Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Itas Diatec Trentino zdobywcą Pucharu Włoch

Itas Diatec Trentino zdobywcą Pucharu Włoch

fot. archiwum

Zespół Łukasza Żygadło, Itas Diatec Trentino, pokonał w finale Pucharu Włoch Bre Banca Lannutti Cuneo 3:1. Tym samym po raz pierwszy w historii podopieczni Radostina Stojczeva zdobyli Puchar. MVP spotkania został wybrany Leandro Vissotto.

Wielkie wydarzenie jakim niewątpliwie był mecz finałowy Pucharu Włoch został poprzedzony rozgrywkami Pucharu Włoch Serie A2. Od godziny 15:00 kibice zgromadzeni w hali w Montecatini – Terme mogli obejrzeć w akcji siatkarzy M. Roma Volley oraz Zinelli Bolonia.

Finał tego spotkania nie zachwycił kibiców zgromadzonych w PalaMadigan. Nie dość, że spotkanie rozstrzygnęło się w trzech setach, z których jedynie ostatni był zacięty, to zawodnicy grający na boisku nie porwali swoją grą fanów na trybunach. Puchar Włoch Serie A2 powędrował do Rzymu i jest to pierwsze takie trofeum dla szkoleniowca M. Roma Volley – Andrei Giani’ego. Piękno siatkówki w spotkaniu między zespołami z Rzymu i Bolonii można było podziwiać tylko w krótkich partiach. Na pewno brawa należą się zawodnikom Romy, którzy zdecydowanie lepiej zaprezentowali się podczas całego meczu.

Na pochwałę zasługuje Ivan Zajcew, który został wybrany MVP całego spotkania, a także Raidel Poey oraz Yasser Portuondo. Pierwszy z wymienionej trójki popisał się 58% skuteczności w ataku (11/19, 1 błąd i raz zablokowany), Poey zdobył w tym spotkaniu najwięcej punktów – aż 19, a Portuondo dobrze akompaniował swoim kolegom w przyjęciu i ataku. Pierwszy set został wygrany przez rzymian 25:15. Zinella Bolonia wydawała się być zespołem totalnie zagubionym, a siatkarze Hugo Conte’a wyglądali tak, jakby grali ze sobą po raz pierwszy w życiu. Dopiero w drugim secie Ocampo, Moro i spółka złapali swój rytm i byli w stanie nawiązać walkę ze swymi rywalami. Jednakże mimo starań bolończyków tego seta również wygrała Roma Volley, tym razem 25:21. Trzeci set był zdecydowanie najlepszą partią tego spotkania. Roma prowadziła przez większość spotkania i wydawało się, że pewnie zmierza po zwycięstwo w trzech setach. Przy stanie 20:17 siatkarze ze stolicy Włoch myśleli już chyba o tym jak będą świętować zbliżający się sukces i lekko spuścili z tonu. Przy stanie 24:22 i piłce meczowej wszyscy siatkarscy fani byli pewni, że to Roma sięgnie już za kilka minut po cenny puchar, jednakże w końcówce klasę pokazał Stefano Moro, który raz po raz popisywał się udanymi atakami i wyprowadził Bolonię na prowadzenie 24:25. Trochę zdziwieni i zszokowani gracze Giani’ego wzięli się w garść i odrobili straty.Ostatnie dwa punkty w meczu zdobył Wiktor Josifow, który popisał się skutecznym blokiem i asem serwisowym. Roma Volley zwyciężyła 27:25 i 3:0 w całym spotkaniu.



Po meczu powiedzieli:
Andrea Giani (M. Roma Volley): Jestem zadowolony z postawy zespołu. Wygrana w Pucharze to dla nas wszystkich wielki sukces. Dziękuję swoim siatkarzom za zaangażowanie i styl w jakim wygrali dzisiejszy mecz.

Stefano Moro (Zinella Bologna): Gratulujemy Romie zwycięstwa, byli dzisiaj od nas lepsi. Graliśmy z naprawdę mocnym zespołem. Przegrana boli, ale dzisiaj przegraliśmy zasłużenie. Zaczęliśmy mecz zbyt nerwowo i później brakło nam czasu żeby pokazać naszą siatkówkę.

M. Roma Volley – Zinella Bologna 3:0
(25:15, 25:21, 27:25)

Składy zespołów:
M. Roma Volley:
Poey (19), Zajcew (12), Paolucci (1), Portuondo (9), Postiglioni (4), Josifow (9), Cesarini (L) oraz Rossi
Zinella Bologna:
Inserra (7), Uriarte (1), Moro (16), Lucchi, Ocampo (5), Creus (5), Peli (L) oraz Bianchi, Conte (4), Gallesi


W najważniejszym spotkaniu tego dnia zmierzyły się dwa mocne zespoły: aktualny lider Serie A1, Itas Diatec Trentino oraz zajmujący drugą lokatę zespół Bre Banca Lannutti Cuneo. W zespole z Cuneo rozgrywającym jest znany na całym świecie Nikola Grbić, który w zeszłym sezonie reprezentował barwy Itasu i zdobył z nim srebrny medal mistrzostw Włoch oraz zwyciężył w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Ciekawie zapowiadała się konfrontacja Grbica z obecnym pierwszym rozgrywającym mistrzów świata i Europy – Raphaelem. Wielkie widowisko, na które fani czekali od samego rana rozpoczęło się o godzinie 18:00.

 

O tym, iż ekipa wicemistrzów Włoch to zespół kompletny wiedzą chyba wszyscy siatkarscy kibice na świecie. Tak wyrównaną i mocną kadrą zawodników dysponuje naprawdę niewielu szkoleniowców nie tylko w Europie, ale i na świecie. Siatkarscy dominatorzy z Trento po raz kolejny pokazali, że aktualnie nikt nie jest im w stanie stanąć na drodze do zdobycia jakiegokolwiek trofeum.

Pierwsza partia doskonale pokazała różnicę pomiędzy poziomem spotkań w Serie A2 i A1. Itas Diatec i Bre Banca od samego początku spotkania stworzyły niesamowite widowisko, którym bezsprzecznie porwali kibiców zgromadzonych w hali. Mnóstwo pięknych akcji, bloków, obron, skutecznych ataków i popisów technicznych zawodników z obu stron siatki to w skrócie wszystko co już w premierowej odsłonie mogli zobaczyć kibice. Itas przez cały czas prowadził, Cuneo udało się doprowadzić do remisu dopiero przy wyniku 16:16. Już kilka akcji później podopieczni Radostina Stojczewa prowadzili 21:19 i przybliżali się do zwycięstwa w tej partii. Bre Banca dowodzona przez Grbica nie dała jednak tak łatwo za wygraną i doprowadziła do kolejnego remisu – tym razem 25:25. Końcówka seta należała jednak do Itasu. Vissotto i jego koledzy zwyciężyli na przewagi 28:26 i objęli prowadzenie w tym spotkaniu. Drugi set rozpoczął się dokładnie tak samo jak pierwszy, szybko trzy – cztery punkty przewagi wypracowali wicemistrzowie Włoch i nie oddali prowadzenia już do końca seta. W środku tej partii Nikołow i spółka po prostu stanęli i ostatecznie ulegli Itasowi Diatec 25:15. Zła postawa siatkarzy Alberto Giuliani’ego w drugim secie spowodowała, że kolejna partia była dla nich „walką o życie" w tym spotkaniu. W ekipie z Cuneo pierwsze skrzypce grał Giuseppe Patriarca (56% w ataku, 44% w przyjęciu), ale jego dobra gra nie mogła przeciwstawić się sile ognia taki bombardierów jak Kazijski , Vissotto czy Juantorena. Na szczęście dla Bre Banki w tej partii „przebudził się" bułgarski atakujący Władimir Nikołow. Zdobył on w tym secie 10 „oczek", w tym aż 3 serwisem. Do tego na środku siatki swoje nieprzeciętne umiejętności zaczął prezentować Luigi Mastrangelo. Lepsza i składniejsza gra Cuneo przyniosła oczekiwane efekty – wygrali oni tego seta 25:20 i pozostali w meczu. Set numer cztery to piękna walka obu ekip rozstrzygnięta ostatecznie na przewagi – 27:25. Szczęśliwym zwycięzcą tej odsłony okazał się zespół Łukasza Żygadło, który po raz pierwszy w swej historii sięgnął po Coppa Italia.

Najlepiej punktującymi zawodnikami tego spotkania zostali Leandro Vissotto oraz Władimir Nikołow, którzy zdobyli po 20 „oczek" dla swych zespołów. Tuż za ich plecami z 19 punktami uplasował się Matej Kazijski, a trzecia lokata przypadła w udziale Giuseppe Patriarce – 15 punktów. MVP meczu wybrany został Leandro Vissotto. Rosły Brazylijczyk atakował ze skutecznością jedynie 47% (14/30, 2 błędy, cztery razy blokowany), ale dołożył do tego 4 „oczka" zagrywką i 2 blokiem. Mimo niecałych 50% w ataku, Vissotto wygrał walkę ze swym vis-à-vis, czyli Władimirem Nikołowem. Bułgar zanotował na swym koncie tyle samo punktów, jednakże atakował ze skutecznością 40% (16/40, popełnił 4 błedy, 4 razy zablokowany). Pozostałe cztery „oczka" zdobył zagrywką (3) oraz blokiem (1). Bardzo duża ilość ataków jakie wykonał Bułgar pokazuje, iż Grbić często korzystał z usług swego nominalnego atakującego.

Łukasz Żygadło pojawił się w tym spotkaniu na boisku jednie w trzecim secie. Rozgrywający zdążył popisać się jednym punktowym blokiem, jednakże jego zespół w tej partii nie zdołał odnieść zwycięstwa.

Przyjęcie obu ekip wyglądało bardzo podobnie. Nieco lepszy okazał się zespół Stojczewa, który uzyskał 62% i 52% (odpowiednio dobrego i perfekcyjnego) przyjęcia przy 57% i 46% rywali. Również w blokach lepsi okazali się siatkarze z Trydentu – wygrali oni tę rywalizację 12 do 8. W pozostałych elementach siatkarskiego rzemiosła jak zagrywka i atak także, nieznacznie, lepsi okazali się mistrzowie świata. Zagrywką zdobyli oni 10 punktów przy 8 Cuneo, a w ataku zanotowali 54% przy 47% rywali.

Pierwszy, historyczny triumf Itasu może cieszyć nas tym bardziej, iż w składzie Trentino znajduje się Polak, Łukasz Żygadło. Rozgrywający może i nie grał pierwszych skrzypiec w walce o Coppa Italia, ale na pewno jest solidnym i mocnym ogniwem w układance Radostina Stojczewa. Wszyscy pamiętamy, iż Łukasz w tym sezonie pokazał się już kilkakrotnie z dobrej strony w meczach Serie A1, gdzie zdobył tytuł MVP spotkania, a także w meczach Champions League. Również Daniel Castellani powinien cieszyć się z faktu, iż ma do dyspozycji zawodnika, który jest członkiem i częścią najlepszej klubowej drużyny na świecie i w Europie.

Po meczu powiedzieli:
Emanuele Birarelli (Itas Diatec Trentino): Jako zespół mamy wiele cennych trofeów na swym koncie, jednakże to jest szczególne. Wielu z nas mimo wszystko bardziej ceni sukcesy na arenie krajowej niż międzynarodowej. Bardzo się cieszę ze zdobycia Pucharu Włoch.

Andrea Bari (Itas Diatec Trentino): Cuneo to wielka drużyna. Mogliśmy w tym spotkaniu równie dobrze przegrać, ponieważ pierwszy i ostatni set były grane „na styku". Chcieliśmy podtrzymać naszą passę zwycięstw i udało się nam. Jesteśmy z siebie zadowoleni.

Nikola Grbić (Bre Banca Lannutti Cuneo): To był naprawdę świetny i emocjonujący finał. Szkoda, że nie udało się nam wygrać, ale teraz nie ma co nad tym płakać. Brakowało nam ciągłości i spokoju w ważnych częściach meczu i dlatego doznaliśmy porażki

Itas Diatec Trentino – Bre Banca Lannutti Cuneo 3:1
(28:26, 25:15, 20:25, 27:25)

Składy zespołów:
Itas Diatec: Kazijski (19), Birarelli (10), Juantorena (14), Raphael (3), Vissotto (20), Sala (11), Bari (L) oraz Żygadło (1), Sokołow, Herpe
Bre Banca Lannutti: Parodi (13), Fortunato (8), Nikołow (20), Grbić (1), Mastrangelo (8), Patriarca (15), Henno (L) oraz Nuti, Pieri, Peda (1)

źródło: inf. własna, legavolley.it, trentinovolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2010-01-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved