Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > PP: Resovia wykorzystała słabość Skry

PP: Resovia wykorzystała słabość Skry

fot. archiwum

Siatkarze Resovii pokonali w trzech setach w pierwszym ćwierćfinałowym meczu Pucharu Polski Skrę Bełchatów. Mistrzowie Polski coraz częściej przegrywają ważne spotkania. Rewanż w Bełchatowie w sobotę, 2 stycznia.

Asseco Resovia Rzeszów znalazła w końcu receptę na pokonanie swojego odwiecznego rywala, PGE Skry Bełchatów i po emocjonującym siatkarskim widowisku odniosła przekonywające zwycięstwo w swoim pierwszym ćwierćfinałowym pojedynku rozgrywek Pucharu Polski. Rzeszowianie nie byli faworytami meczu, ale zagrali z pasją i wiarą we własne możliwości, wykorzystując zarówno własne atuty, jak i błędy własne rywali.

Pojedynek Asseco Resovii Rzeszów z PGE Skrą Bełchatów jeszcze przed wybiegnięciem zawodników na parkiet powszechnie został określony mianem przedwczesnego finału Pucharu Polski. Po tym, co zaprezentowali siatkarze obu zespołów, można z pewnością powiedzieć, że nie jest to określenie na wyrost. O ile faworyci spotkania, bełchatowianie rozpoczęli mecz w ustawieniu znanym z rozgrywek Ligi Mistrzów, o tyle w trzeciej partii skład Skry był może nie tyle eksperymentalny, co z pewnością zaskakujący. Trener Jacek Nawrocki szukał optymalnego ustawienia, ale przy ograniczonych możliwościach kadrowych oraz mnóstwie błędów własnych jego podopiecznych, było to dziś prawdziwe siatkarskie „mission impossible". Dużo łatwiejsze zadanie miał szkoleniowiec gospodarzy. Przy nieco słabszej niż zazwyczaj dyspozycji Aleha Akhrema postawił wręcz pokerowo na Krzysztofa Gierczyńskiego i był to strzał w dziesiątkę. Rywalizacja obu zespołów udowodniła także starą siatkarską prawdę, dotyczącą wpływu dyspozycji rozgrywającego na grę całej ekipy. Skra pod wodzą Miguela Angela Falasci grała nad wyraz przewidywalnie i momentami naprawdę nieskutecznie, sytuacja uległa niebagatelnej poprawie po wprowadzeniu na parkiet Macieja Dobrowolskiego. Tym czasem po drugiej stronie siatki sprawnie rozdawał piłki Rafael Redwitz, mający na swoim sumieniu zaledwie kilka zawinionych akcji. Z pewnością fani siatkówki, jak zwykle licznie zgromadzeni w hali na Podpromiu oraz ci, którzy zdecydowali na chwilę przerwać przedświąteczne przygotowania i śledzić transmisję tego siatkarskiego widowiska, otrzymali od obu drużyn wspaniały prezent. Oczywiście, przed spotkaniem rewanżowym, w bardziej komfortowej sytuacji znajdują się zawodnicy Resovii, ale z pewnością mecz w Bełchatowie dostarczy nie mniejszych emocji, trudno bowiem sobie wyobrazić porażkę Skry na własnym obiekcie. Oba zespoły będą więc zmuszone dosłownie do gry o każdy punkt…

Już pierwszy set spotkania dostarczył potężnych emocji, a scenariusz dzisiejszego spotkania wydawał się żywcem wyjęty z filmów Hitchcocka, tyle, że zamiast trzęsienia ziemi mogliśmy podziwiać atomowe ataki i heroiczne obrony. Bełchatowianie postawili początkowo na wypróbowane trio przyjmujących – Stephane Antiga, Bartosz Kurek oraz Michał Bąkiewicz, ale natrafili na zacięty opór gospodarzy. Co więcej, już na samym początku meczu Skra podarowała Resovii 3 punkty z błędów własnych, a w toku spotkania tych przedświątecznych podarunków było zaskakująco dużo. Z kolei po przeciwnej stronie siatki bardzo pewnie grą gospodarzy dowodził Rafael Redwitz, a powrót do wysokiej dyspozycji co chwilę udowadniał Mikko Oivanen. Po błędzie Miguela Angela Falasci rzeszowianie mogli cieszyć się z zaskakującego, trzypunktowego prowadzenia na pierwszej przerwie technicznej. Po wznowieniu gry Resovia coraz śmielej zgłaszała akces do zwycięstwa w dzisiejszym spotkaniu. Po błędzie Kurka, przy stanie 10:6 po raz pierwszy o czas dla swoich podopiecznych poprosił trener Jacek Nawrocki. Chwilę później wydawało się, że słabsza dyspozycja bełchatowian to jedynie wypadek przy pracy, zwłaszcza, że szybko zaczęli odrabiać straty i doganiać gospodarzy. Przy stanie 11:10 o przerwę poprosił Ljubomir Travica. Oba zespoły nieco uspokoiły swoją grę, chociaż ilość popełnianych błędów własnych jasno pokazywała, ile emocji towarzyszy każdej akcji. W końcu po ataku z drugiej linii Kurka Skra przełamała własną niemoc i doprowadziła do wyrównania przy stanie 13:13. Redwitz po raz kolejny udowodnił jednak, że potrafi dobrze dowodzić grą swojego zespołu nawet pod presją, obdarzając zaufaniem Oivanena, który nie zawodził. Gospodarze także na drugiej przerwie technicznej mogli cieszyć się z trzypunktowego prowadzenia. Po wznowieniu gry Resovia złapała drugi oddech i po kilku skutecznych akcjach tablica wyników pokazywała, wydawałoby się przed spotkaniem, nieprawdopodobny wynik, 20:14! Trener Nawrocki nie mógł już dłużej czekać. Zwycięstwo w pierwszej partii oddalało się od Skry z każdym skutecznym zagraniem gospodarzy. Szkoleniowiec bełchatowian wprowadził na parkiet Jakuba Novotnego w miejsce słabiej dysponowanego Antigi. Jednak wciąż na lewym skrzydle szalał Akhrem, który dodatkowo wbił Skrze przysłowiowego siatkarskiego „gwoździa" przy stanie 22:16. Kurek na przemian olśniewał fenomenalnymi atakami i zadziwiał, popełniając proste błędy. Jednak Skrze udało się w końcu ponownie przełamać i znacznie ustabilizować własną grę – bełchatowianie zdobyli 3 punkty z rzędu, co nie umknęło uwadze trenera Travicy. Praktycznie niewidoczny wcześniej Marcin Możdżonek zaskoczył zagrywką Marcina Wikę i zabłysnął asem serwisowym (22:20). Chwilę później jednak Resovia ponownie złapała rytm gry, najpierw pewnie punkt zdobył Oivanen (23:20), a cenny, 24 punkt pięknym blokiem wywalczył dla swojej ekipy Wojciech Grzyb. Obaj szkoleniowcy dokonali jeszcze kilku zmian, już niemalże tradycyjnie pod koniec seta trener Travica wprowadził na chwilę w miejsce Redwitza Pawła Papke, a przy stanie 24:21 do gry wrócił Antiga. Po jego autowej zagrywce rzeszowianie mogli cieszyć się ze zwycięstwa w pierwszej partii (25:21), a faworyzowani goście musieli ograniczyć zarówno ilość popełnianych błędów własnych, jak i znacznie poprawić skuteczność w ataku. O przewadze gospodarzy decydowały z kolei zarówno bardzo dobre przyjęcie, jak i błyskotliwe kontry.



Drugi set rozpoczął się od znacznie lepszej gry ekipy mistrzów Polski. Znakomity dotychczas Akhrem został zatrzymany pojedynczym blokiem przez Falascę, coraz pewniej w ataku poczynał sobie Kurek i bełchatowianie mogli cieszyć się z trzypunktowego prowadzenia na pierwszej przerwie technicznej. Po wznowieniu gry bardzo dobrze w defensywie zaprezentowała się jednak Resovia i gospodarze doprowadzili szybko do wyrównania (8:8). Następne minuty spotkania to emocjonująca gra punkt za punkt, aż do stanu 15:15. Dopiero po autowym ataku Kurka Resovii udało się objąć prowadzenie i z minimalną przewagą zejść na drugą przerwę techniczną (16:15). Po wznowieniu gry po raz kolejny dały znać o sobie ogromne emocje i napięcie towarzyszące zawodnikom obu drużyn. Bartosz Kurek przekroczył linię ataku i Resovia prowadziła już 17:15. Gospodarze przyspieszyli grę i ponownie zaimponowali postawą w obronie, zdobywając 18 punkt. Kolejnych zmian dokonał szkoleniowiec Skry. Na parkiecie pojawił się Dobrowolski w miejsce słabiej dysponowanego Falasci, a Antigę zastąpił Novotny. Zmiana ta nie tylko wpłynęła na niemalże natychmiastową poprawę gry ekipy gości, ale i wprowadziła chaos w szeregach Resovii. Dużo słabiej spisywał się Akhrem i przy stanie 18:17 w miejsce Białorusina został wprowadzony Krzysztof Gierczyński. Pokerowa zagrywka trenera Travicy bardzo szybko przyniosła spodziewane efekty. Atomowym atakiem Oivanen zdobył 19 punkt, a po autowym zagraniu Skry gospodarze prowadzili już trzema punktami (20:17). Po błędzie Fina (22:21) Skra miała jeszcze szansę na odmienienie losu drugiej partii, ale pomimo coraz lepszej gry Novotnego siatkarze trenera Travicy po raz kolejny zachowali więcej zimnej krwi w końcówce seta, świetnie spisując się w defensywie. Fantastycznym atakiem drugiego seta zakończył Gerczyński (25:22). Sensacja nie tyle wisiała w powietrzu, lecz historyczne zwycięstwo, i to w trzech setach, było dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Trzecia partia tej prawdziwej siatkarskiej uczty dostarczyła niesamowitej wręcz dawki emocji. Początkowo pewnie radziła sobie z przeciwnikami grająca w mocno zmienionym składzie Skra, a przełomowym momentem zarówno partii, jak i całego meczu wydaje się moment ponownego wprowadzenia przez trenera Travicę Krzysztofa Gierczyńskiego w miejsce Aleha Akhrema (8:12). Wprawdzie Skra utrzymała jeszcze prowadzenie na drugiej przerwie technicznej (13:16), ale już wkrótce po wznowieniu gry ekipa gospodarzy ruszyła do odrabiania strat. W końcu przy stanie 22:22 rzeszowianie doprowadzili do wyrównania. Resovia nie zmarnowała szansy na historyczną wygraną. Wynik trzeciego seta na 25:23 ustalił jeden z bohaterów meczu, Krzysztof Gierczyński. Sensacyjnym zwycięzcą spotkania okazała się Asseco Resovia Rzeszów i to głównie dzięki własnej ambitnej, dynamicznej grze, umiejętnym zmianom rytmu gry oraz bieżącym korektom składu dokonywanym przez szkoleniowca, a nie słabszej dyspozycji ekipy mistrzów Polski. Bowiem oprócz pierwszego seta, w którym bełchatowianie popełnili stanowczo za wiele błędów własnych, ich gra mogła się momentami, mimo bolesnej porażki, naprawdę podobać. Pozytywnie zaskoczyli zwłaszcza Dobrowolski i powracający powoli do formy po kontuzji Novotny. Przy tak grającej Resovii i Skrze nie sposób nie żałować, że tylko jedną z tych ekip zobaczymy rywalizującą w Bydgoszczy o Puchar Polski…

Resovia Rzeszów – Skra Bełchatów 3:0
(25:21, 25:22, 25:23)

Składy zespołów:

Resovia: Perłowski, Grzyb, Redwitz, Oivanen, Wika, Akhrem, Ignaczak (libero) oraz Gierczyński i Papke
Skra: Pliński, Bąkiewicz, Kurek, Antiga, Falasca, Możdżonek, Gacek (libero) oraz Novotny, Dobrowolski i Wlazły

Zobacz również:

Wyniki ćwierćfinału Pucharu Polski siatkarzy

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved