. Dlatego spotkanie z Orłem Międzyrzecz zespół Energetyka rozpoczął w identycznym zestawieniu, jak w zwycięskim spotkaniu z liderującym Fartem Kielce.

Taktyka i założenia przed meczem? Również takie same. Silna, odrzucająca od siatki zagrywka, szczelny blok i skuteczne ataki. Może tym razem nie wszystko funkcjonowało idealnie, ale plan został zrealizowany. – Jechaliśmy tam po zwycięstwo i wracamy z nim do Jaworzna – triumfował po spotkaniu grający trener Krzysztof Janczak. Choć do końca szczęśliwi siatkarze z Jaworzna nie są. Ale po kolei.

Hala w Międzyrzeczu jest specyficzna i chyba nie ma zespołu, któremu gra się tam dobrze. Na dodatek ich publiczność bardzo nam przeszkadzała – tłumaczył Jarosław Tepling, jeden z bohaterów sobotniego zwycięstwa. Pierwsza odsłona spotkania była bardzo wyrównana. Ani międzyrzeczanie, ani przyjezdni siatkarze nie potrafili uzyskać wyraźnej, kilkupunktowej przewagi. W ważnym momencie kontrowersyjną decyzję podjął jednak sędzia. – Znowu to nasz rywal miał więcej farta… – żałował grający szkoleniowiec. Pierwszego seta wygrali miejscowi 25:23.



Janczak to niesamowity motywator – mówił Tepling. Odzwierciedleniem jego słów była postawa zespołu w drugiej partii. W niej nie było już wyrównanej walki, a żywiołowa reagująca miejsca publiczność była świadkiem widowiska jednego aktora. A w zasadzie jednej drużyny. – Przede wszystkim bardzo skutecznie zagraliśmy w bloku. Tym elementem zdecydowanie górowaliśmy nad Orłem – powiedział II trener Jacek Sowa, a Tepling dodał: – Przynajmniej raz w tygodniu trener poświęca zajęcia, właśnie na pracę nad blokiem. Są małe niuanse, często niedostrzegane przez zawodników. Janczak dostrzegł jaki błąd do tej pory popełnialiśmy stawiając blok na skrzydłach. W efekcie teraz skutecznie blokujemy i na środku i na skrzydłach – wyjaśniał Tepling.

A jakby tego międzyrzeczanom było mało, to kilka razy „energetyczni" zatrzymywali ich także na pojedynczym bloku. – Tu górował przede wszystkim Tepling – chwalił środkowego Sowa. Spore kłopoty swoją zagrywką sprawiali miejscowym Janczak wraz z Marcinem Koziołem. W efekcie drugiego seta jaworznianie wygrali bardzo pewnie, do 18.

Podobny przebieg miał trzeci set. Niby Orzeł stawiał większy opór, ale tak naprawdę nie był w stanie wiele zdziałać. Energetyk złapał rytm, z którego nic i nikt nie był w stanie go wybić. Nawet kontuzja pierwszego rozgrywającego Krzysztofa Antosika. Popularny „Anton" doznał kontuzji stawu skokowego i nie mógł kontynuować gry. Jego miejsce zajął Mariusz Syguła i… poprowadził MCKiS do wygranej 25:21.

„Energetyczni" mogli to spotkanie wygrać za trzy punkty. Wszystko układało się po myśli zespołu Krzysztofa Janczaka do stanu 19:18 w czwartym secie. Chwila przestoju kosztowała jednak jaworznian utratę seta. Gra w końcówce tej partii zupełnie się przyjezdnemu zespołowi posypała. – Nie skończyliśmy kilku ataków. Stąd przegrany set i strata jednego punktu – analizował na gorąco po meczu II trener Jacek Sowa.

O zwycięstwie rozstrzygnąć miał zatem tie-break, pierwszy dla jaworznian w tym sezonie na wyjeździe. A w nim wigor odzyskali „energetyczni". Od początku narzucili gospodarzom swój styl gry. Prowadzili już 14:10, mieli w powietrzu piłkę meczową i… Po chwili przegrywali już 14:15. Swoją szansę mieli międzyrzeczanie. Na szczęście dla Energetyka nie potrafili jej wykorzystać. Wymiana „punkt za punkt" trwała do stanu 19:18 dla MCKiS-u. Wtedy to atak miejscowych blokiem zatrzymał Jakub Kaźmierski z Marcinem Koziołem.Co poczuliśmy? Ulgę. Przecież wygraliśmy w końcu na wyjeździe – cieszył się Tepling. Trener Janczak dodał jeszcze: – To już jest inny zespół, jak kilka tygodni temu. Teraz ten zespół chce tylko wygrywać i będzie wygrywał. Wygraliśmy w niesamowitych okolicznościach pomimo kontuzji Antosika. Syguła dał jednak dobrą zmianę i poprowadził nas do wygranej – tłumaczył Janczak.

Na wyjazdowe, ligowe zwycięstwo „energetyczni" czekali od 14 marca 2009 roku, kiedy to wygrali rywalizację z MKS-em MOS Będzin o prawo gry w barażach o I ligę. – W końcu wraca radosny autokar do Jaworzna – powiedział na koniec Jacek Sowa. W środę jaworznianie podejmą Jokera Piłę.

Autorem tekstu jest Marcin Tadus

 

Orzeł Międzyrzecz – MCKiS Energetyk Jaworzno 2:3
(25:23, 18:25, 21:25, 25:21, 18:20)

MCKiS Energetyk: Antosik, Janczak, Kozioł, Gorzewski, Kaźmierski, Tepling, Rzędzicki (libero) oraz Syguła, Nowak, Kurian i Szopa

Zobacz także:
Wyniki i tabela I ligi po 17. kolejce spotkań

źródło: jaworzno24.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-02-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved