Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Podsumowanie 14. kolejki I ligi mężczyzn

Podsumowanie 14. kolejki I ligi mężczyzn

fot. archiwum

Przyszedł czas na rundę rewanżową w rywalizacji na zapleczu siatkarskiej ekstraklasy. Inauguracyjne zmagania w roku 2010 przyniosły dwie niespodzianki w postaci zwycięstw zawodników SMS-u Spała oraz AZS-u Nysa nad o wiele wyżej notowanymi rywalami.

Najwięcej emocji budziło spotkanie zajmujących odpowiednio 3. i 4. pozycję w tabeli, Avii Świdnik i Jokera Piła. Naprzeciw siebie stanęły drużyny z ambicjami, rywalizujące o najwyższe laury w lidze. Po czterech setach komplet punktów zgarnęła ekipa Avii. Co ciekawe siatkarze Jokera dorzucili wcale niemałą cegiełkę do zwycięstwa rywali. W pierwszym secie świdniczanie spokojnie kontrolowali przebieg gry i zwyciężyli do 21. W drugiej partii pałeczkę przejęli podopieczni Rolanda Dembończyka, którzy dzielili i rządzili na parkiecie, co przyniosło efekt w postaci wysokiej wygranej 25:15. Trzeci akt był przedłużeniem drugiego, jednak, jak się później okazało, do czasu. Niemiłosiernie ostrzeliwani silnymi serwisami gospodarze byli bezradni i pilanie szybko zbudowali siedmiopunktową przewagę (13:6). Wydawało się, że siatkarze Avii mogą spisać tę partię już na straty. Wówczas trener Krzysztof Lemieszek zdecydował się na przesunięcie grającego na przyjęciu Marcina Kurka na atak. Ruch ten okazał się strzałem w dziesiątkę. Obraz gry odmienił się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Avia z pomocą silnych zagrywek oraz błyszczącego w ataku Kurka ruszyła do odrabiania strat. Zawodnicy z Wielkopolski nie radzili sobie z przyjęciem, popełniali również sporo błędów. W końcu ekipa Lemieszka osiągnęła cel – na tablicy wyników pojawił się remis 22:22. Po nerwowej walce zwyciężyli gospodarze 26:24. W odsłonie czwartej wywiązała się zacięta walka cios za cios, która trwała do stanu 20:20. Końcówka, która była popisem skuteczności Kurka w ataku, przyniosła rozstrzygnięcie 25:22. Dzięki zwycięstwu świdniczanie umocnili się na 3. miejscu w tabeli, a komplet oczek pozwolił im zwiększyć przewagę nad Jokerem do czterech punktów. Po meczu trener Dembończyk ostro skrytykował postawę swoich podopiecznych, stwierdzając, że pozwalając Avii odrodzić się w trzeciej partii, przegrali wygrany mecz.

Na miano największej sensacji kolejki zasługuje bez wątpienia triumf w trzech setach, zajmującego przedostatnie miejsce w tabeli, SMS-u PZPS Spała nad notowanym o sześć pozycji wyżej BBTS-em Bielsko-Biała. Rok 2010 nie zaczął się dla BBTS-u najlepiej. Jest to ich czwarta porażka z rzędu, a forma drużyny pozostawia wiele do życzenia. Bielszczanie najwyraźniej mają pecha do ekipy SMS-u, bowiem w pierwszym spotkaniu drużyn w tym sezonie, w Spale, przegrywali już 0:2 i tylko dzięki ciężkiej walce w trzeciej partii zdołali uratować się przed stratą trzech punktów. Jednak, jak widać, co się odwlecze, to nie uciecze. Wszystkie partie tego spotkania miały podobny przebieg. W pierwszej połowie na parkiecie brylowali podopieczni Przemysława Michalczyka. Potem następował przestój w bielskiej ekipie, co ochoczo wykorzystywała drużyna ze Spały, najpierw odrabiając straty, a następnie obejmując prowadzenie. Znakomita gra w obronie i skuteczne kontry pozwalały zawodnikom trenera Grzegorza Rysia spokojnie "dowieźć" zwycięstwo do końca. – Chyba uwierzyliśmy za bardzo w szatni, że ten mecz sam się wygra – podsumował trener Michalczyk. – Na dzisiaj jesteśmy jeszcze większymi dzieciakami niż chłopcy ze Spały i takie jest nasze miejsce. Każdy następny mecz będzie dla nas lekcją pokory. Porażka zepchnęła bielskich siatkarzy na 7. miejsce w tabeli, natomiast uczniowie ze Spały "podskoczyli" oczko wyżej, na 11. pozycję. W tym spotkaniu SMS potwierdził opinię, iż należy uważać go za trudnego przeciwnika, właśnie dlatego, że nie wiadomo, czego po nim można się spodziewać.

Duża niespodzianka również w Nysie. Plasujący się na 11. miejscu akademicy oddali tylko jednego seta piątemu Orłowi Międzyrzecz, który uważany był za zdecydowanego faworyta tej konfrontacji. To dopiero czwarta wygrana nyskiego zespołu w tym sezonie. W pierwszym secie podopieczni Dariusza Ratajczaka szybko wypracowali sobie przewagę, którą, dzięki skutecznej grze na kontrze i udanym obronom utrzymali do końca (25:19). W drugiej partii siatkarze z Międzyrzecza wzmocnili zagrywkę, co okazało się kluczem do zwycięstwa do 20 i wyrównania stanu meczu. Trzecia odsłona była bliźniaczo podobna do seta pierwszego (25:19). Czwarty akt był najbardziej wyrównany, jednakże zawodnicy Orła nie byli w stanie odebrać wygranej gospodarzom i set zakończył się wynikiem 25:22. W zespole z Nysy z bardzo dobrej strony pokazał się świeżo upieczony nabytek klubu, były zawodnik drugoligowej Burzy Wrocław, Wojciech Szczurowski. Dzięki kompletowi punktów nysanie awansowali o pozycję wyżej (10. miejsce), natomiast zawodnicy Janusza Malinowskiego spadli na 6. lokatę.



W pojedynku Pronaru Parkiet Hajnówka z Fartem Kielce obyło się bez niespodzianki, chociaż podopieczni Pawła Blomberga bliscy byli urwania seta wiceliderowi tabeli. Faworyt nie zawiódł i dopisał do swego dorobku kolejny komplet oczek, lecz nie przyszło mu to łatwo, gdyż, notowani o sześć miejsc niżej siatkarze z Hajnówki, nie mieli zamiaru ustępować pola. Pierwszy set był bardzo wyrównany. Walka cios za cios trwała niemal do samego końca, decydujące znaczenie miały ostatnie akcje, w który skuteczniejsi okazali się goście z Kielc (25:23). W drugiej odsłonie gospodarze niewiele mieli do powiedzenia, na boisku zdecydowanie dominował zespół Dariusza Daszkiewicza (25:18). W trzecim akcie początkowo walczono punkt za punkt. Już po pierwszej przerwie technicznej drużyna z Podlasia przejęła inicjatywę. Gdy zawodnicy z Hajnówki prowadzili 19:16 i wydawało się, że trzeci set padnie ich łupem, wówczas nagle obudzili się zawodnicy Farta. Mocna zagrywka oraz punktowe bloki pomogły kielczanom doprowadzić do remisu. Gospodarze nie radzili sobie z przyjęciem i nie byli już w stanie stawić czoła rywalom. "Farciarze" zwyciężyli 25:23. Za sprawą zdobyczy punktowej obecnie zespół z Kielc traci do liderującego Trefla Gdańsk tylko oczko. Porażka nie zaszkodziła na razie ekipie z Hajnówki, która pozostała na 8. miejscu w tabeli.

Zaskakująco rozpoczęło się także spotkanie 7. w tabeli GTPS-u Gorzów Wlkp. z 9. zespołem Morza Bałtyk Szczecin. W pierwszym secie siatkarze GTPS-u grali tak, jakby nie zauważyli, że mecz już się rozpoczął. Nie radzili sobie w ataku, ponadto popełniali mnóstwo błędów. Po drugiej stronie siatki sytuacja zupełnie odmienna. Morze grało koncertowo i wygrało pierwszą partię 25:16. Najwyraźniej jednak tak wysokie zwycięstwo osłabiło koncentrację szczecinian, bowiem w kolejnych setach ich gra nie umywała się nawet do postawy w pierwszej części. Natomiast podopieczni Sławomira Gerymskiego złapali drugi oddech i zdołali poukładać swą grę. Gorzowski szkoleniowiec dokonał zmian, z których strzałem w dziesiątkę okazało się wejście atakującego Adriana Szlubowskiego. Gospodarze wzmocnili zagrywkę, zwiększyli skuteczność w ataku i niemiłosiernie wykorzystywali każdą dziurę w bloku rywali. Zaowocowało to zwycięstwem 25:14. Trzecia partia była wierną kopią poprzedniej, a zarazem koncertem błędów w wykonaniu zawodników Morza i zakończyła się wynikiem 25:18 dla GTPS-u. W czwartym akcie podopieczni Zdzisława Gogola po raz kolejny musieli skapitulować przed zagrywką przeciwników. W ekipie zwycięzców najlepiej spisali się Adrian Szlubowski wraz z Bartoszem Mischke, którzy błyszczeli w ataku. Po stronie przegranych dobrze zaprezentował się środkowy Michał Glinka. Wygrana pozwoliła gorzowskim siatkarzom awansować na 5. miejsce w tabeli, natomiast Morze spadło na przedostatnią pozycję. Trzeba również zauważyć, że zwycięstwo zespołu trenera Gerymskiego było rewanżem za porażkę z szczecinianami w tie-breaku w III rundzie Pucharu Polski.

Podobny przebieg miał pojedynek zajmującego 10. miejsce Energetyka Jaworzno z okupującym szary koniec tabeli Ślepskiem Suwałki. Był to zarazem debiut – udany – Krzysztofa Janczaka w roli grającego trenera drużyny z Jaworzna. W dwóch pierwszych setach obie drużyny walczyły z dużą determinacją. Pierwsza odsłona był bardzo zacięta, lecz, po walce na przewagi, ostatecznie wygrali ją siatkarze Ślepska (27:25). W drugim akcie również wywiązała się ostra walka cios za cios. Siatkarzom z Suwałk dwukrotnie udawało się uzyskać dwu-, trzypunktowe prowadzenie, jednak gospodarzom za każdym razem udawało się doprowadzić do remisu. Podobnie jak w pierwszej partii w końcówce walczono na przewagi, lecz tym razem lepsi okazali się zawodnicy Energetyka (28:26). Szkoleniowiec Ślepska Adam Aleksandrowicz, komentując wydarzenia w drugim secie, stwierdził, iż jego drużyna przegrała na własne życzenie. Kolejne dwa akty to już wyraźna dominacja zespołu z Jaworzna (25:17, 25:17). Dzięki zwycięstwu Energetyk awansował o oczko wyżej, na 9. miejsce.

Zobacz również:

Wyniki 14. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2010-01-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved