Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Sebastian Świderski: Spotkania z Modeną zawsze są wyrównane

Sebastian Świderski: Spotkania z Modeną zawsze są wyrównane

fot. archiwum

Zwycięstwo Lube Banca Macerata z ekipą z Modeny Sebastian Świderski oglądał z trybun. W rozmowie ze Strefą Siatkówki polski przyjmujący opowiedział o tym spotkaniu, a także o swoim samopoczuciu, przebiegu rehabilitacji i planowanym powrocie go gry.

Ewa Koperska: Wygraliście właśnie ligowe spotkanie z ekipą z Modeny. Jakby pan ocenił je z perspektywy trybun?

Sebastian Świderski: Ja niestety po raz kolejny oglądałem spotkanie z trybun. Było ono na pewno bardzo zacięte. Obydwie drużyny już w pierwszej rundzie pokazały, że spotkania między tymi zespołami stoją na wysokim poziomie i są bardzo dramatyczne. Podobnie było i tym razem. Wielokrotnie zmieniało się prowadzenie, wielokrotnie akcje trwały bardzo długo. Rzadko się zdarza, żeby mecz czterosetowy trwał ponad dwie godziny. Każdy set był bardzo wyrównany. Cieszymy się ze zwycięstwa, bo pozwala nam to awansować o jedno oczko w tabeli.

Ale takiego zaciętego meczu można się było spodziewać. Grały dwie drużyny znajdujące się blisko siebie w tabeli.



Tak, ale nawet jeżeli te zespoły nie byłyby blisko siebie w tabeli zawsze te spotkania są bardzo wyrównane. Pomiędzy tymi dwoma zespołami zawsze jest taka ,,święta wojna", więc był taki dodatkowy smaczek w tej rywalizacji.

Mam teraz przed oczami statystyki i widzę, że są one bardzo wyrównane. Co zatem pana zdaniem zadecydowało? Chłodniejsze głowy zawodników Lube Banca?

Tak, ale na pewno bardzo ważny był powrót do szóstki Mateo Martino. Dawało to większe możliwości dla rozgrywającego, ponieważ Alessandro Papparoni, choć bardzo dobrze spełniał swoją rolę jeżeli chodzi o przyjęcie, bardzo dobrze grał też w bloku, to po operacji barku nie jest jeszcze w stanie atakować na 100% i dostawał mniej piłek. Nasza gra była bardzo czytelna w tym momencie. Dzisiaj po powrocie Mateo na boisko Valerio( Vermiglio red.) miał więcej możliwości, mógł grać więcej kombinacji. Było widać, że o wiele więcej piłek było granych tam, gdzie był Mateo i gra była mniej czytelna i łatwiej nam się grało. Zespół z Modeny postawił nam bardzo ciężkie warunki, przede wszystkim w zagrywce i grze w obronie. Cieszy fakt, że udało się na koniec przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyść.

Nie mogę również nie zapytać o pana zdrowie. Czytałam, że od połowy grudnia miał pan już być w pełnym treningu.

Nie. To nie jest tak. Zacząłem trenować, natomiast trenowanie jest częścią rehabilitacji. Polega to na tym, że biorę delikatny udział w rozgrzewce, później w odbijaniu parami. Można powiedzieć, że na tym się kończy moja przygoda z zespołem. Następnie przechodzę na drugie boisko i tam ćwiczę. Ewentualnie przychodzę wcześniej i trenuję przyjęcie zagrywki, przemieszczanie się po boisku, ale bardziej indywidualnie, bez zawodników. Dodatkowo do tego dochodzą ćwiczenia z niskimi płotkami, przebieganie przez płotki, lekkie, może nie przeskoki, ale przemieszczanie się między pachołkami. Jest to praca mająca na celu rozciągnięcie Achillesa i zwiększenie zakresu pracy całego stawu skokowego. Rany są widoczne, ciężko mi jest się prawidłowo poruszać, ciężko jest wejść w normalny rytm. Potrzebuję dużo czasu, żeby noga zaczęła normalnie funkcjonować. Nawet po ciężkiej rozgrzewce, po tym jak się wprowadzę nadal odczuwam tego Achillesa. Jest drobny ból i zakres fizyczny jest nadal ograniczony. Także to nie jest prawda, że biorę udział w treningu w pełnym zakresie. Mogę powiedzieć, że obciążenia są zwiększane, tak samo ilość treningów jest systematycznie zwiększana po to, aby w połowie stycznia, albo pod koniec stycznia dołączyć do zespołu. Przez najbliższe dwa tygodnie na pewno nie będę mógł wejść w normalny rytm treningu. Dopiero zaczynam delikatne skoki na skrzynię, także mój trening z grupą byłby bardzo ograniczony i tylko zajmowałbym komuś miejsce. Należy powiedzieć, że nas jest trzynastu, ja czternasty i ktoś musiałby siedzieć na ławce. Wiadomo, że liga biegnie, tak samo jak Liga Mistrzów i nie ma czasu na eksperymenty. Trener nie bierze mnie na razie jeszcze pod uwagę, ale przyjdzie taki okres.

I ten okres jest na szczęście bliżej niż dalej.

Tak. Minęło pięć miesięcy. O tym się mówiło, że pięć sześć miesięcy będzie potrzebne na dojście do siebie. Mam nadzieję, że tak będzie, że zostanie jeszcze miesiąc i będę mógł normalnie funkcjonować.

Teraz w podobnej sytuacji jak pan jest Dawid Murek. Wiem, że kontaktujecie się ze sobą. Jak on to wszystko znosi, jak on się teraz czuje?

Musi znosić. Wiadomo, że to jest bardzo przykra kontuzja ze względu na widok. W moim przypadku to było zerwanie Achillesa, gdzie oprócz dziury nad piętą nic praktycznie nie było widoczne. W jego przypadku było to otwarte złamanie, krew. Było to bardzo drastyczne i bardzo wpływające na psychikę. On ma moim zdaniem cięższą kontuzję, jeżeli chodzi o fakt, o przeżycia. Ale wiem, że to jest facet bardzo twardy i da radę. Zdaje sobie sprawę, że będzie ciężko, ale nie podda się na pewno i będzie walczył. Będzie chciał wrócić na boisko w odpowiednim momencie i może jeszcze w tym sezonie pomóc swojemu zespołowi. A jak nie w tym, to na pewno w następnym.

Rozmawiała Ewa Koperska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-12-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved