Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A: Itas wygrywa, zespół Zbigniewa Bartmana bez punktów

Serie A: Itas wygrywa, zespół Zbigniewa Bartmana bez punktów

fot. archiwum

W Serie A po raz kolejny doszło do „polskiego" starcia. Tym razem przeciwko sobie zagrały Prisma Taranto i Itas Trentino, w których występują Zbigniew Bartman i Łukasz Żygadło. Tym razem zdecydowanie lepsi okazali się koledzy polskiego rozgrywającego.

Po porażkach w Lidze Mistrzów z Dynamem Moskwa i Serie A z Cuneo zespół prowadzony przez Radostina Stojczewa musiał zwyciężyć. Jak mówi stare przysłowie – do trzech razy sztuka. Niżej notowany od Trento rywal dawał okazję, by przerwać złą passę mistrzów Europy i świata. Tak tez się stało. Wicemistrzowie Włoch bardzo szybko i pewnie wygrali z gospodarzami 3:0, nie dając im okazji do nawiązania bliższej walki w żadnym z setów.

Oba zespoły wyszły na to spotkanie w swych najmocniejszych składach. Gospodarze rozpoczęli ten mecz w ustawieniu: Cleber, Candellaro, Cozzi, Suxho, Rivaldo, Bartman i Ricciardello (libero), natomiast wicemistrzowie Włoch rozpoczęli w następującym zestawieniu: Kazijski, Birarelli, Juantorena, Raphael, Vissotto, Sala oraz Bari (libero). Jako zmiennik w tym spotkaniu w każdym z setów pojawiał się środkowy Riad, którego kibice Trentino nie mieli okazji widzieć na boisku przez osiem miesięcy. W swym pierwszym od wielu miesięcy spotkaniu, brazylijski środkowy zdobył nawet jedno „oczko" atakiem.

Pierwszy set rozpoczął się od lepszej gry ze strony gości. Na pierwszej przerwie technicznej, dzięki dobrej postawie Mateja Kazijskiego, Itas prowadził 8:5. Taranto popełniało wiele błędów, głównie w zagrywce i dało tym samym szansę na powiększanie prowadzenia Itasowi Diatec. Wicemistrzowie Włoch są drużyna kompletną i nie zwykli takich sytuacji marnować i zaprzepaszczać. Do udanych nie może zaliczyć tego seta Zbigniew Bartman, który nie kończył ataków i został po połowie premierowej partii zmieniony przez Niemca Dirka Westphala. Przy stanie 19:13 dla Itasu zawodnicy Roberto Serniottiego zrezygnowali z walki o dogonienie rywala, zbierając jednocześnie siły na kolejnego seta. Dopiero w samej końcówce gospodarze „przebudzili się" i po kilku składnych akcjach pary Suxho – Rivaldo pokazali, że potrafia pokazać siatkarskie pazury. Ostatecznie set numer 1 skończył się wynikiem 25:18.



W drugiej odsłonie początek seta był niezwykle wyrównany. Na pierwszą przerwę techniczną ponownie zwycięzcy schodzili gracze Radostina Stojczewa, jednakże ich przewaga była minimalna i wynosiła jedno „oczko". Raphael zdecydował się często wykorzystywać swego rodaka, Leandro Vissotto, i taka decyzja przyniosła oczekiwany skutek. W środkowej fazie seta Itas dalej nie potrafił złapać rytmu, w którym byłby w stanie wypunktować rywala, wypracować bezpieczną przewagę i grać spokojnie do końca seta. Dopiero przy stanie 11:10 blokiem popisał się Andrea Sala i dał Itasowi 2 punkty przewagi. Na drugiej przerwie technicznej prowadzenie gości zwiększyło się jeszcze o punkt. Szesnaste „oczko" dla Trentino zdobył asem serwisowym Leandro Vissotto. Trener Stojczew po przerwie dał odpocząć swemu pierwszemu atakującemu i wpuścił w jego miejsce Cwetana Sokołowa. Młody zawodnik dobrze zaaklimatyzował się na boisku i grał w drugim secie do końca. Prisma nie znajdywała odpowiedzi na wielką siłę ognia Itasu, a także nie umiała rozszyfrować bardzo dobrze dysponowanego tego dnia Raphaela. Trentino w koncówce seta wrzuciło drugi bieg i bardzo szybko wypracowało sobie kilka punktów przewagi. Set zakończył się błędem serwisowym Paolo Cozziego, a Itas zwyciężył 25:17.

Trzeciego seta również lepiej otwarli przyjezdni. Na samym początku Trento ugrało 3 punkty przewagi (6:9). Przed drugą przerwą techniczną prowadzenie 14:10 dali Itasowi dwaj Bułgarzy: Kazijski i Sokołow. Młody Cwetan pojawił się w wyjściowym ustawieniu w trzeciej partii i nie zawiódł swego szkoleniowca, ponieważ pokazał że potrafi skutecznie atakować i zasługuje na więcej okazji do zaprezentowania swych umiejętności. Po znakomitych atakach wyżej wymienionej dwójki swoje walory w ataku pokazał Zbigniew Bartman, który popisał się mocnymi zbiciami ze strefy numer 4. Na dobra grę Polaka szybko odpowiedział Birarelli, który doprowadził do wyniku 16:12 i drugiej przerwy technicznej. W końcówce seta ponownie dominowało Trentino, które bardzo dobrze pracowało w bloku. Prisma zagrała dosyć bojaźliwie i nie widać było w zespole Serniottiego woli walki. Trzecia odsłona zakończyła się wynikiem 25:19 i tym samym „Gialloblu" zapisali na swoim koncie cenne trzy punkty zajmując dalej pozycję lidera Serie A.

MVP spotkania wybrany został Raphael. Brazylijski rozgrywający faktycznie rozegrał wspaniałe zawody, ponieważ wielokrotnie gubił blok i bardzo pomagał swym atakującym w zdobywaniu punktów. Sam zaś zdobył 2 „oczka" dwukrotnie blokując swych rywali. Najwięcej punktów w drużynie z Trydentu zdobył Matej Kazijski. Kapitan Itasu zapisał na swym koncie 14 „oczek" z czego 11 zdobył atakiem (58% skuteczności, popełnił jeden błąd) a pozostałe trzy asową zagrywką i dwoma udanymi blokami. Mimo dobrej postawy w ataku, Matej po raz kolejny okazał się najsłabszym punktem drużyny w odbiorze zagrywki. Jego przyjęcie było naprawdę fatalne – 29% dobrego i 14% perfekcyjnego przyjęcia to liczby, które naprawdę nie zwalają z nóg. Pochwalić trzeba na pewno Cwetana Sokołowa, który bardzo dobrze poradził sobie w roli zmiennika Vissotto. Młody atakujący zdobył 10 „oczek", w tym 6 atakiem (50%, raz zablokowany). Do tego Sokołow dołożył aż cztery udane bloki. Łukasz Żygadło pojawił się na chwilę na parkiecie jedynie w pierwszej partii. Rozgrywający nie zdobył żadnego punktu.

Wśród gospodarzy na cieplejsze słowa zasługują Rivaldo i Zbigniew Bartman. Pierwszy z nich dobrze spisał się w ataku, notując na swym koncie 11 punktów. Wszystkie „oczka" zdobył on atakiem (11/27, 41%, cztery razy zablokowany). Mimo nie najwyższej skutecznosci w ataku Brazylijczyk na pewno był wyróżniającą się postacią w zespole z Trydentu. Drugim z zawodników, którym należą się pochwały mimo porażki jest polski przyjmujący Zbigniew Bartman. Polak zapisał na swym koncie 14 punktów i został wraz z Kazijskim najlepiej punktującym zawodnikiem tego spotkania. Bartman zdobył 13 punktów atakiem (50%, cztery błędy, dwa razy blokowany) oraz postawił jeden punktowy blok. Przyjęcie zagrywki u polskiego przyjmującego było zadowalające – 71% dobrego i 29% idealnego.

Zwycięstwo Itasu nad drużyną Zbigniewa Bartmana było bardzo szybkie i łatwe. Zdecydowaną przewagę Itasu zawuważyć można przy porównaniu punktów zdobytych blokiem przez obie ekipy. Itas zapisał na swym koncie 11 „oczek" po bloku na rywalu, natomiast Prisma jedynie dwa. Dumny może być z siebie Zbigniew Bartman, który zdobył połowę punktów zespołu w tym elemencie. Drugim powodem dzięki któremu Trentino tak gładko ogralo Taranto jest przyjęcie zagrywki. Gospodarze przyjmowali ze średnią skutecznością wynoszącą 55% (dobre) i 32% (perfekcyjne), natomiast Itas zapisał na swym koncie 78% dobrego i 62% idealnego przyjęcia. Dobry odbiór zagrywki spowodował, że rozgrywający wicemistrzów Włoch mógł gubić blok i tym samym znacznie ułatwić swoim skrzydłowym i środkowym skończenie kolejnych piłek.

Po meczu trener Stojczew skomentował ocenił postawę swych podopiecznych oraz rywali: – Taranto definitywnie nie postawiło oporu. Spodziewaliśmy się trudnego pojedynku, ale okazało się, że było wręcz przeciwnie. Nam chodziło o to, żeby wygrać z Prismą jak najszybciej, by zachować jak najwięcej sił na pojedynki w ważnym dla nas Pucharze Włoch. Udało się głakdo wygrać z Taranto i strasznie nas to cieszy. Jestem zadowolony z postawy moich siatkarzy.

Osmany Juantorena przyznał, iż szybkie 3 punkty z Taranto są niezwykle cenne: – Zagraliśmy świetnie w ataku i bloku. Prisma nie podjęła większej walki i dzięki temu mecz był tak krótki. Cieszy nas akurat taka długość i wynik meczu, bo możemy spokojnie zacząć mysleć o spotkaniu z Modeną w Pucharze Włoch. W półfinale musimy dać z siebie wszystko, bo walka o to trofeum jest dla nas niezwykle ważna.

Dziennikarzom kilka słów powiedział również środkowy Riad, który bardzo cieszył się ze swego powrotu na boisko: – Czekałem osiem miesięcy żeby znów poczuć emocje związane z grą. Szkoda, że nie mogłem „zadebiutować" po takiej przerwie w PalaTrento, ale myślę że będę miał jeszcze okazję pokazać się naszym kibicom. Wierzę, że pomoge jeszcze zespołowi osiagac sukcesy, zwłaszcza w Lidze Mistrzów.

Po meczu z Taranto, zespół Stojczewa w spokoju będzie przyotowywał się do turnieju Final Four o Puchar Włoch. Juz za kilka dni Itas zmierzy się w półfinałowym pojedynku z Modeną podczas turnieju rozgrywanym w Montecatini Terme. Bułgarski szkoleniowiec przyznał, iż wygrana w Pucharze Włoch będzie dla niego priorytetem na najblizsze dni i postara się przygotować zespół na tyle solidnie, by zdołali oni przywieźć do Trydentu kolejny puchar.

Prisma Taranto – Itas Diatec Trentino 0:3

(18:25, 17:25, 19:25)

Składy zespołów:

Prisma: Cleber (7), Candellaro (3), Cozzi (3), Suxho (1), Rivaldo (11), Bartman (14), Ricciardello (libero) oraz Montagna i Westphal. Nie wystąpili: Moretti, Elia, Quartarone. Trener: Roberto Serniotti

Itas Diatec: Kazijski (14), Birarelli (9), Juantorena (9), Raphael (2), Vissotto (4), Sala (8), Bari (libero) oraz Gallosti, Żygadło, Sokołow (10), Riad (1) i Herpe. Trener: Radostin Stojczew

Zobacz także:
Wyniki i tabela Serie A mężczyzn po 22. kolejce spotkań

źródło: inf. własna, legavolley.it, trentinovolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-01-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved