Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Robert Strzałkowski: Musimy tylko ustabilizować formę

Robert Strzałkowski: Musimy tylko ustabilizować formę

fot. archiwum

- Na początku rozgrywek mieliśmy falstart i sześć porażek z rzędu. Na szczęście obyło się bez żadnych nerwowych ruchów i dalej robiliśmy swoje. Wierzę, że sytuacja odwróci się w rundzie rewanżowej - mówi asystent Radosława Panasa, Robert Strzałkowski.

Nie udało się sprawić kolejnej niespodzianki i to rzeszowianie wyjeżdżają z Warszawy z kompletem punktów.

Robert Strzałkowski:To spotkanie nie miało większej historii, nasza drużyna postawiła się przeciwnikowi jedynie w drugim secie. Po raz kolejny kłania się, że mało gramy pierwszym tempem. Jeśli się to nie zmieni, nasze mecze będą wyglądały tak, jak do tej pory. Swoją drogą, rzeszowianie mieli nas w tym spotkaniu rewelacyjnie rozpisanych, szczególnie w pierwszym secie, gdy „ktoś tam z góry" im podpowiadał. Ciężko się gra mecze, w których przeciwnik wie o nas wszystko. Jednak nie usprawiedliwia to stylu naszej gry, bo styl nie zachwycił.

Ale weszliście w ten mecz bardzo dobrze. Wysoko nawet prowadziliście.



Ale w siatkówce o zwycięstwie decyduje to, kto szybciej zdobędzie dwudziesty piąty punkt, a nie dwadzieścia pierwszych. Prowadzenie przed pierwszą przerwą techniczną o niczym nie świadczy. Resovia pokazała klasę. Udowodniła, że zwycięstwa w Lidze Mistrzów nie są dziełem przypadku.

W drugiej partii sporo ożywienia wprowadził Jakub Bednaruk.

Kuba już się zaaklimatyzował w naszej drużynie. Myślę, że powinien otrzymywać coraz więcej szans na grę, tym bardziej, że na treningach i meczach, w których wystąpił, pokazał, że warto na niego stawiać. Cieszy to, że mamy rozgrywającego, na którego spokojnie możemy stawiać, bez obaw o poziom naszej gry.

Dzisiaj rozpoczynacie bój w Pucharze Polski…

Zagramy z Wieluniem. Na pewno będziemy chcieli zrewanżować się za porażkę w lidze. Trzeba pamiętać, że Puchar Polski rządzi się swoimi prawami i w tym przypadku trudno mówić o ewentualnym sukcesie. Meczów pucharowych jest bardzo dużo. Najpierw musimy wygrać dzisiejsze spotkanie, a następnie zobaczymy co dalej będzie.

Za nami pierwsza runda PlusLigi. Politechnika ma na swoim koncie tylko 5 punktów.

Sądziłem, że końcówka będzie lepsza w naszym wykonaniu, że będzie to typowy finisz. Na początku rozgrywek mieliśmy falstart i sześć porażek z rzędu. Na szczęście obyło się bez żadnych nerwowych ruchów i dalej robiliśmy swoje. Wierzę, że sytuacja odwróci się w rundzie rewanżowej. Pokazaliśmy, że potrafimy grać w siatkówkę, ogrywając takie zespoły jak np. Skra Bełchatów. Wówczas mówiło się, jak to mistrzowie Polski słabo z nami zagrali, a gdy pokonał ich AZS Częstochowa, wszyscy dookoła podkreślają w jakim rewelacyjnym stylu częstochowianie pokonali Skrę. Nie umniejszajmy naszym zawodnikom, że grają słabo, bo potrafią grać bardzo dobrze. Musimy tylko ustabilizować formę i dalej grać swoje. Powinno być dobrze, jeśli będziemy na boisku prezentować się jak w meczach z Jadarem i ze Skrą. Głównych konkurentów w walce o wejście do play-off mamy na wyjeździe, jednak punktów będziemy szukali wszędzie. Dotąd zgromadziliśmy jedynie 5. punktów. Nie robimy z tego tragedii. Mamy dwa oczka straty do miejsc 7-9, wystarczy wygrać jeden mecz i „gra zaczyna się od początku". Nasz zespół potrafi nawiązać walkę z każdym, nawet w momencie, gdy jesteśmy czerwoną latarnią ligi, ale wierzę, że w końcówce rundy zasadniczej to się zmieni.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2009-12-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved