Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Podsumowanie 10. kolejki PlusLigi

Podsumowanie 10. kolejki PlusLigi

fot. archiwum

Dziesiąta kolejka PlusLigi nie przyniosła wielu emocji. Pierwsze mecze rundy rewanżowej były raczej jednostronne. Pewnie zwyciężali faworyci, którzy w większości spotkań na ustalenie wyniku, potrzebowali zaledwie trzech setów.

W pierwszym, z czterech sobotnich pojedynków, zmierzyły się zespoły Pamapolu Siatkarza Wieluń i Skry Bełchatów. Poprzednie starcie tych zespołów, po dość wyrównanej grze, padło łupem Mistrzów Polski. Podobnie było i tym razem. Mecz, wbrew temu, co pokazuje wynik, nie był aż tak jednostronny. Wielunianie obejmowali prowadzenie w początkowej fazie setów, ale w żadnym nie zdołali zwyciężyć (choć brakowało im na prawdę niewiele, zwłaszcza w drugiej odsłonie). W końcówkach większym doświadczeniem i zimną krwią wykazywali się  jednak gospodarze. Podopiecznym Damiana Dacewicza na pewno nie można odmówić ambicji i woli walki, ale popełniając sporo błędów własnych i nie wykorzystując  nadarzających się okazji, przegrali trochę na własne życzenie. MVP wybrany został, wracający do dawnej dyspozycji, Mariusz Wlazły.

W kolejnym spotkaniu Asseco Resovia Rzeszów, na własnym terenie, podejmowała ekipę Jadaru Radom. Gospodarze zdecydowanie przeważali nad drużyną swojego byłego trenera, Jana Sucha. I choć szkoleniowiec radomian dokonywał sporych roszad w składzie, nie zmieniało to fatalnego obrazu gry jego drużyny. Resowiacy wygrywając 3:0, uporali się z przeciwnikiem w przysłowiową „godzinkę z prysznicem". Był to mecz w zasadzie bez historii. Wydaje się, że zawodnicy Jadaru to spotkanie przegrali już chyba w szatni. Natomiast podopieczni Ljubo Travicy, przed kolejnymi pojedynkami w Lidze Mistrzów, pokazali, że nadal utrzymują dobrą dyspozycję. Jako najlepszego zawodnika wytypowano przyjmującego Resovii – Marcina Wikę.

Również w sobotę drużyna Neckermann AZS Politechnika Warszawa, na swoim boisku, mierzyła się z Jastrzębskim Węglem. Zdecydowanym faworytem była ekipa gości, ale podopieczni Radosława Panasa udowodnili już w tym sezonie, że potrafią sprawić niespodziankę. Tym razem jednak zawodnicy stołecznego klubu nie osiągnęli sensacyjnego wyniku. Mecz ten podobny był nieco do spotkania w Bełchatowie. Warszawiacy, tak jak wielunianie, w początkach setów obejmowali niewielkie prowadzenie, nie byli jednak w stanie utrzymać go dłużej. W końcówkach popełniali błędy, pozwalając drużynie Jastrzębskiego na wygranie partii. Wynik 3:0 również w pełni nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku, bo gospodarze przegrali po bardzo wyrównanym spotkaniu. Obie drużyny zaprezentowały dobrą grę blokiem. Statuetka MVP powędrowała w ręce Grzegorza Łomacza.



Najwięcej emocji przyniósł pojedynek dwóch akademickich zespołów. W stolicy Warmii i Mazur spotkały się AZS UWM Olsztyn oraz Domex Tytan AZS Częstochowa. Ekipa spod Jasnej Góry na miejsce dotarła prosto z Francji, gdzie udanie walczyła w kolejnej rundzie Pucharu CEV. W całym meczu, dla obu drużyn, gra układała się ze zmiennym szczęściem. Pierwszego seta dość pewnie wygrali gospodarze. Kolejna partia padła łupem przyjezdnych. Podopieczni Mariusza Sordyla zwyciężyli w następnej odsłonie, jednak prowadząc 2:1 nie byli w stanie postawić kropki nad "i". Grający tego dnia bardzo nierówno częstochowianie doprowadzili do tie-breaka. Ostatni set był bardzo zacięty i wyrównany, ale to zespół prowadzony przez Grzegorza Wagnera zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Najwartościowszym zawodnikiem wybrany został Bartosz Janeczek, który w tym meczu zdobył najwięcej, bo aż 35 punktów.

Ostatnie spotkanie kolejki zapowiadało się również dość interesująco. Spodziewano się, że pojedynek Delecty Bydgoszcz z kędzierzyńską ZAKSĄ, podobnie jak ich pierwsze starcie, będzie emocjonujący. Ci, którzy tak myśleli mocno się rozczarowali. Bydgoszczanie po fatalnej grze we własnej hali ulegli podopiecznym Krzysztofa Stelmacha 0:3. Cały zespół gości grał jak z nut, ale jeden zawodnik wyróżniał się szczególnie. Mowa tu oczywiście o Jakubie Jaroszu, który po raz kolejny rozegrał doskonałe zawody. Swoją, dochodzącą nawet do 122 km/h zagrywką, siał spustoszenie w szeregach ekipy z nad Brdy. Zawodnik ten jak najbardziej zasłużenie otrzymał tytuł MVP.

Podsumowując, 10. kolejka to zdecydowane zwycięstwa faworytów. Wyniki padały raczej jednostronne, a poziom gry był całkiem przeciętny. Zespoły występujące w europejskich pucharach potwierdziły dobrą dyspozycję, więc  z optymizmem możemy chyba wyczekiwać kolejnych spotkań. Pierwsze miejsce w tabeli utrzymała Skra Bełchatów. Tuż za nią, z trzema punktami straty, plasują się ZAKSA Kędzierzyn-Koźle oraz Jastrzębski Węgiel. Walka o pierwszą czwórkę może być zacięta, bo zaledwie dwa punkty mniej mają Resovia Rzeszów i AZS Częstochowa. Stawkę niezmiennie zamykają drużyny Pamapolu Siatkarza Wieluń, Jadaru Radom oraz Neckermanna AZS Politechniki Warszawskiej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2010-01-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved