Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Jastrzębianie lepsi od mistrzów Włoch

LM: Jastrzębianie lepsi od mistrzów Włoch

fot. archiwum

Jastrzębski Węgiel wziął pełny odwet za porażkę 0:3 we Włoszech i w rewanżu pokonał w tie-breaku Coprę Piacenza. Gra obu drużyn mocno "falowała". Zwycięstwo pozwoliło podopiecznym Roberto Santilli'ego awansować na 3. miejsce w grupie E.

Pierwsza akcja meczu należała do Hristo Zlatanova, który popisowo skończył atak, mocnym uderzeniem z drugiej linii. Chwilę później udanym zagraniem odpowiedziała jastrzębska drużyna, jednak zepsuta zagrywka Hardy’ego i dwa kolejne skończone ataki Piacenzy doprowadziły do prowadzenia gości 4:1. Przewaga ta powiększyła się do czterech punktów, kiedy Pedro Azenha nie zdołał przebić się przez potrójny blok Włochów (Zlatanov, Marshall, Oivanen) . Nieudane zagrywki, brak gry blokiem i nieumiejętne wykorzystywanie błędów przeciwnika to główne przyczyny, które nie pozwoliły Jastrzębskiemu Węglowi doprowadzić do wyrównania, a pierwsza przerwa techniczna odbyła się przy pięciopunktowej przewadze podopiecznych trenera Angelo Lorenzetti. Zagrywka zawodników Piacenzy nie ułatwiała jastrzębianom wyprowadzania skutecznych akcji (m.in. as serwisowy Mattiego Oivanena) , co w znacznym stopniu przyczyniło się do dużej różnicy punktowej w secie pierwszym (5:13). Sytuację starał się ratować Ben Hardy, który obijając blok Marshalla zdobył siódmy punkt. Chwilę później Bravo Pereira posłał zagrywkę w aut, a Meoni zdecydowanie pomylił się w rozegraniu, co zmniejszyło prowadzenie gości do sześciu oczek. Niestety, przy stanie 9:15 w siatkę wpadł jeden z zawodników Jastrzębskiego Węgla, doprowadzając tym samym do drugiej przerwy technicznej (9:16). Zaraz po przerwie przypomniał o sobie Pavel Abramov, atakując mocno z lewego skrzydła. Azenha, biorąc przykład z kolegi, zrehabilitował się za wcześniejsze nieudane akcje, zdobywając atakiem dwa punkty z rzędu. Tablica świetlna pokazywała wynik 13:16, a kibice, zgromadzeni w hali, odzyskali nadzieję na nawiązanie wyrównanej walki. W końcówce seta Sławomir Master zastąpił na rozegraniu Grzegorza Łomacza, jednak zmiana ta- wprowadzona tylko na jedną akcję- nie przyniosła efektu. Dobra dyspozycja Hardy’ego i jego urozmaicone zagrania nie były w stanie zmienić losów seta, którego zakończył skutecznym atakiem Leonel Marshall.

Partię numer dwa otworzył Pavel Abramov, udanym atakiem z drugiej linii. Natychmiast odpowiedział na to Bravo Pereira, wyrównując wynik na 1:1. Przy stanie 4:5 receptę na włoski blok znalazł Abramov, a autowy atak Marshalla i blok na Zlatanovie przyniosły pierwsze w tym meczu prowadzenie Jastrzębskiego Węgla (7:5). Dwupunktowa przewaga utrzymała się także podczas pierwszej przerwy technicznej. Po dokładnym, gubiącym blok rozegraniu Łomacza i pewnym ataku Azenhii oraz kolejnym punkcie zdobytym przez Abramova, o czas poprosił szkoleniowiec Piacenzy (10:6). Przerwa ta nie wybiła jednak z uderzenia jastrzębian: Abramov nie zwolnił ręki przy zagrywce, a Hardy popisał się silnym uderzeniem z lewego skrzydła. Pogorszyła się także jakość zagrywki włoskiego zespołu, co zdecydowanie ułatwiło Jastrzębskiemu Węglowi wyprowadzanie skutecznych akcji. Pojedyncze punkty zdobywane przez siatkarzy Piacenzy (m.in. przez Zlatanova i Bjelicę) nie deprymowały wcale śląskiego zespołu, a pojedynczy blok Czarnowskiego na środku siatki doprowadził do drugiej przerwy technicznej, podczas której podopieczni trenera Roberto Santilliego prowadzili 16:9. Przy stanie 17:10 drugi czas wykorzystał trener gości, starając się przeciwdziałać coraz lepiej grającym jastrzębianom. Złe położenie Piacenzy starali się jeszcze polepszyć Marshall i Zlatanov, zmniejszając przewagę do 4 punktów (18:14). W tym momencie na przerwę zdecydował się Santilli, co przyniosło spodziewany efekt- Abramov popisał się silnym atakiem z prawego skrzydła, dopisując do konta jastrzębian oczko numer dziewiętnaście. Świetnie spisujący się dzisiaj Hardy (75% skuteczności w ataku w secie pierwszym) pokazał klasę również w końcówce drugiej partii, a punktowy blok Mastera i Czarnowskiego przyniósł polskiej drużynie dwudziesty pierwszy punkt. Ostatnią akcję tej odsłony zakończył Ben Hardy, atakiem z krótkiej.

Pierwszy punkt trzeciej partii padł łupem Jastrzębskiego Węgla, a stało się to za sprawą błędu dotknięcia siatki przez włoski blok. Po nieskończonym ataku Azenhii, wynik wyrównał się na 1:1. Chwilę później obraz gry zaburzył mały festiwal błędów w elemencie zagrywki- serwis psuli kolejno Bjelica i Hardy. Błędy te nie doprowadziły jednak do dłuższego przestoju w grze, a bardzo długą i emocjonującą akcję zakończyli zablokowaniem ataku Marshalla Abramov i Nowik. Przy stanie 6:5 kolejna zepsuta zagrywka (tym razem w wykonaniu Zlatanova) potwierdziła słabnącą formę włoskiego teamu. Natomiast jeśli chodzi o formę jastrzębian- w tej fazie seta niewiele można im było zarzucić- skuteczny blok Czarnowskiego i Łomacza pozwolił cieszyć się gospodarzom trzypunktowym prowadzeniem podczas pierwszej przerwy technicznej. Przewaga ta nie oznaczała jednak, że włoska drużyna składa broń- Novica Bjelica zdobył bezpośredni punkt zagrywką, uderzając w narożnik boiska. Sytuacja zmieniła się diametralnie i przy stanie 9:11 Roberto Santilli poprosił o przerwę. Niewiele zmieniło to w obrazie gry gospodarzy, a zablokowany atak Abramova zapowiedział trudną przeprawę w odsłonie numer trzy. Prowadzenie Piacenzy rosło, a punktowa zagrywka Joao Paulo Bravo Pereiry nie pomogła Jastrzębskiemu Węglowi wyrównać wyniku. Przy stanie 11:14 dwoma blokami z rzędu popisali się jednak Abramov, Nowik i Azenha, zaskakując włoskich siatkarzy i zmuszając trenera Lorenzettiego do przerwania punktowej serii. Czas na żądanie szkoleniowca spełnił swoje zadanie- Zlatanov zdobył punkt, dający Piacenzie dwupunktowe prowadzenie, które utrzymało się do drugiej przerwy technicznej. Niewiele czasu potrzebowała polska drużyna, aby zniwelować tę przewagę- po nieudanym ataku Włochów wynik wyrównał się na 16:16. Walka punkt za punkt toczyła się jeszcze przez chwilę, jednak trzy udane akcje w wykonaniu Piacenzy (w tym as serwisowy) doprowadziły do stanu 18:21. Wynik ten okazał się zapowiedzią końcowych minut trzeciej partii- błędny atak Czarnowskiego, as Bjelicy i skończony atak Marshalla dały Włochom piłkę setową, którą od razu wykorzystał Joao Paulo Bravo, zdobywając zagrywką dwudziesty piąty punkt.

Czwarta odsłona meczu rozpoczęła się od punktu zdobytego atakiem przez Jastrzębski Węgiel. Przy stanie 1:1, po zablokowaniu ataku Abramova, skutecznym zagraniem z krótkiej popisał się Czarnowski. Chwilę później Zlatanov ominął potrójny jastrzębski blok, jednak na uderzenia Włochów odpowiedział kilkakrotnie Pedro Azenha, doprowadzając do stanu 4:3. Azenhii szybko zawtórował Abramov, a jego niezwykle silny atak pozwolił jastrzębianom uzyskać dwupunktową przewagę. Błędy włoskiego zespołu przeplatały się z ich skutecznymi ciosami i świetną grą w obronie, co wprowadziło nerwowość w szeregach Jastrzębskiego Węgla i emocje na trybunach. Przy stanie 7:7 atak skończył Patryk Czarnowski, jednak zaraz po przerwie technicznej zagrywkę zepsuł Łomacz, ponownie wyrównując wynik (8:8). Kolejne minuty seta przyniosły kilka błędów własnych obu drużyn, a wynik wahał się ciągle między remisem, a jedno-dwupunktową przewagą gospodarzy. Po dobrych atakach Adama Nowika i Sebastiana Pęcherza oraz autowym zagraniu Zlatanova, podopieczni trenera Santilliego zdobyli cztery punkty przewagi, wciąż zachowując nadzieję na doprowadzenie do piątego seta. Poprawna gra jastrzębian i błędy, popełniane dość często przez siatkarzy Piacenzy, doprowadziły do stanu 18:14, co skłoniło włoskiego szkoleniowca do poproszenia o przerwę. Niemal idealne przyjęcie i obrona w wykonaniu Pawła Ruska przyczyniły się w znacznym stopniu do wyprowadzania skutecznych ataków- Pęcherz i Nowik omijając ręce włoskich blokujących, zdobywali kolejne punkty. Ten na wagę tie-breaka padł łupem Nowika i jego popisowego zagrania na środku siatki.



Początek piątej partii to wyrównana gra i mocne ataki, kończone przez Marshalla i Abramova. Przy stanie 1:1 błąd popełnił Azenha, jednak już w kolejnej akcji zrehabilitował się, zdobywając drugi punkt dla swojej drużyny. Chwilę później tablica świetlna pokazywała wynik 2:4, a trener Santilli poprosił o czas. Zaraz potem, po doskonałej obronie Ruska, długą i trudną akcję zakończył Pęcherz, jednak w dalszym ciągu niemożliwe było znalezienie recepty na silne ataki Joao Paulo Bravo. Przy stanie 5:6 Czarnowski i Azenha uruchomili wreszcie blok, którym zatrzymali atak Urnauta, a Grzegorz Łomacz popisał się punktową zagrywką. Przed zmianą stron kolejny blok Jastrzębskiego Węgla (Czarnowski i Pęcherz na Marshallu) udowodnił, że polski zespół z pełną determinacją dąży do zwycięstwa nad utytułowaną włoską drużyną. Dążenia te poparte były świetnym przyjęciem Ruska, bardzo dobrą zagrywką Abramova oraz kończonymi atakami Pęcherza i Nowika. Piątą partię i cały mecz zakończył właśnie Adam Nowik, silnym atakiem z krótkiej.

Jastrzębski Węgiel – CopraNordMeccanica Piacenza 3:2
(18:25, 25:19, 19:25, 25:19, 15:11)

Składy zespołów:

Jastrzębski Węgiel: Nowik (12), Łomacz (2), Abramow (13), Czarnowski (11), Hardy (7), Azenha (19), Rusek (libero) oraz Master i Pęcherz (6)
Piacenza: Meoni, Marshall (21), Zlatanov (13), Pereira Bravo (20), Oivannen (4), Bjelica (11), Rinaldi (libero) oraz Rak, Grassano, Sequeira i Urnaut (2)

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela grupy E po 5. kolejce spotkań Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-01-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved