Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Marta Solipiwko: Wiemy na co nas stać

Marta Solipiwko: Wiemy na co nas stać

fot. archiwum

Mistrzynie Polski zakończyły roku 2009 na pierwszym miejscu w grupie Ligi Mistrzyń. Wraz z BKS-em Aluprof prowadzą w krajowych rozgrywkach. - Wiemy na co nas stać - mówi Marta Solipiwko, atakująca Banku BPS Muszynianka Fakro Muszyna.

W tym roku siatkarki Muszynianki miały bardzo krótkie Święta. We wtorek mecz w Mielcu, a już w sobotę wyjazd do Bazylei na turniej Top Volley International. Czy udało się pani chociaż trochę zregenerować siły i spędzić czas z bliskimi?

Marta Solipiwko:Takie jest życie sportowca i chyba każdy z nas to potwierdzi. Oczywiście chciałoby się spędzić w domu jak najwięcej czasu, ale po prostu się nie da. W tym roku dostałyśmy trzy dni wolnego. Prosto z Mielca pojechałam do Wrocławia i zaraz rzuciłam się w wir przygotowań świątecznych. Do kuchni się nie pcham, ale jako najlepiej sprzątająca w rodzinie dostałam odpowiedzialne zadania doprowadzenia mieszkania "na błysk" (śmiech). A potem już Wigilia, pierwszy dzień Świąt… i po Świętach. Te kilka dni spędziłam w gronie najbliższych. Rodzice, brat z rodziną, babcia. Lubię przebywać w ich towarzystwie, bo zawsze jest wesoło. To jest najlepszy relaks.

Piąte miejsce w Top Volley International jest chyba rozczarowaniem?



Turniej miał być formą międzyświątecznego treningu i to zadanie spełnił. Oczekiwania pewnie były większe, tym bardziej biorąc pod uwagę nasze ostatnie wyniki w Lidze Mistrzyń. Nie udało się. Przyszła chwila słabości w meczu z Zurychem i nie weszłyśmy do czwórki. Ale może dobrze, że stało się to na turnieju, a nie w lidze. Umiemy wyciągać wnioski z takich porażek.

Teraz przed wami przerwa noworoczna. Jakie plany na Sylwestra?

W środę o 20.00 wylądowałyśmy z Krakowie, a 2 stycznia spotykamy się na porannym treningu. Z lotniska pojechałam do Krynicy i tutaj spędzę te kilka dni. Plany? Książka, herbata, film, spacer. Po kilku dniach latania, jeżdżenia samochodem i spania w hotelach chcę po prostu w samotności posiedzieć w domu. Nie świętuję Sylwestra, bo dla mnie to zabawa na siłę, a takich imprez nie lubię.

Kolejne mecze już za kilka dni, czy myślami jesteście już w Novarze?

Tak, już 5 stycznia lecimy do Novary więc czasu nie ma zbyt dużo. Dzisiaj nikt o meczu nie myśli, bo wszyscy się bawią na imprezach sylwestrowych (śmiech)! (wywiad przeprowadzony 31 grudnia – przyp. red.), ale tak poważnie, dobrze o tym wiemy, że naszym zwycięstwem w Muszynie rozbudziłyśmy apetyty. I nie tylko kibiców, ale również swoje. Po meczu z Galati posypały się na nas negatywne komentarze, ale już w kolejnych spotkaniach pokazałyśmy, że potrafimy wygrywać z najlepszymi. Mecz w Novarze nie będzie łatwy. Gramy na wyjeździe, a pewnie wróci Logan Tom. Włoszki na pewno wyciągną wnioski z przegranego meczu. Ale wiemy na co nas stać i na pewno damy z siebie wszystko.

W Bazylei pokonałyście Metal Galati. Czy to zwycięstwo da wam psychologiczną przewagę przed rewanżem w Lidze Mistrzyń?

Wygrałyśmy na turnieju, ale prawdę mówiąc nie sądzę, żeby to miało jakieś psychologiczne znaczenie. Galati jest zbyt mocnym zespołem, żeby zacząć się nas nagle bać po przegranym meczu. Po prostu w następnym spotkaniu musimy potwierdzić naszą wyższość.

W waszej grupie murowanym faworytem do awansu z pierwszego miejsca powinno być Zariecze Odińcowo. Tymczasem Rosjanki zawodzą…

Rosjanki mają bardzo mocny skład i na pewno jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa. Myślę, że będą walczyć żeby wyjść z grupy, a wtedy przy systemie mecz-rewanż wszystko jest możliwe.

Przed rozgrywkami pucharowymi Bogdan Serwiński odważnie mówił, że chce wygrać "Ligę Mistrzyń". To bardzo trudne zadanie…

W Lidze Mistrzyń większość zespołów jest wyrównana i tak naprawdę w niektórych meczach może decydować dyspozycja dnia. Cudownie byłoby wygrać, ale chętnych do tego tytułu jest wielu. W tej chwili zajmujemy pierwsze miejsce i zrobimy wszystko żeby je utrzymać, ale droga do sukcesu jest jeszcze bardzo długa i ciężka. Póki co nie myślimy o zwycięstwie z Final Four, a o zwycięstwie w kolejnym meczu.

Przejdźmy teraz na rodzime podwórko. Początek ligi pokazał, że ten sezon będzie bardzo ciekawy i wyrównany. Tymczasem półmetek rundy zasadniczej i na przedzie tak jak od kilku lat… Bielsko-Biała, Muszynianka i długo, długo nic. Tak już będzie do końca rozgrywek ligowych?

Nie obraziłabym się, gdyby tak było (śmiech). Może dla kibiców, dziennikarzy i innych klubów to nudne, że układ tabeli jest ciągle taki sam, ale mi to akurat odpowiada. Przecież nie będziemy na silę przegrywać, żeby w tabeli zrobić zamieszanie. Naszym celem jest mistrzostwo i do tego dążymy. Od początku do końca!

Muszynianka od kilku lat kolekcjonuje krajowe trofea. Ciężko gra się z presją, że z wszystkimi dookoła trzeba wygrywać?

Jakoś jej nie odczuwam. Może dlatego, że jestem w Muszynie pierwszy rok i nie mam tych wszystkich mistrzostw. Ale myślę, że nawet te zawodniczki, które graja tu po kilka lat, nie odczuwają presji. Człowiek po sezonie zamyka jakiś etap i zaczyna następny, nie rozpamiętuje przez kolejny rok, że jest mistrzem i musi obronić złoto. Po prostu gra i walczy o zwycięstwo. Nie należny w tym wszystkim szukać zbyt wiele filozofii.

Przed sezonem wiele miejsca poświęcano temu czy pani oraz Izabela Żebrowska wypełnicie lukę po Kamili Frątczak i Joannie Kaczor. W tym wypadku też nie ciąży żądna presja?

Chyba wszyscy myślą, ze ciąży. A ja o tym nie myślę i sądzę, że Iza też nie. Wiem, że ludzie się nad tym zastanawiają, taka rola komentatorów i kibiców. Ale takie dywagacje zostawiam im. Po prostu gram i staram się robić to jak najlepiej. nie zastanawiam się nad tym, czy Kamila skończyła tyle ataków, a Asia tyle. Przecież to śmieszne. Zawodnicy co chwile zmieniają kluby, kogoś zastępują. Takie jest życie sportowca. Gdybym za każdym razem zastanawiała się, czy ktoś grał ode mnie lepiej, czy gorzej, oszalałabym.

Czego życzyć pani w Nowym Roku?

Sportowcy zawsze sobie życzą zdrowia, bo bez tego nic nie zrobimy. a dodatkowo proszę o mało śniegu, bo go nie lubię! I wszyscy narciarze z Jaworzyny właśnie się na mnie wściekają (śmiech).

Zatem tego pani życzę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-01-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved