Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Pedro Azenha: Ten zespół zasługuje na dalszą grę w Lidze Mistrzów

Pedro Azenha: Ten zespół zasługuje na dalszą grę w Lidze Mistrzów

fot. archiwum

Środowym zwycięstwem z utytułowaną CoprAtlantide Piacenza Jastrzębski Węgiel zadziwił siatkarski świat. Jeszcze do niedawna skazywani przez siatkarskich ekspertów na pożarcie jastrzębianie mają szanse na dalszą grę w europejskich pucharach.

Pod nieobecność kontuzjowanego Igora Yudina szansę na zaprezentowanie pełni swoich możliwości bardzo dobrze wykorzystał Brazylijczyk Pedro Azenha, który znakomicie odnalazł się w polskich realiach. W rozmowie ze „Strefą Siatkówki" zawodnik podzielił się swoimi wrażeniami dotyczącymi przygody Jastrzębskiego Węgla z Ligą Mistrzów. Trafnie przewidział także wynik spotkania grupowych rywali jastrzębian.

Ewa Staszewska: Dotychczas nie mieliśmy zbyt wielu okazji, by oglądać Ciebie na parkiecie, ale dziś to właśnie Tobie należą się gratulacje za bardzo dobry występ. Jak się czujesz w zespole i jakie są twoje wrażenia odnośnie dzisiejszego zwycięstwa?

Pedro Azenha: – Na początku miałem trochę obaw, ale wszyscy koledzy z zespołu bardzo mi pomogli. Nie zacząłem zbyt dobrze sezonu, ale oni powtarzali mi, żebym się nie przejmował, że wierzą we mnie, moje możliwości i żebym spokojnie pracował dalej nad budowaniem formy. Pomogli mi uwierzyć w siebie, coraz lepiej mi się trenowało, czułem się coraz pewniejszy siebie z upływem czasu. Z meczu na mecz pozbywałem się wszelkich obaw i zacząłem grać zdecydowanie lepiej. Dzisiaj mieliśmy bardzo dobre przyjęcie, a Greg ( Grzegorz Łomacz – przyp. red. ) miał fantastyczny dzień.

O ile wasze pierwsze spotkania w Lidze Mistrzów były naprawdę słabe, o tyle ostatnio sprawiacie niespodziankę za niespodzianką…



– Myślę, że naprawdę źle wypadliśmy w pierwszych trzech spotkaniach Ligi Mistrzów. Nasz zespół nie posiada zbytniego doświadczenia w tych rozgrywkach, czuliśmy naprawdę spore obawy w związku z naszymi występami. Teraz już się do tego przyzwyczailiśmy, nie robi na nas to takiego wrażenia. Z meczu na mecz gramy coraz lepiej i zdecydowanie lepiej radzimy sobie w zagrywce i to ma naprawdę spory wpływ na jakość naszej gry. Moim zdaniem, to właśnie w zagrywce pokazaliśmy siłę tego zespołu. W pierwszych spotkaniach Champions League brakowało nam właśnie pewności siebie, teraz nie mamy już tego problemu i to widać w polu zagrywki. Myślę, że widać poprawę naszej gry, jesteśmy na właściwej drodze. Wkrótce będziemy grać w Final Four Pucharu Polski, wielkimi krokami zbliża się faza play-off ligi, a nasza forma jest coraz lepsza. To dla nas naprawdę bardzo dobrze.

Dzięki zwycięstwu z Piacenzą wciąż macie szanse na dalszą grę w Lidze Mistrzów. Przed wami jednak decydujący pojedynek z Panathinaikosem.

– Od samego początku wiedzieliśmy, że to będzie bardzo trudna grupa. Tym bardziej byliśmy naprawdę smutni z powodu stylu, w jakim zagraliśmy pierwsze trzy mecze. Teraz będziemy mieć sporo radości, jeśli przyjdzie nam dalej walczyć w Pucharze CEV. Ale musimy wygrać z Panathinaikosem. Mecz w Atenach będzie naprawdę ciężki, nasi rywale mają naprawdę bardzo dobry, bardzo doświadczony zespół. Jeśli dalej będziemy grać coraz lepiej i przy odrobinie szczęścia mamy nawet szansę na dalszą grę w Lidze Mistrzów. Ale z pewnością będzie o to trudno, mieliśmy ciężki początek. Musimy zrobić co w naszej mocy, by kontynuować grę w Lidze Mistrzów, ponieważ ten zespół na to zasługuje.

Dzisiejsze spotkanie to nie tylko bardzo dobra dyspozycja Jastrzębskiego Węgla, ale widoczna radość z gry. Co bardziej was dopinguje, tutejsza wspaniała publiczność, czy po prostu fakt, że już od jakiegoś czasu razem trenujecie i znacie się coraz lepiej?

– Myślę, że to naprawdę świetne doświadczenie grać tu, w Jastrzębiu. Mamy wsparcie od fanów zawsze, nawet, gdy gramy źle, gdy nie mamy swojego dnia. To świetne miejsce do uprawiania siatkówki, dlatego zawsze gramy z nadzieją na dobry występ. Oczywiście doping fanów nam pomaga. Nasz zespół to grupa, w której wszyscy się lubią i pomagają sobie nawzajem, z upływem czasu i postępem w treningu myślę, że widać nasz progres. Myślę, że to normalne, zgodne z oczekiwaniami, że będziemy się rozwijać. Jesteśmy w lepszej dyspozycji fizycznej, gramy lepiej taktycznie, chcemy być w najlepszej formie wtedy, kiedy jest to potrzebne. I to się właśnie dzieje. Oczekujemy dalszych sukcesów.

Nie był to zwykły mecz nie tylko dlatego, że stanęliście do walki z mistrzem Włoch. Myśleliście, że jeśli zwyciężycie, sprawicie wspaniały prezent swojemu trenerowi, dla którego był to już setny mecz w barwach Jastrzębia?

– Mówiąc szczerze, w trakcie meczu, kiedy byłem na parkiecie, nie myślałem o tym tak bardzo. Być może inni zawodnicy jednak o tym pamiętali także w czasie gry. Nasz trener to wspaniała osoba, bardzo pomaga zespołowi i jestem bardzo szczęśliwy, że mamy to zwycięstwo. Cały zespół dedykuje je właśnie trenerowi, ponieważ on czerpie radość z pobytu w Polsce i zawsze mówi, że lubi tutaj pracować. Wykonuje naprawdę ogromną, bardzo dobrą pracę z tym zespołem.

Mam nadzieję, że zgodzisz się nieco pospekulować. Jak typujesz wynik spotkania Friedrichshafen z Panathinaikosem?

Myślę, że dla nas byłoby o wiele lepiej, gdyby wygrało Friedrichshafen i to najlepiej 3:0 (śmiech). To by nam ułatwiło awans do następnej rundy. Panathinaikos gra dobrze, ale ten mecz będzie rozegrany w Niemczech, więc jest szansa. Ale my musimy się skoncentrować na naszej grze i zrobić to, co do nas należy. Mam nadzieję, że Friedrichshafen wygra, ale to tylko moje przypuszczenie. (Friedrichshafen faktycznie pokonało Panathinaikos 3:0 – przyp. red.)

Wspominałeś, że brakuje wam doświadczenia w Lidze Mistrzów. Czy grając naprzeciwko takim gwiazdom siatkówki, jak chociażby Meoni, Bielica czy Zlatanov czuje się szczególną presję?

– Trudno jest grać, gdy myślisz o tym za bardzo i to właśnie się nam przydarzyło, kiedy graliśmy wcześniej. Powiedziałem już wcześniej na ten temat, że wyglądaliśmy jak ich fani, nieprzygotowani do walki. W siatkówce dzisiaj każdy może pokonać każdego, pod warunkiem, że jesteś bardzo skoncentrowany na walce o zwycięstwo. Tak właśnie zagraliśmy dzisiaj i okazaliśmy się zwycięzcami, co mnie bardzo cieszy.

Czyli rozumiem, że teraz nie ma już dla was specjalnego znaczenia, kto stoi po przeciwnej stronie siatki. Cel na najbliższe tygodnie to po prostu grać swoje?

– Myślę, że wyciągnęliśmy lekcję z tego, że jeśli myślisz o tym, że grasz przeciwko Marshallowi, Zlatanovowi, oni mają takie niesamowite warunki fizyczne, są tak dobrymi zawodnikami, wtedy tracimy naszą pewność siebie. My też potrafimy skakać bardzo wysoko i mamy w składzie bardzo utalentowanych zawodników, brakuje nam tylko ogrania w Lidze Mistrzów. Ale i to właśnie się zmienia, teraz, w tym sezonie. Mam nadzieję, że nasza gra ulegnie dalszej poprawie i będziemy grać coraz lepiej.

Rozmowa miała miejsce 13 stycznia.
Rozmawiała Ewa Staszewska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-01-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved