Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi wojewódzkie > Tam grają w siatkówkę – UKŻPS Kościan

Tam grają w siatkówkę – UKŻPS Kościan

fot. archiwum

- Sukces to rzecz względna. Dla mnie największy to fakt, że ciągle jesteśmy i z roku na rok mamy się lepiej - mówi Adam Cichocki, prezes i trener UKŻPS Kościan. Istniejący od 12 lat klub ma w tym sezonie realną szansę na walkę o awans do II ligi kobiet.

Panie trenerze jak doszło do powstania zespołu UKŻPS Kościan?

Adam Cichocki:W 1994 roku w mojej szkole postanowiłem utworzyć pierwsze i jedyne żeńskie klasy sportowe o profilu piłki siatkowej w naszym rejonie. Po kilku latach pracy mieliśmy pełen cykl szkoleniowy i naturalną konsekwencją było utworzenie klubu. Formalnie nastąpiło to w styczniu 1997. Dzięki temu otworzyliśmy się też na inne szkoły.

UKŻPS Kościan istnieje na sportowej mapie już od dłuższego czasu. Jakie w okresie działalności klubu udało się osiągnąć sukcesy?



Sukces to rzecz względna. Dla mnie największy to fakt, że ciągle jesteśmy i z roku na rok mamy się lepiej. Osiągnęliśmy stabilizację organizacyjną i niezależność finansową głównie dzięki firmie COCCODRILLO i BRICOMARCHE z którymi współpracujemy już ponad 10 lat. Apetyt rośnie oczywiście w miarę jedzenia i po zrobieniu małego kroku robi się kolejny… itd. Kiedyś sukcesem było przyjście na trening dziewczyny z innej szkoły, potem innej miejscowości. Teraz na zajęcia przyjeżdżają dziewczyny, które pokonują po 20 km, a nawet 40 km. Wzrasta liczba dziewczyn uprawiających u nas siatkówkę, poprawiamy z roku na rok wyposażenie, wzrasta liczba kibiców, poprawiły nam się zdecydowanie warunki lokalowe i to wszystko ma wpływ na sukces, ten o który chodziło w tym pytaniu, czyli sukces sportowy. Po czterech latach działalności wystartowaliśmy po raz pierwszy w rozgrywkach młodziczek, w 2000 zgłoszony został do rozgrywek ligi okręgowej pierwszy zespół seniorski, w 2003/04 zespół awansował do III ligi. Liczymy, że największy dotychczasowy sukces czeka nas w tym sezonie. Wygrana w III lidze oraz walka w barażach o II ligę kto pokonany byłby kolejny próg. Miejmy nadzieję, że zobaczymy co za nim jest.

Prowadzicie w Kościanie nie tylko zespół seniorek, lecz szkolenie młodszych grup. Jak wygląda system szkolenia w klubie? oraz jak mogą trafić do was osoby zainteresowane grą w siatkówkę?

System szkolenia jest moim wymysłem modyfikowanym przez lata i dostosowywanym w zależności od potrzeb i charakterystyki regionu. Przerabiałem już klasy usportowione, sportowe, grupy minisiatkówki, młodziczek itp. Jednak dla mnie to nie było to. Dzisiaj to zupełnie odmienna rzecz, swoista „Kościańska Szkoła Siatkówki" . Zaniechałem prowadzenie wczesnego szkolenia na zasadach konkretnego treningu. Prowadzimy zajęcia tzw. otwarte na, które przyjść może każdy bez względu na wiek (szkolny oczywiście) czy umiejętności. Dziewczyny dobierają się z koleżankami i przez 2 godziny wyżywają się na hali (średnio ok. 40 osób). Mają do dyspozycji setkę piłek i wszelakiego innego sprzętu pomocniczego no i oczywiście opiekę i fachowe doradztwo. Na zajęciach nie ma przymusu ćwiczenia, zbiórek, ćwiczeń typu wszyscy razem. Kto nie chce nie ćwiczy. Za to jest muzyka, śmiech i gwar. Moim zadaniem jest podpowiadanie, zachęcanie, tłumaczenie i pomaganie, a ćwiczymy pojedynczo lub w małych grupach. Po kilku poznanych ćwiczeniach dziewczęta potrafią się znakomicie same zorganizować, a ja dzięki temu poznaję charakter każdej z nich. Oczywiście na pożądane efekty czeka się znacznie dłużej, ale za to są trwalsze. Zapewne nie spodobałoby się to panom metodykom czy z teorii KF jednak mogę powiedzieć jedno… to działa. Corocznie z tej grupy wybieramy najzdolniejsze dziewczęta do wyselekcjonowanych już grup naszej młodzieżówki, a te podlegają już „normalnemu" szkoleniu. Najlepsze z nich zasilają rezerwy naszych seniorek. Twarzą się wokół Kościana małe ośrodki „bawiące się" w siatkówkę z którymi ściśle współpracujemy. Śmigiel, Czempiń, Oborzyska Stare. Mamy swoją ligę, turnieje itp. dewiza jest prosta dużo grania i z małe pieniądze.

Jest pan jednocześnie prezesem i trenerem siatkarek. Czy trudne jest pogodzenie tych dwóch stanowisk i obowiązków związanych z nimi w codziennej działalności?

No do tych obowiązków kilka bym jeszcze dorzucił. Pewnie, że chciałbym siedzieć tyko w hali i zajmować się tym czym trener powinien, a nie wypalać się przy papierkowej robocie. Zabrzmi egoistycznie, ale utworzyłem klub i prowadzę go od początku i wszystko musi działać po mojemu. Jak coś zawalę to wiem kogo zbesztać! Mamy prężny zarząd i nie jest źle. Wspomaga mnie II trener Ryszard Primel oraz wiceprezes Wojciech Kowalkowski, który przejmuje obowiązki, ale przede wszystkim motywuje kiedy sił brak, w końcu klub się rozrasta. Wspomagają nas także siatkarze-amatorzy z naszej kościańskiej ligi KLAPS.

Nie od dziś wiadomo, że największym problemem sportu są pieniądze, a raczej ich duże braki. Jak wygląda ta sytuacja u was? Czy możecie liczyć na współpracę z miastem lub prywatnymi sponsorami?

Mamy stabilizację i niezależność finansową dzięki współpracy z producentem markowej odzieży dziecięcej firma COCCODRILLO i BRICOMARCHE. Co do współpracy z Urzędem Miejskim to takowej właściwie nie ma. Brak pomysłu, programu, jakiś celów, chęci spotkania, omówienia problemów z nauczycielami WF, trenerami itp… Dotyczy to ogólnie sportu. Cała współpraca to ogłoszenie Konkursu na zadania związane z Kulturą Fizyczną. Czujemy się wręcz dyskryminowani tylko dla tego, że jesteśmy klubem w nazwie żeńskim i uczniowskim, choć pod względem organizacyjnym, szkoleniowym czy wyników spokojnie możemy równać się z klubami szkolącymi chłopców.

W tym sezonie zespół seniorek spisuje się rewelacyjnie w rozgrywkach ligowych. Jak na razie po 11 kolejkach zajmujecie pierwsze miejsce z kompletem zwycięstw. Czy spodziewał się pan tak dobrej postawy swojego zespołu?

Znam potencjał, którym dysponuje mój zespół. Kwestia upływu lat wspólnie spędzonych na parkiecie. Wierzyłem, że mogą dużo jak wytrzymają i nie zaprzestaną treningów. Cały problem, że z klubów uciekają dziewczyny, które tak na dobrą sprawę dopiero są w najlepszym wieku. Przed sezonem nie znałem tylko mocy KS „Energetyk" Poznań. „Calisia" dostała się do II Ligi to jeden problem mniej. Jedno konkretne wzmocnienie (doszła Cieniawa) i wiedziałem, że będziemy się liczyć. Jednak w siatkówce, a tym bardziej siatkówce kobiet, planować wynik można tylko z „kryształową kulą".

Jakie czynniki mają wpływ na sukcesy zespołu seniorek w tym sezonie?

Zawodniczki znają się od lat. Utrzymanie podstawowego składu uzupełnionego o młodzież o dobrym potencjale, to chyba nasza siła. Zespół nasz to mieszanina doświadczenia, energii i systematycznej pracy. Czasem wybuchowa, ale za to o dużym zasobie energii. Moim problemem jest jak to opanować i poukładać.

Przed nami w 2010 roku ostatnie trzy kolejki ligowe. Zagracie z SKF KS Poznań, MLKS Spartą Złotów oraz KS Energetyk Poznań. W dwóch z trzech meczy będziecie na pewno zdecydowanym faworytem, a trzecie spotkanie powinno być wyjątkowo ciekawe. Jakie są pana prognozy związane z tymi meczami?

Dwa pierwsze mecze pomimo, że pomiędzy zespołami z dwóch różnych krańców tabeli mogą przynieść sporo emocji. Każde z zespołów będzie walczyło o odmienne cele, jednak kluczowe dla losów danej drużyny. My chcielibyśmy postawić przysłowiową „kropkę nad i" w drodze do baraży, natomiast SKF KS Poznań oraz MKS "Sparta" Złotów będą wszędzie szukać szansy na punkty dające utrzymanie w lidze i zapewne w ostatnich meczach rzucą wszystko na jedną szalę. Co do ostatniego meczu mam po cichu nadzieję, że będzie on już bez znaczenia dla naszego zespołu, a o poziom sportowy zespoły na pewno zadbają.

Jaki jest cel ewentualnego występu w barażach o prawo gry w drugiej lidze siatkówki. Baraże to na pewno wzrost kosztów, które jako ich ewentualny uczestnik poniesiecie, a ewentualny awans do drugiej ligi przyniesie kolejne wydatki. Czy jako klub jesteście finansowo gotowi stawić czoła tym wyzwaniom?

Cel udziału w barażach jest jasny. Jeżeli ktoś bierze udział w rozgrywkach i zna możliwości swojego zespołu to na takie koszty musi być gotowy. Z finansami sobie poradzimy jednak moim zdaniem każda wydana złotówka musi być efektywnie wydana. Kwestia nie w ilości lecz celowości ich wydania. Jak w dobrej firmie: ile, na co i jaki efekt.

Sport jest jedną z dziedzin życia. Jaki jest Adam Cichocki poza boiskiem? Co lubi pan robić w czasie wolnym?

Kiedyś z moim tatą łowiłem ryby… polecam wszystkim trenerom. Rewelacyjnie wycisza. Teraz zainteresowałem się odrestaurowywaniem staroci, planuje zakup jakiegoś starego, klasycznego auta do odbudowy. Od 3 lat jestem radnym powiatowym. W wakacje energię tracę w ogrodzie.

Czym jest dla pana sport i siatkówka?

Jestem nauczycielem WF i trenerem. Mam to szczęście, że robię to co chcę i lubię, a to najważniejsze. Oczywiście są chwile zwątpienia i niechęci, ale w sobotę czy niedzielę spędzaną w domu jakoś zawsze czegoś brakuje. Żona Katarzyna też jest nauczycielką WF i może dlatego na to wszystko patrzy pobłażliwie.

Jak przeżywa pan sukcesy i porażki swojego zespołu?

Należę do trenerów, których „raczej słychać" na meczu. Znam możliwości każdej z dziewcząt Nie wymagam niczego wykraczającego poza te możliwości, jednak praca na „pół gwizdka" podnosi mi ciśnienie. W tym wypadku wynik nie jest dla mnie żadnym wytłumaczeniem. Aby kogoś zapalić samemu trzeba płonąć. Rzadko siedzę, a notować udaje mi się przez pierwsze 2 min. Lubię być z zespołem, a porażki jak i sukcesy są wspólnym dorobkiem. Podczas meczu nosi mnie, jednak po ostatnim gwizdku szybko akceptuję wynik i już myślę co dalej.

Jakie cechy według pana powinien mieć dobry prezes i trener?

Trzeba kochać to, co się robi, jak w każdym zawodzie. Prezes powinien patrzeć przez pryzmat nie wyników, ale realizacji założonych na lata celów rozwoju klubu. Trener winien najpierw „budować" pojedynczego zawodnika potem dopiero z takich jednostek kształtować zespół, ale to tylko moja opinia.

Czego należy życzyć Panu i zespołowi na 2010 rok?

Powiem banalnie… zdrowia i dla zawodniczek i dla mnie, bo to warunek niezbędny, aby osiągnąć w tej branży założone cele. Poza tym przed nami kolejny stopień, kiedyś go pokonamy, dlaczego by nie w tym roku?


W twoim miejscu zamieszkania są kluby piłki siatkowej, o których mało kto słyszał, a z pewnością zawodniczki i zawodnicy na to zasługują? Gracie w siatkówkę na niższym poziomie niż centralny? Odbijacie piłkę amatorsko? chcielibyście podzielić się swoimi doświadczeniami z innymi miłośnikami siatkówki? chcecie, by przeczytali o Was kibice w całej Polsce? Napiszcie do nas – mewa@siatka.org – Cykl "Tam grają w siatkówkę" powstaje z myślą o was!

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi wojewódzkie

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2009-12-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved