Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów: Drugie zwycięstwo Skry z Knackiem

Liga Mistrzów: Drugie zwycięstwo Skry z Knackiem

fot. archiwum

Siatkarze Skry Bełchatów wygrali w Roeselare z Knackiem Randstad 3:2 i pozostali na fotelu lidera grupy D Ligi Mistrzów. Polacy przegrali dwa pierwsze sety, ale w trzecim secie się obudzili i nie pozostawili złudzeń, która drużyna była tego dnia lepsza.

Mecz rozpoczął się trudną zagrywką Franka Depestele. Problemy z przyjęciem w szeregach bełchatowian zaowocowały stratą pierwszego punktu. Chwilę później błąd dotknięcia siatki popełnił Marcin Możdżonek, jednak zepsuty serwis kapitana belgijskiego zespołu dał Skrze pierwszy punkt. Przy stanie 2:2 ręce Verhannemana obił Kurek, który chwilę później popisał się atakiem w dziewiąty metr. Gra toczyła się punkt za punkt, a wymiana ciosów przerywana była co chwilę błędami własnymi obu drużyn. Punktowy blok Jakuba Novotnego i Daniela Plińskiego na Danilo Santosie, skłonił trenera Baeyensa do poproszenia o przerwę. Decyzja ta okazała się słuszna, gdyż chwilę później doskonałym atakiem popisał się Ivan Contreras, zmniejszając prowadzenie bełchatowian do 2 punktów (4:6). Pierwsza przerwa techniczna to trzypunktowe prowadzenie podopiecznych trenera Nawrockiego. Dobra gra w obronie pozwalała bełchatowianom wyprowadzać skuteczne kontry, z obroną których nie umieli poradzić sobie Belgowie. Gospodarze nie pozostawali jednak dłużni, a bardzo dobre rozegranie Franka Depestele umożliwiło belgijskiemu zespołowi wyprowadzanie punktowych ataków. Przy stanie 9:11 asem serwisowym popisał się Matthijs Verhanneman, a chwilę później zagrywkę zepsuł Możdżonek, co doprowadziło do wyrównania (12:12). W drugiej połowie seta siła ataku Jakuba Novotnego w sposób dosłowny wyrwała z siatki antenkę, co doprowadziło do koniecznej przerwy w grze, ale także jednopunktowego prowadzenia Roeselare (14:13). Słaba gra w przyjęciu skłoniła trenera Nawrockiego do zmiany- na boisku za Bartosza Kurka pojawił się Michał Bąkiewicz. Mimo wszystko druga przerwa techniczna padła łupem gospodarzy. Przewaga ta okazała się słusznym prognostykiem na końcówkę pierwszej odsłony- emocji nie brakowało, a wyrównana gra nie pozwalała na jednoznaczne wskazanie lidera tego pojedynku. Nieudana zagrywka Bąkiewicza doprowadziła do stanu 24:22, a zawodnicy Knack Roeselare zdobyli ostatecznie 25 punkt, kończąc partię numer jeden.

Drugiego seta otworzył skutecznym atakiem z lewego skrzydła Verhanneman. Trzeci punkt z rzędu zdobyty przez belgijską drużynę, zapowiadał trudne zadanie stojące przed zawodnikami mistrza Polski. Niedokładne przyjęcie, a co za tym idzie nieskuteczne ataki, nie pozwalały Skrze objąć prowadzenia, ani nawet doprowadzić do wyrównania w pierwszych minutach partii. Nie pomogły też błędy własne (m.in. zepsuta zagrywka Możdżonka), które zmusiły trenera Nawrockiego do wykorzystania pierwszego czasu. Przerwa ta wybiła z uderzenia Roeselare, a zablokowany przez Kurka atak Contrerasa dał bełchatowianom trzeci punkt. Przy stanie 4:6 długą wymianę zakończył mocnym atakiem Kurek, a kolejny nieskończony atak Contrerasa doprowadził do wyrównania 6:6. Pierwsza przerwa techniczna odbyła się przy jednopunktowym prowadzeniu Skry, a doprowadził do niej nie kto inny, jak Bartosz Kurek. Nie oznaczało to jednak końca problemów Skry, szczególnie jeśli chodzi o przyjęcie zagrywki. Dwa asy serwisowe Santosa, uzupełnione blokiem na polskim przyjmującym i już tablica świetlna pokazuje wynik 11:8. Na nic zdały się mozolne próby gry środkiem w wykonaniu Możdżonka, czy Plińskiego, kiedy wszystkie ataki Polaków napotykały siatkę, aut, bądź ręce przeciwników. Druga przerwa techniczna to aż pięciopunktowe prowadzenie wicemistrzów Belgii. Na boisku pojawił się Mariusz Wlazły, który zaprowadzić miał spokój w polskiej ekipie. Kilka udanych zagrań, do których zaliczyć należy zdobycie punktu z przechodzącej piłki przez Bąkiewicza, przywróciło nadzieję na wyrównanie stanu punktowego. Niestety, nadzieje okazały się płonne, a dekoncentracja i ilość popełnianych przez bełchatowian błędów zbyt duże do nawiązania walki. Bardzo dobra gra w ataku podopiecznych trenera Baeyensa umożliwiła im wygranie drugiego seta, a ostatni punkt zdobył Dragan Radovic.



Początek trzeciej partii przyniósł punkt bełchatowianom. A konkretnie przyniósł go Mariusz Wlazły, kończąc pierwszy w tym secie atak. Wolą walki wykazał się także Bąkiewicz, przywracając chęć gry i wiarę w ewentualne zwycięstwo. Przy stanie 1:4 o czas poprosił trener gospodarzy. Przerwa ta nie wybiła jednak z uderzenia Bąkiewicza, który zdobył punkt piąty, a błąd Roeselare zaowocował szóstym oczkiem na koncie mistrza Polski i kolejną przerwą na żądanie trenera przeciwników. Przy stanie 1:6 asem serwisowym popisał się Możdżonek, a na pierwszą przerwę techniczną Skra schodziła- po kolejnym skutecznym ataku Bąkiewicza- aż z siedmioma punktami przewagi. Prowadzenie to- jak się okazało- nie było jednak najwyższe z możliwych. Kolejne udane zagrania „Bąka", silne zagrywki Wlazłego i wynik zmienił się na 2:12. Druga przerwa techniczna (7:16) była zapowiedzią zbliżającej się wielkimi krokami ostatniej fazy seta. Mocna zagrywka i wreszcie pewne przyjęcie po polskiej stronie siatki pozwalały na swobodne rozegranie akcji, co Miguel Falasca wykorzystywał niemal bezbłędnie. Za jego przykładem szli pozostali (m.in. Antiga, Pliński i Wlazły), kończąc nie tylko ataki z pierwszej piłki, ale także kontry. Dokładając do tego błędy gospodarzy- obraz gry wyglądał zupełnie inaczej, niż w poprzednich dwóch partiach. Na nic zdały się pojedyncze ataki Vlama i zmiana na pozycji rozgrywającego (na boisku pojawił się Joost Borremans ). Partię trzecią zakończył Marcin Możdżonek, skutecznym atakiem ze środka.

Od początku czwartego seta na boisku oglądać mogliśmy Bąkiewicza i Wlazłego. Decyzja ta szybko znalazła przełożenie w wyniku- prowadzenie Skry od początku tej partii stanowiło zaliczkę na dalsze minuty seta. Skuteczny atak, jakim popisał się Stephane Antiga dał bełchatowianom czwarty punkt, jednak Contreras szybko odpowiedział silnym uderzeniem z prawego skrzydła, wyrównując stan na 4:4. Chwilę później zagrywki Depestele nie przyjął Piotr Gacek, wprowadzając nieco niepokoju i obniżając, po raz kolejny w tym meczu, statystyki przyjęcia. Niepokój okazał się jednak bezpodstawny, a pierwsza przerwa techniczna to dwupunktowe prowadzenie Skry Bełchatów. Dwa udane bloki Możdżonka doprowadziły do stanu 7:13 i skłoniły trenera belgijskiego zespołu do wykorzystania czasu. Przerwa niewiele jednak zmieniła w obrazie gry- szczególnie gry Marcina Możdżonka, który chwilę później popisał się efektowym atakiem z krótkiej. Błąd Contrerasa pozwolił bełchatowianom cieszyć się dziewięcioma punktami przewagi podczas drugiej przerwy technicznej. Końcówka tej odsłony to popisowa gra blokiem (Możdżonek, Falasca, Pliński) i dobre dogranie piłki, które pozwalało Antidze i Bąkiewiczowi na wyprowadzanie skutecznych ataków. Zagrań takich próbował również Radovic, jednak po jego atakach punkty częściej padały łupem bełchatowian. A ten decydujący- dwudziesty piąty- zdobył blokiem Marcin Możdżonek.

Pierwsze piłki ostatniej partii należały do Skry. Udany atak Wlazłego i bardzo długa wymiana zakończona ciosem Bąkiewicza z lewego skrzydła doprowadziła bełchatowian do dwupunktowego prowadzenia. Chęć zaprezentowania mocnej zagrywki nie udała się zawodnikom Roeselare, a konkretnie Verhannemanowi, który uderzył w siatkę. Gospodarze nie mieli też pomysłu na zatrzymanie ataków polskich siatkarzy, którzy z kolei perfekcyjnie wykorzystywali swoje warunki w bloku (m.in. Pliński na środku siatki). Przy stanie 3:7 nieudany kontratak zaprezentował Santos, co pozwoliło podopiecznym Jacka Nawrockiego cieszyć się pięcioma punktami przewagi podczas zmiany stron. Chwilę później asem serwisowym popisał się bohater dzisiejszego spotkania- Michał Bąkiewicz. Gdy sytuacja wydawała się stabilna, a piąty set zmierzał ku końcowi, nerwowość i błędy wkradły się w szeregi Skry Bełchatów. Przy stanie 10:12, po zatrzymaniu ataku Mariusza Wlazłego, sytuację opanował Antiga. Niestety, w końcówce meczu pewną rolę odegrali także sędziowie, co przy niekończonych atakach bełchatowian wprowadziło sporo dramatyzmu. Punkt na wagę tie-breaka, meczu oraz utrzymania fotela lidera zdobył po skutecznym ataku Mariusz Wlazły.

Knack Randstad Roeselare – Skra Bełchatów 2:3
(25:22, 25:19, 13:25, 13:25, 13:15)

Składy zespołów:

Knack: Vlam (5), Depestele (4), Radovic (8), Contreras (16), Verhanneman (11), Alves (10), Callebert (libero) oraz Teurlinckx (2), Borremans, Dodds (1) i Verhelst (2)

Skra: Pliński (4), Novotny (5), Kurek (7), Falasca (4), Antiga (17), Możdzonek (14), Gacek (libero) oraz Dobrowolski, Wlazły (12) i Bąkiewicz (10)

Zobacz także:
Wyniki i tabela grupy D Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-01-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved