Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Igor Prielożny kibicował Jastrzębskiemu Węglowi

Igor Prielożny kibicował Jastrzębskiemu Węglowi

fot. archiwum

Z Igorem Prielożnym jastrzębianie zdobyli jak do tej pory jedyny tytuł Mistrza Polski. Słowak ocenia występ "górników" przeciw Friedrichshafen oraz ich szanse na dalszy awans. W wywiadzie dla Strefy Siatkówki szkoleniowiec wraca również do sposobu jego zwolnienia z bielskiego BKS-u.

Znalazł pan czas, by pokibicować "starym znajomym".

Igor Prielożny:Jak wiadomo, mam w tej chwili sporo czasu. Miałem nadzieję, że zdążę również na mecz Bielska, niestety się nie udało. Podczas meczu pomiędzy Jastrzębskim Węglem a zespołem Friedrichshafen Marek Magiera mówił przez megafony, że jestem na trybunach, by przynieść szczęście gospodarzom. Bardzo się cieszę, że tak się stało. Jastrzębianie wygrali przecież z liderami bardzo trudnej grupy.

Jak pan oceni to spotkanie?



Drużyna Friedrichshafen swoją grę opiera na bardzo silnej i agresywnej zagrywce oraz na przyjęciu. W pierwszej partii było przyjęcie, ale nie było zagrywki i seta wygrali "górnicy". W drugim secie była zagrywka, ale z kolei nie było dobrego przyjęcia i znowu lepsi okazali się jastrzębianie. Dwa kolejne sety były bardzo wyrównane, niestety rywale uciekli nieco punktami gospodarzom i swoją równą grą we wszystkich elementach doprowadzili do tie-breaka. Bardzo ciekawie taktycznie rozegrał końcówkę czwartego seta trener Roberto Santilli. Mimo, iż przewaga punktowa zespołu Friedrichshafen nie była dramatycznie wysoka, trener zdecydował, że da odpocząć zawodnikom pierwszej szóstki. W efekcie Jastrzębski Węgiel bardzo dobrze zagrał piątego seta i wygrał ten mecz. Kto wie, czy to właśnie taka reakcja trenera nie miała najistotniejszego wpływu na końcowy sukces.

Wyjdą jastrzębianie z tej grupy?

To jest bardzo trudna i wyrównana grupa. Bardzo szkoda tego meczu w Niemczech. Jastrzębski Węgiel prowadził wyraźnie w dwóch setach i ich nie wygrał. Natomiast sprawa awansu jest otwarta. Dla tej drużyny w tej chwili nie jest najważniejsze myślenie o awansie. Najważniejsze jest, by w tych dwóch spotkaniach zawodnicy wyszli na parkiet, pokazali jak najlepszą grę i powalczyli w nich o zwycięstwa. Co z tego później wyjdzie zobaczymy, oby awans. Ta drużyna bardzo dojrzała przez te kilka spotkań w Lidze Mistrzów. Potrafią grać końcówki i nie popełniają w nich błędów, co się im zdarzało w pierwszych meczach. Tego samego oczekiwaliśmy w Bielsku, niestety mnie to już nie dotyczy.

Skoro wywołaliśmy temat Bielska to proszę powiedzieć, jaka była argumentacja pozbawienia pana pracy w BKS-ie? Przecież nie wyniki i styl gry zespołu.

Nie było żadnej argumentacji. Usłyszałem, że taka jest decyzja i "basta". Jeżeli taka decyzja została podjęta to w sumie argumentacja i tak nie ma znaczenia, natomiast ja uważam, że jest to przeciwko siatkówce w Bielsku. Ta drużyna się rozwijała. Po którymś z meczów, chyba z Dynamem Moskwa, Maciej Jarosz powiedział, że tej drużynie brakuje tylko paru szczegółów. Nie udało się ich dopracować w tym sezonie, może udało by się je dopracować w przyszłym. Klub był o tym poinformowany i bardzo żałuję, że nie zdecydował się na wykorzystanie moich kontaktów i doświadczenia. Dodatkowo zostałem oszukany. 21 grudnia zaproponowano mi rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron. Jeśli ktoś nie chce ze mną współpracować, to ja to rozumiem i wolę takie rozwiązanie, niż gdybym miał pracować pod ogromną presją, bez woli współpracy. Osoba, która zaproponowała mi rozwiązanie kontraktu, już w tym dniu wiedziała, że zapisane warunki nie zostaną spełnione. 22 grudnia zostało na moje konto przelane tylko 30% wypłaty za 11 miesiąc. Przecież my wtedy jeszcze cały miesiąc normalnie pracowaliśmy. To bardzo nie "fair". Taki klub nie powinien pracować z ludźmi.

Los nie oszczędza Igora Prielożnego, jako trenera polskich klubów.

To nie jest tylko mój los. To ogólnie los wszystkich trenerów. My z tym musimy żyć, natomiast jest to szkoda dla klubów. Jastrzębie wytrzymało z zaufaniem do trenera z trzema porażkami w Lidze Mistrzów i "tylko" trzecim miejscem w ligowej tabeli. Jeśli klub ma zaufanie do trenera to i zawodnicy mu ufają. Jest to również ważne w odwrotnym kierunku. Wzajemne zaufanie buduję atmosferę i wiarę w sukces. Dzisiejsze zwycięstwo Jastrzębskiego Węgla po bardzo dobrym spotkaniu jest tego dowodem. Uważam, że też powinienem dostać szansę na zakończenie zmagań grupowych w Lidze Mistrzyń.

Taki fachowiec jak Igor Prielożny nie pozostanie długo bez pracy. Są już jakieś oferty?

Tak, otrzymałem już kilka ofert. Natomiast osobiście uważam, że taka zmiana trenera w połowie sezonu nie jest pozytywna. Ja nie znam zawodniczek, one nie znają mnie. Nie uważam siebie jako jakiegoś zastępcy. Nie uważam, bym mógł pomóc w takiej sytuacji jakiemuś zespołowi.

Zdecyduje się pan jeszcze pracować dla polskiego prezesa?

Zdecydowanie tak. Podpisując kontrakt z Bielskiem doskonale wiedziałem, że są tam trudne klimaty i powiązania. Zdecydowanie brakuje tam kontaktu z prezesem. On o wszystkim decyduje. Oczywiście ma do tego prawo, ale uważam, że trener powinien być przynajmniej dobrze poinformowany. Póki się tam tego nie nauczą, dobrze nie będzie. Tutaj w Jastrzębiu w ciągu 5 lat zmieniło się trzech prezesów i kilku trenerów. Dopiero trener Santilli został obdarzony tak długim zaufaniem i jestem przekonany, że to bardzo pozytywne zjawisko. Uważam, że dzięki tej stabilności Jastrzębski Węgiel stać na awans do finału PlusLigi.

Z Igorem Prielożnym rozmawiał Marek Knopik (Strefa Siatkówki).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-01-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved