Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Konrad Piechocki: Rzeszowianie zasłużyli na awans

Konrad Piechocki: Rzeszowianie zasłużyli na awans

fot. archiwum

- Rzeszowianie zasłużyli sobie na awans i życzę im powodzenia w finale, bo zawsze będzie nam trochę lżej, jeśli się okaże, że przegraliśmy ze zdobywcą pucharu - powiedział po meczu prezes Skry Bełchatów, Konrad Piechocki.

Od paru sezonów PGE Skra Bełchatów była stałym uczestnikiem ścisłego finału Pucharu Polski. W tym sezonie jednak bełchatowski zespół odpadł już w ćwierćfinałach tych rozgrywek. – Dokładnie tak jest – stwierdza Konrad Piechocki, prezes klubu – Tak się akurat złożyło, że z drabinki trafiliśmy na Rzeszów, który doznał czterech porażek w rundzie zasadniczej, ale żeby wygrać puchar, trzeba po drodze pokonać każdego. Odpadliśmy w tym momencie rozgrywek, ale myślę, że wstydu nie przynieśliśmy. Stworzyliśmy dobre widowisko, a cóż, sport taki bywa, również trzeba umieć wkalkulować w niego porażkę i taka się w tym przypadku przytrafiła.

Pod nieobecność mistrza Polski na głównego faworyta do zdobycia pucharowego trofeum zdaje się wyrastać Resovia Rzeszów. Prezes bełchatowskiego klubu częściowo zgadza się z tą opinią: – Oczywiście, patrząc na skład, na zestawienie personalne tej drużyny, można tak powiedzieć. Jednocześnie jednak dodaje: – Z drugiej strony Puchar Polski rządzi się zawsze swoimi prawami, to jest turniej, to jest pojedynczy mecz. Ja nie mówię, że to jest sprawa loterii, ale myślę, że wyniki w finale są otwarte i nie dzieliłbym skóry na niedźwiedziu. Poczekajmy, w meczach tej rundy przynajmniej z założenia mieliśmy trzy niespodzianki. To jest urok sportu i ja bym dzisiaj nie stawiał rzeszowian w roli takich zdecydowanych faworytów. Zagrają turniej i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Myślę, że każda z tych czterech drużyn, które się tam znajdą, przyjedzie z takim samym nastawieniem i będzie chciała powalczyć o trofeum.

Bełchatowianie mieli wczoraj sporo zastrzeżeń do pracy arbitrów, jednak Piechocki nie chce zrzucać winy za porażkę na sędziowanie: – Ja nie chcę się skupiać na tym co się wydarzyło, nie będę oceniał pracy sędziów, nie od tego jestem. Nie chcę już w ogóle tego komentować, myślę , że po prostu oceńmy to w ten sposób, że sportowo Resovia w dwumeczu okazała się lepszą drużyną. Absolutnie nie chcę dyskredytować zwycięstwa rzeszowian, zasłużyli sobie na awans i życzę im powodzenia w finale, bo zawsze będzie nam trochę lżej, jeśli się okaże, że przegraliśmy ze zdobywcą pucharu.



Przed tym spotkaniem prezes Skry powiedział, że po meczu albo będzie wielka radość, albo będzie stypa w drużynie. Czy więc rzeczywiście w obozie bełchatowian zanosi się na to drugie? – Absolutnie nie, to jest tylko kolejny etap tego, co nas czeka – mówi prezes – Wstrzymałbym się z wszystkimi tymi komentarzami, myślę, że one są tylko na potrzeby mediów: „koniec wielkiej Skry", „błędna polityka transferowa", „złe transfery". Zostawmy to, bo na pewno my w klubie, ludzie którzy decydują, odpowiadają za to, podchodzimy do tego bardzo racjonalnie i bez tak dużych emocji. Zostawmy tą ostateczną ocenę do końca sezonu. Wszystko to, co jest istotne dla nas, jest między marcem a majem. To był tylko jeden z etapów, w sporcie trzeba umieć wkalkulować porażkę, taka w dwumeczu się zdarzyła, ale nie przynieśliśmy myślę wstydu. Graliśmy z zespołem, który postawił sobie równie wysokie cele i tak to się po prostu ułożyło i niech to służy za cały komentarz, a na całość oceny sezonu PGE Skry Bełchatów trzeba poczekać do maja.

Trudno jednak w tym momencie nie przypomnieć o tym, że przed sezonem głośno się mówiło o trzech celach Skry na ten sezon: mistrzostwie Polski, pucharze Polski i udziale w ścisłym finale Ligi Mistrzów. Teraz z tej trójki pozostały do zdobycia już tylko dwa tytuły, bo trzeci przypadnie w udziale innej drużynie. – Trudno, tak to po prostu się czasami w życiu układa – podchodzi do tego na chłodno PiechockiCiężko jest mi w tej chwili na gorąco komentować czy używać argumentu, który mógłby być uznany za to, że coś próbuję usprawiedliwić, ale takie są fakty. Zawodnicy mieli pierwszy tydzień mikrocyklu treningowego od dwóch miesięcy, doszedł brak tego treningu, wiele podróży. Jeżeli słyszę czasem komentarze po przegranych meczach z innych ekip, że nałożyło się zmęczenie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, to co tu dużo mówić. W tym okresie mieliśmy do czynienia z taką kulminacją grania i jeszcze jak wrócimy pamięcią i dodamy fakt, że wielu zawodników naszego klubu grało w reprezentacji czy to w Lidze Światowej, czy to w mistrzostwach Europy, w Pucharze Wielkich Mistrzów, to niestety trzeba wkalkulować to, że ryzyko się automatycznie bardzo zwiększa. Nie chcę zostawić przeświadczenia, że w ten sposób chcemy wytłumaczyć porażkę. Przegraliśmy w dwumeczu w tym momencie z zespołem, który okazał się od nas lepszy i tak też czasem w sporcie się układa.

Wielu ekspertów twierdzi, że dla Skry przełomowym momentem w tym sezonie były Klubowe Mistrzostwa Świata, w których mecze grane były dzień w dzień a dodatkowo doszły do tego dalekie podróże. Czy gdyby można było cofnąć czas, prezes Skry podjąłby ponownie decyzję o udziale drużyny w tym turnieju, mimo, że najprawdopodobniej z tego powodu Skra straciła szansę na obronę pucharu Polski w tym sezonie? – Tracimy, ale jednocześnie coś zyskaliśmy, bo mimo różnej oceny, przede wszystkim ze względu na formułę, ona była dla wszystkich jednakowa, wywalczyliśmy klubowe wicemistrzostwo świata – mówi Piechocki – Ocena musi być bardzo prosta, to nie jest tylko kwestia marketingu, bo to jest sport, mamy ten tytuł i to jest czynnik sportowy. Jeżeli turniej był organizowany w formule zaproszenia i zaprasza się do niego czterech mistrzów kontynentalnych plus Dynamo Kazań i PGE Skrę Bełchatów, to trudno chyba w takim wypadku odmówić uczestnictwa. Równie dobrze w drugą stronę mógłbym się zapytać od strony sportowej co w trakcie sezonu oznacza granie w Pucharze Wielkich Mistrzów, który też na to wpłynął, szczególnie w okresie rozgrywek ligowych. Bardziej się na tym trzeba skupić, bo czas od października do maja, to jest okres kiedy powinno się grać w zasadzie wszystkie rozgrywki związane z rywalizacją klubów, a nie po raz pierwszy tak się zdarza, że w tym czasie rozgrywki są przerywane i myślę, że to jest większy problem, a nie to dlaczego graliśmy w rozgrywkach w których mieliśmy szansę i ją wykorzystaliśmy, by odnieść sukces klubowy. Absolutnie tego nie żałuję – kończy swą wypowiedź Konrad Piechocki.

źródło: inf. własna, Polsat Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-01-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved